Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Wreszcie nadchodzisz! Górnik - Wisła

Na brak emocji związanych z Wisłą Kraków podczas zimowej przerwy, delikatnie mówiąc, narzekać nie mogliśmy. Wreszcie jednak nadchodzi czas przejść do meritum sprawy, dla którego całe zamieszanie w ogóle trwa - meczu piłkarskiego! Po 52 dniach przerwy piłkarze Białej Gwiazdy ponownie wybiegną na boisko. Ich przeciwnikiem na inaugurację rundy wiosennej będzie także mocno przebudowany zabrzański Górnik. Początek spotkania na Stadionie im. Ernesta Pohla już w poniedziałek o godzinie 18:00. 

IMG 0624

Akcja - reanimacja Wisły Kraków jest jeszcze bardzo daleka od zakończenia. Wykonana została jednak niewyobrażalnie wielka praca, by Klub był w tym miejscu, w którym jest obecnie - szykujący się do startu w wiosennych zmaganiach Ekstraklasy. Komu mamy być wdzięczni, doskonale o tym wiemy. Nie obyłoby się także bez nas - kibiców i sympatyków Białej Gwiazdy. Tym bardziej celebrujmy święto, jakim jest cotygodniowa piłkarska potyczka, dumnie wspierając swój zespół i tę konkretną, rodzącą się w bólach, niezwykle cierpliwą, pokorną, ale i charakterną drużynę na dobre, ale i na złe.

Oprócz transformacji struktur i władz Klubu, na wiosnę odmieniony został także pion sportowy. Kilku zawodników nie wytrzymało i zdecydowało się opuścić Kraków, co całkiem zrozumiałe. Tak z drużyną pożegnali się: Zoran Arsenić, Tibor Halilović, Jesus Imaz, Martin Kostal, Dawid Kort, Jakub Bartkowski, a także jeszcze w grudniu Zdenek Ondrasek. Wielu dziennikarzy grzmiało, że Wisła w ten sposób dramatycznie obniżyła swój poziom sportowy. Czy jednak faktycznie? W miejsce tych zawodników przyszli przecież: Sławomir Peszko, Lucas Klemenz, Vukan Savicević, wracający z wypożyczenia Krzysztof Drzazga oraz starzy dobrzy znajomi - Łukasz Burliga i oczywiście Jakub Błaszczykowski. Jak słusznie zauważają sami zawodnicy, na takie pytania i wątpliwości najlepiej odpowiada się nie w mediach, lecz na zielonej murawie. Każdy jeden z nich ma sporo do udowodnienia. Każdy ma swoją oddzielną historię - jedni trudniejszą, inni trochę mniej skomplikowaną. Ważne, by połączył ich teraz jeden cel - poprzez odbudowę własnej formy i wiary w swoje możliwości pomóc Wiśle rozpocząć nowe otwarcie także na boisku. O brak motywacji któregokolwiek z piłkarzy Białej Gwiazdy nie musimy się zatem obawiać ani trochę.

Po drugiej stronie barykady w pierwszej po długiej przerwie kolejce Ekstraklasy stanie jutro zespół, który także ma swoje problemy. Po rewelacyjnej postawie w ubiegłym sezonie nadeszła "rozbiórka" drużyny z jej najlepszych piłkarzy, co poskutkowało znacznie słabszą dyspozycją w obecnej kampanii. Dopiero 15. lokata w ligowej tabeli i 17 punktów zdobytych w 20 meczach nie może zadowalać 14-krotnego mistrza Polski. Dlatego też zimą zdecydowano się na lekką przebudowę szatni. Ekipę zabrzan opuścili: Konrad Nowak, Rafał Wolsztyński, Bartłomiej Olszewski i Marcin Urynowicz, a dogadany został także transfer Szymona Żurkowskiego do Fiorentiny, który zostanie jeszcze przez pół roku w Trójkolorowych. Na Roosevelta przywędrowali za to tacy piłkarze: bramkarz Martin Chudy (Spartak Trnava), prawy obrońca Adam Orn Arnarson (Aalesund), defensywny pomocnik Mateusz Matras (Zagłębie Lubin, wypożyczenie), środkowy pomocnik Valeriane Gvilia (FC Luzern, wypożyczenie), oraz skrzydłowi Giannis Mystakidis (PAOK Saloniki, wypożyczenie), a także Ishmael Baidoo (Septemvri Sofia). To właśnie z dwoma ostatnimi, a także Ornem Arnarsonem wiązane są największe nadzieje. Ghańczyk ma być gwarancją szybkości, dobrego dryblingu i bramek. Jeżeli pozyskani zawodnicy będą na boisku prezentować się tak dobrze, jak na papierze, to faktycznie Górnicy mogą okazać się "rycerzami wiosny". Wiele zależy teraz od ich aklimatyzacji oraz pracy trenera Marcina Brosza, który fachowcem jest przecież znacznie lepszym, niż wskazują na to aktualne wyniki jego drużyny.

