Strefa Wisły

Co dalej z Wisłą???

Rollercoaster związany ze zmianami właścicielskimi przy Reymonta, który trwa od kilku tygodni, rozpędza się w najlepsze. Istnieje jednak szansa, że ta "zabawa" będzie miała wkrótce swój finał.

Chyba każdy kibic w Polsce, zna sytuację "Białej Gwiazdy" na wylot. Przez ostatnie 3 tygodnie, Wisła jest prawdopodobnie najbardziej medialnym polskim klubem, choć na pewno, nikt o tego typu medialności  nie marzył.Towarzystwo Sportowe Wisła 18 grudnia, dopieło transakcję sprzedaży klubu, który boryka się z potężnymi problemiami finansowymi. Ktoś mógłby pomysleć - idealny prezent na gwiazdkę, dla każdego kibica Wisły. Nic bardziej mylnego. Ten dzień był początkiem kabaretu, jakiego polska piłka jeszcze w swej hiostorii nie widziała...

Inwestor (Ly Vanna- którego nikt nie kojarzy, nawet w jego rodzinnej Kambodży), chowający się pod parasolką w Urzędzie Miasta, zna każdego (w tym pana Karola Wojtyłę!!!) Wybudował największą akademię na świecie (której nikt na żywo nie widział) ma udziały w kilkunastu klubach na świecie- tego też nikt nie jest w stanie potwierdzić.  W końcu wisienką na torcie jest, brak pierwszego przelewu na 12 mln (mimo zapowiedzi 120 milionów). Czy było to spowodowane informacją, że kupno klubu,nie jest równoznaczne z kupnem atrakcyjnych terenów w centrum miasta??? Nie wiadomo. To wszystko doprowadziło niedoszłego właściciela do... zawału na pokładzie samolotu, o którym poinformowano na oficjalnym koncie twitter'owym. Dalszych informacji brak. Krążą pogłoski, że człowiek, podający się za Vannę Ly, nie był Vanną Ly...

Kolejną częścią tej historii, jest przedstawiciel Noble Capitals Partner, Mats Hartling, (którego okrzyknięto prześmiewczo Hulkiem Hoganem) miał być właścicielem 40% akcji. Kluczowym jest jednak słowo "miał" ponieważ nie wnosił on własnego wkładu pieniężnego. Liczył na pieniądze z Kambodży. Jego rola w tej transakcji jest o tyle ciekawa, że gdy na horyzoncie ponownie pojawił się, Wojciech Kwiecień, Hartling... zaproponował spółkę, twierdząc, że nadal jest współwłaścicielem. Współdziałanie według niego miało polegać na zainwestowaniu pieniędzy przez... pana Kwietnia, którego Hartling miałby rzekomo spłacać.

W tym całym galimatiasie, pogubili się nie tylko kibice, ale również prawnicy i władze zarówno Wisły jak i PZPN-u. Efekt- zawieszenie licencji na grę w ekstraklasie!!! . Wybitni przedstawiciele świata prawniczego, zasiadający w zarządzie Wisły do 22 grudnia 2018, wiedząc prawdopodobnie, w jakie bagno wpakowali klub, na wszelki wypadek ulotnili się z Reymonta. Ale nie ma nic za darmo! Za ciężką pracę należy się odprawa(!)... PRAWIE MILION ZŁOTYCH(!!!) I to w klubie w którym piłkarze i sztab szkoleniowy nie otrzymali ani złotówki od pół roku. Za efekty pracy Panowie Daniel i Damian, oraz w szczególności Pani Marzena, otrzymają prawdopodobnie kolejną nagrodę. Fundatorem ma być ponoć... prokurator...

Cała ta historia, choć jeszcze nie zakończona, ma swój niesamowity epilog. W wyplątaniu klubu z prawniczo-właścicielskiego węzła gordyjskiego pomógł... były właścicel Legii Warszawa, Bogusław Leśnodorski. Swoją pomoc zaoferował w zeszły piątek. Nowe władze, Wisły na czele z nowym prezesem Rafałem Wisłockim, przyjęły pomocną dłoń. Po analizie dokumentów, przeprowadzonym niezależnie przez 2 kancelarie, stwierdzono, że jedynym właścicielem akcji Wisły SA, jest Towarzystwo Sportowe. To w dużej mierze ułatwia znalezienie nowego inwestora. Czas jednak ucieka, choć według kilku dziennikarzy, jest światełko w tunelu, i nie jest to pociąg, który miałby ten klub rozjechać.

CDN...

 

Back to Top