Strefa Wisły

To miasto do nas należy! Wisła 3:2 Cracovia

Nie damy nikomu, nikomu nie damy, to miasto do Wisły należy! 197. Wielkie Derby Krakowa po wgniatającym w fotele, kapitalnym widowisku dzięki bramkom Krzysztofa Drzazgi, Marko Kolara i Kuby Błaszczykowskiego padły łupem Białej Gwiazdy! To już czwarty z rzędu triumf Wisły w Świętej Wojnie, co wpisuje się do historii tej rywalizacji złotymi zgłoskami, jako rekordowo długa passa zwycięstw. I niech trwa ona jak najdłużej!

A to wszystko dzieje się na naszych oczach zaledwie kilkadziesiąt dni po tym, jak krakowska Wisła była wystawiana na pośmiewisko przez wielu nieuczciwych ludzi, a jej długoletnia historia i w ogóle udział w rundzie rewanżowej Ekstraklasy wisiał na włosku. Jakże po niedzielnym derbowym meczu zrzedły miny wszystkim sympatykom klubu z drugiej strony Błoń, którzy w tamtym czasie skazywali Wisłę na rychłą śmierć, a teraz ta sama Wisła po raz kolejny potwierdziła swoje panowanie w grodzie Kraka.

Derbowe spotkanie kapitalnie rozpoczęło się dla podopiecznych trenera Macieja Stolarczyka. Wysoki pressing, groźny szybki atak, świetne operowanie piłką i wymienność pozycji i bezdyskusyjne nałożenie swoich warunków gry sprawiło, że gracze Cracovii - tak ponoć poukładanego zespołu - oddawali piłkę Wiślakom niemalże za darmo, co gospodarze postanowili skrzętnie wykorzystać. Wszystko rozpoczęło się już w 14. minucie, kiedy to do futbolówki dopadł Krzysztof Drzazga i momentalnie zdecydował się na trudne uderzenie z półwoleja, które okazało się nie tylko efektowne, ale przede wszystkim zabójczo skuteczne! Gol - stadiony świata! Na kolejne trafienie nie trzeba było długo czekać. Pasy niczym poobijany bokser nieco stracił orientację i chwiał się na nogach, a to przecież doskonały czas do wyprowadzenia następnego ciosu. Szybki odbiór piłki, zagranie na prawe skrzydło, dośrodkowanie trafia do Błaszczykowskiego, który nieczysto uderza piłkę, jednak robi to na tyle fortunnie, że ta trafia wprost pod nogi ustawionego tuż przed linią bramkową Marko Kolara, któremu pozostało tylko dopełnić formalności. Tym sposobem Wiślacy w 19. minucie prowadzili już 2:0!

Cracovia odpowiadała wyłącznie wrzutkami w pole karne, które nie sprawiały większego problemu defensywie Białej Gwiazdy. Jedną z nich w 27. minucie bez kłopotu wyłapał Michał Buchalik, lecz przy tej interwencji doszło do fatalnej kontuzji mięśniowej, której wyleczenie - jak podaje oficjalna strona Wisły - może potrwać aż 3 pełne miesiące. Doświadczonego golkipera znoszonego z boiska przez opiekę medyczną po chwili zastąpił Mateusz Lis. Chwilę później do grona kontuzjowanych mógł dołączyć Sławomir Peszko, bowiem na jego nogi polowanie urządził sobie Cornel Rapa. Na szczęście, byłemu reprezentantowi Polski nic poważnego się nie stało, choć decyzja sędziego o pokazaniu wyłącznie żółtej kartki mogła być lekką kontrowersją.

Pierwsze poważne zagrożenie na bramkę Wisły goście stworzyli dopiero w 39. minucie, kiedy po krótko rozegranym rzucie rożnym sprzed pola karnego uderzał Mateusz Wdowiak, lecz minimalnie się pomylił. W pierwszej połowie nic więcej się już nie działo i piłkarze udali się na przerwę przy wyniku 2:0.

Po zmianie stron od początku dało się zauważyć sporą ambicję i zaangażowanie zawodników obu drużyn, gdyż akcje z jednej i drugiej strony były bardzo często przerywane faulem. Jeśli chodzi o sytuacje strzeleckie, tu nic się nie zmieniło. Dalej to Wisła starała się dyktować warunki gry i jeszcze podwyższyć prowadzenie. Przed świetną szansą stanął Drzazga, lecz z niewielkiej odległości po błędzie bramkarza Cracovii w rozegraniu zupełnie nie trafił w bramkę. Chwilę potem szczęścia próbowali Kolar i Peszko, lecz ich strzały nie zagroziły Peskoviciowi. W odpowiedzi kapitalną okazję na strzelenie kontaktowego gola miał Mateusz Wdowiak. Polski skrzydłowy jednak nie zdołał zachować zimnej krwi i posłał piłkę obok dalszego słupka. A co na to Wiślacy? Tak jak do tej pory za każdym razem w tym spotkaniu - obuchem w głowę!