Pierwszy mecz po zimowej przerwie zawsze jest jedną wielką niewiadomą. W przypadku starcia dwóch tak przemeblowanych ekip efekt ten jeszcze się potęguje. W tym meczu wydarzyć może się wszystko, dlatego emocje zdecydowanie rosną z każdą minutą przybliżającą nas do pierwszego gwizdka. Zarówno Górnik, jak i Wisła wiosną a jesienią, to zupełnie różne zespoły. Nie ma co zatem zbytnio podawać się na ostatnie potyczki obu klubów. Dlatego wyłącznie gwoli przypomnienia standardowo dorzucamy ostatnie wyniki: końcówka sierpnia zeszłego roku, mecz na R22 i efektowne zwycięstwo gospodarzy 3:0 dzięki trafieniom Pietrzaka, Ondraska i Bashy; 20 maja 2018, ostatnia kolejka ubiegłego sezonu, Wisła walczy w Zabrzu o europejskie puchary, niestety ulega Górnikowi 2:0 po trafieniach Matuszka i Angulo. Ogólnie stadion przy Roosevelta nie jest dla Wiślaków gościnny od dłuższego czasu. Po serii ośmiu z rzędu zwycięstw w latach 00-07, role nieco się odwróciły. Od tej pory krakowianie mierzyli się z Górnikiem na jego stadionie w ligowych meczach 9-krotnie, z czego zwyciężali tylko dwa razy, dali się pokonać aż 5-krotnie, a dwukrotnie padał remis. Warto jak najszybciej trochę poprawić te proporcje!

Choć to dopiero pierwsze spotkanie w nowym roku, szkoleniowiec Wisły, Maciej Stolarczyk, już będzie musiał radzić sobie bez kilku podopiecznych. Z gry na dłużej wypadł ostatnio Paweł Brożek, który uszkodził bark. Kontuzjowani pozostają: Rafał Boguski, Jakub Bartosz oraz młody snajper, Alek Buksa. Ze względów oczywistych do pierwszego składu nie wskoczy także na razie Savicević, który jest z drużyną od bardzo niedawna. Pod małym znakiem zapytania pozostaje dyspozycja Kamila Wojtkowskiego, który podczas okresu przygotowawczego zmagał się z urazem. Trener Brosz natomiast nie będzie mógł skorzystać z usług Wojciecha Hajdy. Nowe nabytki, Baidoo oraz Orn Arnarson, tyle co zostali zgłoszeni do składu, zatem jest duża szansa, że wystąpią od pierwszych minut.

Nikt nie oczekuje cudów. Górnik, przynajmniej na papierze, zdecydowanie wzmocnił się w zimowym okienku transferowym i powinien diametralnie zmienić oblicze swojej gry w tej rundzie. W Wiśle natomiast doszło wielu klasowych graczy, ale zdajemy sobie sprawę, że potrzebują oni czasu na zgranie i złapanie formy. Zarząd nie chce stawiać nikomu wymagań ani celów sportowych. Sami zawodnicy zapowiadają jednak jasno - celujemy w górną ósemkę! Zwycięstwo na inaugurację znacznie przybliżyłoby Wiślaków do realizacji tych deklaracji... A zatem, do boju, Wisełko!

 

Back to Top