Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Kolejne starcie bezpośrednie: Korona - Wisła

Meczem z Pogonią w ubiegły weekend Wiślacy rozpoczęli serię arcyważnych dla układu tabeli spotkań z bezpośrednimi sąsiadami w tabeli walczącymi o miejsce w czołowej ósemce ligi. Jeżeli ktoś spodziewa się, że poziom trudności po potyczce z Portowcami zdecydowanie spadnie, może być w grubym błędzie. Już dziś bowiem piłkarze Białej Gwiazdy zmierzą się w Kielcach z tamtejszą nieobliczalną i bardzo wybieganą Koroną. Początek spotkania o godzinie 18:00.

Kielecka Korona pod wodzą niemieckiego trenera o włoskich korzeniach, Gino Lettieriego, słynie z bardzo dużego zaangażowania i świetnego przygotowania fizycznego. Nie zawsze wystarcza to do osiągania wygórowanych celów, jednak wiele tuzów Ekstraklasy zdążyło przekonać się już o tym, jak nieprzyjemnym i ciężkim rywalem są tak grający Złocisto-Krwiści.  Kielczanie po 24. serii gier zajmują w ligowej tabeli ósmą lokatę z 36 punktami na koncie. Ich strata do czwartej Jagielloni, która rozegrała już swój mecz w 25. kolejce (przegrana ze Śląskiem), wynosi zaledwie cztery oczka. Tak samo znikoma jest jednak także przewaga nad mającą ogromny apetyt na grupę mistrzowską dziesiątą obecnie Wisłą Kraków. Ostatni ligowy mecz Korony to zimny prysznic w Sosnowcu i upokarzająca przegrana z czerwoną latarnią ligi, Zagłębiem, aż 4:1. W swoim ostatnim starciu przed własną publicznością, na Suzuki Arenie, podopieczni trenera Lettieriego zremisowali 1:1 z Pogonią. To, a także napięta sytuacja w tabeli z pewnością wykrzeszą z gospodarzy dodatkowe pokłady energii.

Spora praca czeka trenera Macieja Stolarczyka, który musi mądrze odpowiedzieć na fizyczne oblicze kieleckiej piłki. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy przyznał ostatnio, że darzy swoich zawodników sporym zaufaniem, stąd niewiele zmian w wyjściowej XI, lecz zapowiedział, że nie boi się także podjąć odważnych decyzji, a jego cierpliwość jest ograniczona. Wisła potrzebuje punktów tu i teraz, zwłaszcza z bezpośrednimi rywalami o miejsce w ósemce, jeżeli chce osiągnąć wyznaczane po cichu przez zawodników cele i ambicje na wiosnę. O to ostatnio jest bardzo ciężko. Krakowianie w rundzie rewanżowej w czterech spotkaniach zdobyli do tej pory trzy punkty dzięki wyszarpanemu zwycięstwu ze Śląskiem. Jednym z powodów słabej dyspozycji Białej Gwiazdy był fakt bardzo wąskiej kadry. Teraz sytuacja jest jednak znacznie korzystniejsza, a z tygodnia na tydzień będzie coraz lepiej. W pełni gotowy do gry jest już Vukan Savicević, który po wejściu z ławki w zeszłym tygodniu pokazał się z bardzo dobrej strony. Zaległości nadrabia także Emmanuel Kumah. Dodatkową opcją w ataku wydaje się być także świeżo sprowadzony z Ruchu Chorzów młody Artur Balicki. Możliwości manewrów trenera Stolarczyka zatem rosną, z czego - miejmy nadzieję - będzie on mądrze korzystać, co w konsekwencji przyniesie upragnione punkty.

Jeżeli jesteśmy już przy złaszających akces do gry, warto także wspomnieć jeszcze o nieobecnych. W szeregach Wisły na pewno zabraknie wracających do zdrowia Pawła Brożka, Rafała Boguskiego oraz Jakuba Bartosza. Z lekkim urazem zmaga się Kamil Wojtkowski, choć menedżer Białej Gwiazdy na przedmeczowej konferencji wyrażał nadzieję, że zdąży on wrócić do pełni sił na dzisiejszy mecz. W ekipie Korony niezdolny do gry jest Marcin Cebula, a za kartki pauzować będzie Ivan Marquez.

Historia rywalizacji Wisły z Koroną sięga lat 80. Wówczas na poziomie drugiej ligi obie ekipy mierzyły się ze sobą czterokrotnie, a każdy mecz kończył się zwycięstwem Białej Gwiazdy. Po dłuższej rozłące Wiślacy spotkali się ze Złocisto-Krwistymi ponownie w sezonie 2005/06 i od tej pory z roczną przerwą w kampanii 2008/09 rywalizacja ta trwa w najlepsze w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. W tym czasie te drużyny rywalizowały ze sobą 28-krotnie, a bilans tych starć jest aktualnie idealnie równy: po dziewięć razy wygrywała jedna z drużyn, a dziesięciokrotnie nikt z boiska nie schodził pokonany. Ostatni mecz Korony z Wisłą jesienią ubiegłego roku na R22 zakończył się zwycięstwem przyjezdnych 1:0 po bramce  Pucko. Natomiast ostatni wyjazd Wisły do Kielc zakończył się okazałym triumfem aż 3:0. Piłkę do siatki pakowali wówczas Jesus Imaz i dwukrotnie Carlitos.

Dzisiejsze ewentualne zwycięstwo Wiślaków nie pozwoli im co prawda wskoczyć do czołowej ósemki, ale przedłuży i wzmocni nadzieje na ostateczne powodzenie. Strata punktów może za to pogrążyć krakowian i kazać im zacząć oglądać się za siebie, zamiast patrzeć w górę tabeli. Z wagi tego spotkania z pewnością zdają sobie sprawę wszyscy piłkarze Białej Gwiazdy, dlatego spodziewamy się dzisiaj heroicznej walki do ostatnich minut. Kluczowe będzie znalezienie remedium na strzelecką niemoc. W końcu jednak szczęście poparte ciężką pracą musi uśmiechnąć się do Wisły!

 

Back to Top