59. minuta - doskonały rajd Peszki lewą flanką, podniesienie głowy i wymierzone co do centymetra dośrodkowanie do niepilnowanego nadbiegającego Jakuba Błaszczykowskiego, a ten daje popis swoich ogromnych umiejętności, soczyście uderzając futbolówkę z woleja, umieszczając ją obok bezradnego bramkarza Cracovii. 3:0!

Wiślacy pozostawali nienasyceni i szli po kolejne trafienia. Dwie minuty po podwyższeniu prowadzenia dogodną sytuację zmarnował Peszko, którego strzał został zablokowany. Blisko wywalczenia rzutu karnego był Kamil Wojtkowski, który był podcinany w polu karnym gości, lecz nie wywrócił się, tylko kontynuował grę, co arbiter potraktował jako sygnał do pominięcia oceny tego zdarzenia. Kiedy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały już na spokojne dowiezienie wyniku do końca meczu, a czujność graczy Wisły nieco spadła, do boju ruszyły Pasy, czemu zawdzięczamy niezwykle nerwowe ostatnie minuty.

W 86. minucie spotkania genialnym dryblingiem i jeszcze lepszym prostopadłym podaniem popisał się Janusz Gol, a takiej piłki nie mógł zmarnować Airam Cabrera, który z kilku metrów strzelił obok bezradnego Lisa. Sędzia doliczył aż 5 minut do podstawowego czasu gry, a wszyscy kibice Białej Gwiazdy wyrwani z sielankowego nastroju z niepokojem zaczęli przyglądać się boiskowym wydarzeniom. W 94. minucie po kontrowersyjnie przyznanym rzucie rożnym dla Cracovii sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej napięta. Dośrodkowanie Javiego Hernandeza na gola zamienił bowiem Filip Piszczek. Na tablicy świetlnej 3:2, a do końcowego gwizdka zostały sekundy.

Goście ruszyli szturmem w kierunku zamurowanej przez Wisłę bramki. Długie podania na nic się jednak gościom nie zdały. W końcu na mocne uderzenie z dystansu zdecydował się Javi Hernandez, lecz idealnie piłkę nad poprzeczką przerzucił Mateusz Lis. Rzut rożny był ostatnią szansą gości na zmianę wyniku. W pole karne zawędrowali wszyscy, łącznie z bramkarzem Pasów. Po dośrodkowaniu w "szesnastce" gospodarzy zakotłowało się, ale nad wszystkim zapanował Lis, który rzucił się na futbolówkę, będąc w tym samym czasie faulowanym przez próbującego uderzenia przewrotką Janusza Gola. Sędzia Kwiatkowski podyktował rzut wolny dla Wisły, spojrzał na zegarek i... odgwizdał koniec meczu! Wisła po dramatycznej końcówce znów okazała się lepsza od Cracovii!

Wisła Kraków 3:2 Cracovia

1:0 - Drzazga 14'
2:0 - Kolar 19'
3:0 - Błaszczykowski 59'
3:1 - Cabrera 86'
3:2 - Piszczek 90+4'

Składy:

Wisła: Michał Buchalik (32' Mateusz Lis) - Łukasz Burliga, Marcin Wasilewski, Maciej Sadlok, Rafał Pietrzak - Vullnet Basha, Vukan Savicević - Jakub Błaszczykowski, Krzysztof Drzazga (55' Kamil Wojtkowski), Sławomir Peszko - Marko Kolar (79' Patryk Plewka).

Cracovia: Michal Pesković - Cornel Rapa (62' Michal Siplak), Ołeksij Dytiatjew, Michał Helik, Diego Ferraresso - Janusz Gol, Damian Dąbrowski (70' Milan Dimun) - Mateusz Wdowiak, Javi Hernandez, Sergiu Hanca (62' Filip Piszczek) - Airam Cabrera.

Żółte kartki: Burliga, Wasilewski, Basha (Wisła) oraz Rapa, Wdowiak (Cracovia).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Widzów: 28 235.

Back to Top