Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Ciężka przeprawa na przełamanie: Legia - Wisła

Sytuacja Białej Gwiazdy w tabeli Ekstraklasy z kolejki na kolejkę wygląda coraz gorzej. Wiślacy jak tlenu potrzebują punktów, choć wcale nie będzie o nie łatwo. Rywalem Wisły w 13. kolejce jest bowiem Legia Warszawa, a areną zmagań bardzo ciężki do zdobycia stadion przy Łazienkowskiej. Początek spotkania jest zaplanowany na godzinę 17:30 w niedzielę.

Legioniści w tym sezonie nie są aż tak groźni, jak przyzwyczaili nas do tego we wcześniejszych latach. Drużyna prowadzona przez Aleksandara Vukovicia wykazuje spore zaangażowanie, bez wątpienia i w tej kampanii do końca będzie się biła o mistrzostwo Polski, natomiast możliwości i umiejętności tej ekipy są nieco mniejsze od oczekiwań kibiców stołecznego klubu. Potwierdziła to nieudana przeprawa przez eliminacje europejskich pucharów, potwierdzają to także rezultaty ekstraklasowe. Przed niedzielnym spotkaniem Legia zajmuje 7. lokatę z 20 oczkami na koncie. Ich strata do liderującego obecnie Piasta Gliwice, który rozegrał już mecz w 13. serii gier, wynosi jednak zaledwie 4 punkty. Wszystko to za sprawą bardzo spłaszczonej tabeli i braku wyraźnego dominatora rozgrywek. Warszawiacy w ostatnich 6 ligowych spotkaniach zanotowali bowiem tylko dwa zwycięstwa, dokładając do tego jeden remis i aż trzy porażki. W ostatniej kolejce po zaciętej rywalizacji przed własną publicznością wyrwali oni punkty Lechowi Poznań, odrabiając jednobramkową stratę, ostatecznie zwyciężywszy 2:1. 

Jeżeli o formie Legii mówimy jako o rozczarowaniu, to jak nazwać rezultaty ostatnio osiągane przez krakowską Wisłę? Na zwycięstwo w lidze czekamy już praktycznie dwa miesiące, a na jakikolwiek punkt niewiele krócej, bo sześć tygodni. Od remisu 1:1 z Koroną w Kielcach podopieczni trenera Stolarczyka zanotowali cztery kolejne porażki z rzędu, dokładając jeszcze do tego w międzyczasie odpadnięcie z Pucharu Polski z Błękitnymi Stargard Szczeciński. Przewaga nad strefą spadkową zaczęła drastycznie topnieć. Aktualnie krakowianie wyprzedzają trzeci od końca ŁKS Łódź wyłącznie dzięki lepszemu meczowi bezpośredniemu (wygrana Wisły aż 4:0 przy R22!) oraz wciąż korzystniejszemu bilansowi bramek. Warto nadmienić, że łodzianie powoli odbijają się od dna. Ostatnie mecze w ich wykonaniu to remis i dwa zwycięstwa - jedno z nich, nad Rakowem Częstochowa, miało miejsce w sobotę w ramach bieżącej kolejki. W końcu przełamanie Wisły jednak musi przyjść. 11 punktów po 12 ligowych meczach - to nie przystoi takiej marce jak Wisła Kraków. Po rywalizacji z Legią czekają nas dwie arcyważne batalie - najpierw w Częstochowie z podopiecznymi trenera Papszuna, a następnie przy R22 z Arką Gdynia, a więc bliskimi sąsiadami w tabeli. Miejmy nadzieję, że Wiślacy, mimo ostatnich niepowodzeń, odnajdą w sobie mentalną siłę do podźwignięcia się z dołka, a trener Stolarczyk udowodni po raz kolejny, że jest wysokiej klasy specjalistą od stanów kryzysowych.

Na pewno optymistycznym akcentem i bodźcem do zmiany wyników mogą być powroty kontuzjowanych do zdrowia. Coraz bliżej wejścia na pełne obroty są Kuba Błaszczykowski, Vullnet Basha, Vukan Savicević oraz Kuba Bartosz. Trener Stolarczyk powiedział, że podejmie decyzję po sobotnim treningu, czy będą już oni brani pod uwagę przy ustalaniu kadry na mecz z Legią. Wydaje się, że może być to dla nich jeszcze trochę za wcześnie, niemniej jednak już niebawem możemy spodziewać się ich już na murawie. Do treningów z pierwszą drużyną ponownie dołączył Daniel Hoyo-Kowalski oraz Aleksander Buksa. W obozie Legii na pewno zabraknie natomiast Vesovicia, Stolarskiego, Cafu i Sanogo.

Historia starć Wisły z Legią jest bardzo bogata i obfituje w wiele legendarnych wręcz potyczek, często decydujących o najwyższych laurach w polskiej piłce. Teraz skupmy się za to na współczesności i ostatnich potyczkach obu klubów. Ostatni mecz pomiędzy Białą Gwiazdą a ekipą Wojskowych był rozgrywany przy R22 i zakończył się absolutną demolką w wykonaniu gospodarzy, którzy po bramkach Peszki, Błaszczykowskiego, Pietrzaka i Kolara wygrali aż 4:0! Ostatni wyjazd do Warszawy również kojarzy nam się z czymś specjalnym. Wówczas, niewiele ponad rok temu, Wiślacy przegrywali już z eLką 0:2, lecz w 5 minut obrócili przebieg spotkania o 180 stopni, trafiając do siatki rywali aż trzykrotnie (dwa gole Imaza, jedno trafienie Kostala) i dopiero gol Carlitosa w 90. minucie dał warszawiakom remis. Co ciekawe, Legia nie potrafi wygrać z Wisłą u siebie już przez ponad 2,5 roku! Czy Biała Gwiazda ponownie znajdzie sposób na stołeczny klub i wróci ze stolicy z tarczą? Już nie możemy się doczekać, by się przekonać! Do boju, Wisełko! My, kibice, pomożemy!

Back to Top