Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Pucharowicz na rozkładzie. Lechia - Wisła

Po nieudanym starcie rozgrywek Wiślaków czeka nie lada wyzwanie. Pierwsza wyjazdowa kolejka tego sezonu to od razu wyprawa do jaskini lwa - a konkretniej Lwa Północy. Lechia Gdańsk nie zwykła u siebie oddawać jakiekolwiek punkty, a i już na starcie nowych rozgrywek pokazuje wysoką formę. Pierwszy gwizdek sędziego rozbrzmi o godzinie 17:30.

O starciu ze Śląskiem Wrocław na inaugurację kampanii 2019/20 zawodnicy Białej Gwiazdy będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Niekorzystny wynik to jedno, ale i sam styl gry nie porywał. Dość ważną składową problemów krakowskiej Wisły w początkowej fazie sezonu są na pewno kontuzje kluczowych graczy. Zamiast na zielonej murawie, w gabinetach fizjoterapeutów przesiadują m. in. Jakub Błaszczykowski, Vullnet Basha, Vukan Savicević czy młody Daniel Hoyo-Kowalski. To w połączeniu z dość wąską kadrą mocno ogranicza trenerowi Stolarczykowi pole do popisu. Z tego też powodu z miejsca do wyjściowej jedenastki wskoczył nowy nabytek Wisły, Jean Carlos Silva, który jednak już w pierwszym meczu z Białą Gwiazdą na piersi zdołał uzyskać tytuł zawodnika meczu w swojej drużynie. Krakowianom zdecydowanie zabrakło spokoju i kreatywności w rozgrywaniu akcji, a także skuteczności w pojedynkach jeden na jeden w bocznych sektorach boiska. Bardzo aktywny był chociażby przeżywający emocjonalny powrót na R22 Michał Mak, lecz na niewiele się to zdawało, gdyż większość dryblingów czy prób zagrań kończyło się stratą. Potencjał w drużynie Wisły jest naprawdę spory, lecz widocznym jest, że potrzebują oni czasu, by go uwolnić. Piłkarze muszą poznać się bliżej, trener musi wpoić im do głowy swoje pomysły, a to wszystko wymaga cierpliwości.

Diametralnie różna sytuacja panuje po drugiej stronie barykady, w obozie Lechii. Tam trener Stokowiec mógł pozwolić sobie na większą stabilizację na rynku transferowym i jedynie delikatne wzmocnienie kadry. Z podstawowych zawodników ubiegłego sezonu Gdańsk opuścił wyłącznie Konrad Michalak, który przeniósł się do rosyjskiego Achmata Grozny. Do trzeciej siły w polskiej piłce dołączyli za to Maciej Gajos z Lecha Poznań oraz Żarko Udovicić z Zagłębia Sosnowiec. Poza tymi ruchami, szkoleniowiec gdańszczan ma możliwość pracowania z solidnie poukładaną już drużyną, co doskonale pokazał ubiegły sezon. To pozwoliło im wejść w rozgrywki na arenie europejskiej z wysokiego C. Pokonali oni u siebie faworyzowane Broendby 2:1 i wcale nie sprawiali wrażenia ekipy słabszej. Wydaje się, że to właśnie eliminacje do Ligi Europy są teraz dla Budowlanych priorytetem, jednak dysponują oni wieloma piłkarzami o wysokich umiejętnościach jak na Ekstraklasę, zatem na pewno nie odpuszczą meczów ligowych. Zwłaszcza, że na starcie zaliczyli drobne potknięcie, remisując tylko bezbramkowo z beniaminkiem, ŁKS-em Łódź.

Najnowsza historia potyczek Wisły z Lechią oscyluje wokół remisu. Jeżeli którejś z ekip udało się wygrać, w następnym pojedynku z reguły zwyciężał przeciwnik. I tak w ciągu ostatnich 6 ligowych rywalizacji 2-krotnie żadna z drużyn nie schodziła z boiska pokonana, dwukrotnie triumfowali Lechiści i dwukrotnie Wiślacy. Ostatni mecz pomiędzy obiema drużynami został rozegrany w Gdańsku, a jego końcowy wynik to 1:0 dla gospodarzy po bramce Filipa Mladenovicia. Ostatni triumf Wisły nad Lechią miał miejsce w początkowej fazie sezonu 2018/19 - wówczas krakowianie na własnym stadionie rozgromili przyjezdnych aż 5:2, a bramki dla Białej Gwiazdy strzelali wtedy Zdenek Ondrasek, Jakub Bartkowski, Dawid Kort, Kamil Wojtkowski i Rafał Boguski. By przypomnieć sobie ostatni triumf Wisły w Gdańsku, trzeba sięgnąć pamięcią aż do sezonu 2011/12, kiedy to wynik otworzył Kew Jaliens, a ustalił go na 0:2 z karnego Dudu Biton. Te nazwiska najdobitniej pokazują, jak długo czekamy już na trzy punkty przywiezione ze stadionu Biało-Zielonych. Każda seria jednak kiedyś się kończy i, choć dziś nie będzie o to łatwo, będziemy gorąco wspierać podopiecznych trenera Macieja Stolarczyka w walce o pierwsze punkty tego sezonu!

Back to Top