Strefa Wisły

Ludzie wielcy duchem! - Wisła Płock 1:2 Wisła Kraków

Kiedy ogląda się obrazki takie, jak te na stadionie w Płocku, to wiślackie serce aż rośnie. Nie tylko postawa na boisku, ale przede wszystkim atmosfera panująca w zespole, czy rewelacyjne stosunki na linii zawodnicy-kibice, to najlepsza odpowiedź na panujące w klubie problemy, jaką można sobie wyobrazić. Wiślacy pokonali na wyjeździe swoją imienniczkę 2:1 dzięki dubletowi Zdenka Ondraska i po końcowym gwizdku mogli dać upust swoim emocjom w pięknym tańcu zwycięstwa.

IMG 9191

Mecz na stadionie imienia Kazimierza Górskiego zaczął się dla Białej Gwiazdy bardzo dobrze. Mecz od pierwszych minut był bardzo otwarty, obie ekipy chciały otworzyć wynik spotkania, co mogło się podobać. Piłkarze nie szczędzili też sobie ostrej gry na granicy faulu, pokazując spore zaangażowanie i determinację do zdobycia trzech punktów. Pierwszy celny strzał oddał Kolar, który delikatnie strącił dośrodkowaną piłkę, lecz nie zaskoczył niemieckiego golkipera płocczan. Chwilę później świetną akcję przeprowadził Kort, który uruchomił Ondraska, ale czeska strzelba została powstrzymana przez obrońców. Nie trzeba było jednak długo czekać na kolejne zagrożenie pod bramką Daehne. Dlugie podanie od Wasilewskiego w kierunku Ondraska okazało się niecelne, Stefańczyk zagrał delikatnie do swojego bramkarza. Na błąd czyhał tylko Ondrasek, który natychmiast wystartował i przeciął podanie uprzedzając Daehne, który przy tej okazji faulował Kobrę... Karny! Do jedenastki podszedł sam poszkodowany. Chwila na uspokojenie tętna, rozbieg, strzał i... Pewna bramka! W ten sposób w 12. minucie podopieczni trenera Stolarczyka wyszli na prowadzenie!

Od tej pory przebieg spotkania zdecydowanie się wyrównał. Akcje ofensywne zarówno z jednej, jak i z drugiej strony przeważnie paliły jednak na panewce. Trzeba przyznać, że groźniejsze sytuacje mieli gospodarze. Wiślacy starali się nie spieszyć i cierpliwie rozgrywać piłkę, by nagle przyspieszyć grę na skrzydle. W ten sposób dobrą akcję przeprowadził Kolar, gubiąc dryblingiem Stefańczyka, lecz jego dośrodkowanie zostało wybite przez obrońców. Mateusz Lis nie był także bezrobotny. Najpierw musiał interweniować po strzale Ricardinho. Nieco później doskonałą okazję miał Varela, ale fatalnie spudłował. Następnie bardzo blisko był Merebashvili, który po rzucie rożnym przypadkowo dostał piłkę w polu karnym i uderzył bez zastanowienia, lecz na szczęście trafił tylko w swojego kolegę z drużyny. Najniebezpieczniejszy okazał się jednak strzał Furmana z rzutu wolnego z dalszej odległości, który strzelił bardzo precyzyjnie, ale Lis wyciągnął się jak struna i sparował futbolówkę na poprzeczkę.

Drugą odsłonę gospodarze rozpoczęli z bardzo agresywnym i ofensywnym nastawieniem. Od razu założyli na krakowian wysoki pressing, który szybko przyniósł wymierne korzyści. Już w 50. minucie atakowany przez Furmana Basha zachował się dość nieporadnie i stracił piłkę w newralgicznym miejscu. Pomocnik rywali popędził do przodu, po czym zagrał świetnie do Merebashviliego. Gruzin zdecydował się na strzał i... Miał mnóstwo szczęścia, gdyż kopnął piłkę prawą nogą w swoją lewą, co zupełnie zmieniło jej parabolę lotu i zmyliło golkipera Białej Gwiazdy! Tym samym Wisła Płock doprowadziła do wyrównania już w pierwszych minutach drugiej połowy.

Krakowianie nie zamierzali jednak spuszczać głów ani na moment. Świetny rajd Kolara na prawej skrzydle zakończony dobrym wycofaniem do Halilovicia został przez Tibora zmarnowany, gdyż strzelił on ponad bramką rywali. W odpowiedzi ruszył Merebashvili, który zwiódł Bartkowskiego, ale z jego próbą poradził sobie dobrze Lis. Kolejna akcja Wisły Kraków okazała się zabójcza. Odważnie do przodu podłaczył się Arsenić, który wszedł między dwóch obrońców z piłką i zagrał do Korta. Polak próbował odegrać Chorwatowi z pierwszej piłki, lecz podanie zablokował jeden z defensorów Nafciarzy. Futbolówka odbiła się od niego jednak na tyle niefortunnie, że trafiła wprost pod nogi Ondraska, który takich sytuacji nie zwykł marnować! Czech pewnie umieścił piłkę w bramce, uderzając w boczną siatkę, dając Wiśle w 61. minucie prowadzenie 2:1.

W okolicach 70. minuty podopieczni trenera Vicu Kibuny przeprowadzili dwie ładne, składne akcje. Pierwsza była autorstwa Furmana i Vareli, którzy szybko wymienili podania, po czym piłkę dostał Merebashvili, lecz Gruzin zaprzepaścił dobrą szansę wstrzeliwując piłkę w pole karne, gdzie nie było żadnego z jego partnerów. Chwilę później przed szansą stanął Ricardinho, który nie trafił z kilku metrów. Na kwadrans przed końcem Basha przyprawił kibiców Białej Gwiazdy o kolejny mini-zawał. Albańczyk podał za lekko do Lisa, co wyczuł Ricardinho, który natychmiast przechwycił futbolówkę i próbował znaleźć niekrytego kolegę w polu karnym, ale zrobił to na tyle nieudolnie, że goście szybko ugasili pożar. Kilka minut później świetnym blokiem popisał się Wasilewski, który zablokował strzał Merebashviliego. Ostatnia szansa Nafciarzy nadarzyła się już w końcowych sekundach doliczonego czasu gry, kiedy to do rzutu wolnego podszedł Furman. Polak przeciągnął jednak dośrodkowanie, a zaraz po tym sędzia Jarosław Przybył zakończył to spotkanie!

Wiślacy zebrali się na środku boiska i podskakując radośnie krzyczeli: "Tak się bawi Wisełka!", a następnie podziękowali kibicom za doping i wsparcie, czym po raz kolejny udowodnili, jak zgraną są ekipą i jaki potencjał drzemie zarówno w szatni, jak i na trybunach. Dzięki, Panowie! Do zobaczenia przy R22 na meczu z Lechem!

Wisła Płock 1:2 Wisła Kraków
0:1 Ondrášek 12’ (k.)
1:1 Merebashvili 48’
1:2 Ondrášek 61’

Wisła Płock: Dähne - Stefańczyk (87' Angielski), Łasicki, Uryga, Stępiński - Furman, Rasak (69' Zawada) – Varela (72' Łukowski), Szymański, Merebashvili - Ricardinho

Wisła Kraków: Lis - Bartkowski, Wasilewski, Arsenić, Sadlok - Basha, Halilović – Kolar (92' Pietrzak), Kort (73' Plewka), Košťál (82' Wojtkowski) - Ondrášek

Żółte kartki:
Łasicki, Varela, Merebashvili - Ondrášek

Sędziował: Jarosław Przybył z Kluczborka

 

 

 

Back to Top