Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Wykorzystać bezkrólewie w Kielcach - Korona - Wisła

Przerwa reprezentacyjna wreszcie dobiegła końca. Na powrót Wiślaków na R22 musimy jeszcze trochę poczekać. Zanim to nastąpi, ekipę trenera Macieja Stolarczyka czekają dwa wyjazdy z rzędu - za tydzień do Płocka i już dzisiaj do Kielc, gdzie czekać na nich będzie miejscowa Korona. Pierwszy gwizdek pana sędziego Pawła Gila na Suzuki Arenie rozbrzmi punktualnie o godzinie 20:00.

W kieleckiej Koronie panuje obecnie spore zamieszanie. Od początku sezonu Złocisto-Krwiści zdołali zwyciężyć tylko raz - na inaugurację rozgrywek pokonali oni beniaminka, Raków Częstochowa, 1:0. Od tej pory przez 6 spotkań nie tylko nie wygrali, ale zdobyli zaledwie jeden punkt! Te dramatyczne rezultaty poskutkowały natychmiastową reakcją zarządu klubu - długo związany już z Koroną trener Gino Lettieri został odsunięty od pracy z pierwszą drużyną, a jego obowiązki przejął dotychczasowy szkoleniowiec zespołu rezerw, Sławomir Grzesik. Dla niego nie jest to już zupełna nowość. W podobnej sytuacji znajdował się po zwolnieniu trenera Tomasza Wilmana w sezonie 2013/14, a także po pożegnaniu się z trenerem Maciejem Bartoszkiem w kampanii 2016/17. Najpierw był strażakiem na jedno spotkanie, później przejął stery na dwa mecze. Jego bilans jako szkoleniowiec pierwszej drużyny nie jest zbyt imponujący, ale też nie miał łatwego zadania. Jego podopieczni za pierwszym podejściem przegrali z Lechem Poznań, a za drugim z Legią Warszawa, za to udało im się wówczas pokonać Termalicę Bruk-Bet Nieciecza. Zna on doskonale tych chłopaków. W Kielcach pracuje nieprzerwanie od sezonu 2012/13, w różnych rolach. W kampanii 2017/18 był także asystentem trenera Lettieriego. Ma świadomość braków Korony, zna też jej mocne strony. Taki powiew świeżości i zerwanie z feralną przeszłością rozwiązaniem tymczasowym może potoczyć się w dwie, raczej ekstremalne strony. Albo zdeterminowana do granic możliwości drużyna będzie gryźć trawę i wyszarpie punkty za wszelką cenę, albo też rozsypie się doszczętnie i tylko pogrąży się w kryzysie. Na ten moment kielczanie są czerwoną latarnią ligi - z mizerna zdobyczą czterech punktów po siedmiu kolejkach do spółki z ŁKS-em okupują ostatnią pozycję.

Okazja na przełamanie dla kielczan nie jest zbyt korzystna. Wiślacy bowiem ewidentnie złapali falę wznoszącą. W ostatnim czasie rozszczelniła się nieco defensywa Białej Gwiazdy, za to zdecydowanie przeczyścili strzelby i nastawili celowniki gracze ofensywni. Po mizernym dorobku strzeleckim na początku sezonu, teraz krakowianie są już trzecią ofensywną siłą Ekstraklasy. W ostatnim zaciętym meczu ligowym podopieczni trenera Stolarczyka zwyciężyli przy Reymonta z Zagłębiem Lubin 4:2, a skutecznością pod bramką rywali ponownie błyszczał Paweł Brożek, który jest tuż za liderującym ex-Wiślakiem Jesusem Imazem w klasyfikacji najlepszych strzelców. Skrzydła Wiśle może nieco podciąć kontuzja Kuby Błaszczykowskiego, której nabawił się na meczu reprezentacji Polski z Austrią. Czas rekonwalescencji kapitana Białej Gwiazdy to jednak okazja do pokazania się trenerowi i kibicom dla zawodników do tej pory odgrywających mniejszą rolę w drużynie, jak Michał Mak, Rafał Boguski, czy ewentualnie Chuca. Podczas przerwy z gry wypadli także dwaj młodzi zawodnicy: Kamil Broda oraz Aleksander Buksa. Świetną wiadomością z raportu medycznego jest natomiast długo wyczekiwany powrót do zdrowia Vullneta Bashy, który pojechał już z drużyną do Kielc i jest brany pod uwagę przy ustalaniu składu, jaki wybiegnie dziś przeciwko Koronie od pierwszej minuty.

Tymczasowy trener Korony ma za to pełen komfort wyboru, bowiem w jego ekipie żaden z zawodników nie zgłasza niedyspozycji. Nie ma też żadnych zawieszeń za kartki. Wszystko zatem będzie zależało od wyborów samego szkoleniowca.

Najnowsza historia starć Wisły z Koroną jest bardzo wyrównana, z delikatnym wskazaniem na Białą Gwiazdę. Od powrotu kielczan do Ekstraklasy w sezonie 2009/10 oba kluby mierzyły się ze sobą w ligowej rywalizacji aż 24-krotnie: 9 razy zwyciężali krakowianie, 8 razy triumfowali Złocisto-Krwiści, a 7 razy żadna z drużyn nie schodziła z murawy pokonana. Ostatni mecz pomiędzy Koroną a Wisłą odbył się w maju tego roku przy R22, a zakończył się on wygraną gospodarzy 1:0 dzięki trafieniu Marko Kolara z rzutu karnego. Ostatnia potyczka na stadionie w Kielcach kojarzy się nam jeszcze lepiej, bowiem był to genialny popis umiejętności ekipy Stolarczyka zakończony pogromem aż 6:2! Dla Białej Gwiazdy strzelali wtedy: Krzysztof Drzazga, który popisał się hattrickiem, Kuba Błaszczykowski, Łukasz Burliga i Vukan Savicević. Nie mielibyśmy nic przeciwko, by i dzisiaj wrócić z delegacji w tak dobrych nastrojach! Czy to się uda? Wiślakom nie idzie w tym sezonie najlepiej na wyjazdach. Czas to zmienić! Korona może okazać się znacznie trudniejszym rywalem, niż wygląda to na papierze. Nie zmienia to jednak faktu, że jeżeli Wiślacy chcą liczyć się w grze o coś więcej, muszą kunktatorsko punktować topiących się rywali łapiących się brzytwy. Dzisiejszy mecz zapowiada się przede wszystkim jako bitwa charakterów. A zatem, do boju, Wisło! Pokaż, że nie pękasz!

Back to Top