Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Odrabiania ciąg dalszy - Zagłębie - Wisła

Po kapitalnym starcie rundy wiosennej w wykonaniu Wisły przychodzi czas na zmierzenie się z kolejną trapiącą Białą Gwiazdę w tym sezonie przypadłość - mecz na wyjeździe. Pierwszym rywalem poza domem w 2020 roku będzie Zagłębie Lubin. Początek tego niedzielnego spotkania jest zaplanowany na godzinę 15:00.

To wręcz niewyobrażalne - w jedenastu rywalizacjach, do których Wiślacy podchodzili w bieżącej kampanii w roli gości, udało im się uzyskać łącznie zaledwie 5 oczek, z czego 3 przypadły na ostatnią delegację krakowian, potyczkę z ŁKS-em wygraną 4:2. Kluczem do odwrócenia losów całego sezonu będzie zdecydowane poprawienie tej statystyki. Walka o utrzymanie to nie czas na wymówki. W takim położeniu punktować trzeba zawsze i wszędzie, bez względu na okoliczności. I stadion w Lubinie niczym się w tym względzie nie wyróżnia.

Zwłaszcza, że Miedziowi wcale nie są jakąś potęgą. Po 21 seriach gier udało im się zgromadzić 28 punktów, czyli o 8 więcej od krakowskiej Wisły. To plasuje ich na ten moment na względnie bezpiecznej 11. lokacie. W obliczu ferworu walki w końcówce rundy zasadniczej to jednak absolutnie nie jest przewaga dająca jakikolwiek spokój. Podopieczni trenera Martina Seveli kontrolując sytuację w strefie spadkowej, jednocześnie jednym okiem zaglądają do górnej ósemki, bowiem do ósmej Wisły Płock przed tą kolejką tracili jedynie dwa oczka. W Zagłębiu nastroje są na razie stonowane. Nowy rok nie zaczął się dla nich najlepiej. W inaugurującym starciu z Piastem Gliwice nie tylko przegrali 0:2, ale przede wszystkim wyglądali bardzo słabo. Od początku tamtego spotkania gra lubinian się nie kleiła, a bramki aktualnych Mistrzów Polski wisiały w powietrzu. Na pewno istotną rolę odegrały w tym absencje kilku istotnych zawodników - Zivca, Szysza, czy Czerwińskiego, który zamieszany jest w sagę transferową. Czy w ciągu tygodnia słowacki szkoleniowiec zdołał poukładać tak drobno rozsypany zespół? Wątpliwe. Aczkolwiek nie znaczy to, że należy Zagłębiaków lekceważyć.

Tym bardziej, że stadion w Lubinie nie jest dla Wiślaków ostatnimi czasy wyjątkowo przyjaznym terenem. W ostatnich siedmiu ligowych potyczkach na lubińskiej murawie piłkarze Białej Gwiazdy wygrali tylko raz - w listopadzie 2015 roku triumfowali 3:1 dzięki trafieniom Boguskiego, Brożka i Wilde-Donalda Guerriera. Ostatnia wizyta na tamtej murawie także nie kojarzy się najlepiej. Zakończyła ona wówczas marzenia Wiślaków o wdarciu się rzutem na taśmę w ostatniej kolejce rundy zasadniczej ubiegłego sezonu do grupy mistrzowskiej. Wisła uległa Zagłębiu 1:3, a honorowe trafienie dla gości zdobył Kuba Błaszczykowski. Znacznie milej wspominamy ostatnie w ogóle spotkanie obu ekip, które odbyło się przy R22, gdyż Wiślacy po bramkach Maka, Wojtkowskiego i dublecie Brożka zwyciężyli 4:2. 

Pod względem gotowości swoich podopiecznych do meczu nieco spokojniej spać może trener Artur Skowronek. Oprócz długoterminowej absencji Krzysztofa Drzazgi jedynym nieobecnym pozostaje Paweł Brożek. Natomiast pod znakiem zapytania wciąż stoi występ Heberta, który w debiutanckim spotkaniu z Jagiellonią przed tygodniem został nieco poobijany. W obozie rywali do pełnej dyspozycji wracają Guldan, Czerwiński i Živec. Wciąż z pewnością zabraknie Kamila Mazka. Wątpliwym jest także przywrócenie do łask Alana Czerwińskiego.

Pierwsze wrażenie przemawia zatem za Wisłą. Sytuacja kadrowa być może również stawia minimalnego plusa po stronie Białej Gwiazdy. Dodatkowo, Wiślaków wspierać będzie licznie zgromadzona kibicowska ekipa wyjazdowa, która wykupiła pełną pulę biletów przyznaną im przez gospodarzy tej rywalizacji. Najnowsza historia, atut własnego boiska, kłopoty z wyjazdami krakowian - to na pewno przewaga Zagłębia. Które "odważniki" okażą się cięższe przechylą szalę zwycięstwa na stronę swojej drużyny? Przekonamy się już niebawem!

Back to Top