Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Nie zmarnować wielkich wygranych: Zagłębie Sosnowiec - Wisła

Wiślacy są w ostatnim czasie niesamowici - doskonałe wyniki na boisku w arcyważnych spotkaniach, genialna atmosfera w drużynie, na trybunach, w klubie i wokół niego. To wszystko sprawia, że historia transformacji Wisły wygląda jak z bajki. Do happy endu jeszcze jednak sporo brakuje. Ze zwycięstw z Koroną, Cracovią czy Legią można wyciągnąć potężny kapitał, lecz bez triumfów nad zespołami z dołu tabeli mogą się one okazać bez znaczenia. Dlatego też przed Białą Gwiazdą dziś kolejny mecz o 6 punktów. Tym razem podopiecznych trenera Macieja Stolarczyka czeka wyjazd do Sosnowca i starcie z tamtejszym Zagłębiem. Początek spotkania już dzisiaj o godzinie 20:30.

Wbrew pozorom, pojedynek z rywalem takim jak Zagłębie Sosnowiec, które wszak od dłuższego czasu zamyka ekstraklasową tabelę, może być nie lada wyzwaniem. Wiślacy za Stolarczyka bardzo chętnie mierzą się z ekipami, które grają otwarty, ofensywny futbol. Potrafią wykorzystać przewagę szybkiego ataku, świetnie obsadzonych skrzydeł i zaskakujących rywali przechwytów. Nieco ciężej idzie im z przeciwnikami, którzy za wszelką cenę nie chcą przegrać, starając się zamurować dostęp do własnej bramki. Sosnowiczanie znajdują się w desperackiej pozycji, dlatego styl gry przestał mieć dla nich jakiekolwiek znaczenie - liczą się tylko punkty. A te na wiosnę zaczęły przychodzić znacznie regularniej, niż miało to miejsce na jesień. 9 punktów w 7 wiosennych kolejkach to wynik zdecydowanie ponad niechlubną normę Zagłębiaków z ubiegłego roku. Warto dodać, że nawet porażki, które przydarzają się piłkarzom prowadzonym przez litewskiego trenera Ivanauskasa są nieznaczne, po bardzo wyrównanych spotkaniach. W ten sposób Zagłębie uległo ostatnio Górnikowi Zabrze (2:1), rozpędzonej Cracovii (2:1), czy podczas ostatniej domowej kolejki liderującej Lechii (0:1). Każdy, kto już przed pierwszym gwizdkiem dopisuje krakowianom trzy punkty, powinien się opamiętać i nie skreślać z góry gospodarzy dzisiejszego starcia.

Zwłaszcza, że Biała Gwiazda nie dysponuje najmłodszym zespołem, toteż regeneracja poszczególnych zawodników po wyczerpującym niedzielnym meczu z Legią nie przebiega tak szybko, jak można by oczekiwać. Wasilewski, Błaszczykowski, Peszko, Sadlok oraz Basha według różnych źródeł nadal odczuwają trudy tamtego starcia. Szczególnie trudna jest sytuacja dwóch pierwszych, czyli filarów drużyny kolejno w defensywie i w ataku, dlatego ich występ w Sosnowcu stoi pod znakiem zapytania. Fakt, że trener Stolarczyk nie zwykł rotować składem i stara się nie zmieniać rozwiązań, które przynoszą pożądane efekty, jest jak kij, który zawsze przecież ma dwa końce. Z jednej strony pozwala to na coraz lepsze zgranie i zrozumienie na boisku, czego żniwa Wiślacy zbierają w ostatnich spotkaniach. Z drugiej jednak zmęczenie sezonem podstawowych graczy niewątpliwie narasta i nie wiadomo, czy starczy im pary do samego końca rozgrywek. Miejmy nadzieję, że zmiennicy, którzy prawdopodobnie dostaną swoją szansę, udowodnią, że i oni w pełni zasługują na grę i miano pełnoprawnych członków tej drużyny, godnie zastępując swoich kolegów na boisku. Co wiemy na pewno? Bez wątpienia w ekipie Wisły zabraknie dziś Jakuba Bartosza i Michała Buchalika. W ekipie Zagłębia zabraknie natomiast Bartłomieja Babiarza, który leczy kontuzję. Do meczowej kadry najprawdopodobniej wróci francuski napastnik, Vamara Sanogo.

Na przestrzeni lat los nie był skory, by krzyżować ze sobą losy Wisły Kraków i Zagłębia Sosnowiec zbyt często. Oba kluby mierzyły się ze sobą w ramach ligowych kolejek dopiero trzykrotnie. Oba mecze w sezonie 2007/08 zwyciężyła Biała Gwiazda, natomiast spotkanie z rundy jesiennej bieżącej kampanii przy R22 skończyło się remisem 2:2 wyszarpanym przez gości golem w 85. minucie. "Dzień konia" miał wówczas Christovao, który dwukrotnie pokonał Mateusza Lisa. Dla Wisły strzelali wtedy Dawid Kort z rzutu karnego oraz Jesus Imaz po asyście Rafała Boguskiego. Piłkarze z grodu Kraka w tamtym meczu absolutnie dominowali w posiadaniu piłki, ale nie uchroniło ich to od wielu sytuacji strzeleckich Zagłębiaków. Miejmy nadzieję, że dzisiaj Wiślacy znajdą antidotum na rozkręcającą się drużynę z Sosnowca i wrócą do stolicy Małopolski z podniesionymi głowami i, być może, nawet jako piąta drużyna kraju.

A wszystko to za sprawą korzystnie układających się wyników pozostałych spotkań. Swój mecz w ramach 28. kolejki zremisowało wczoraj Zagłębie Lubin, a porażkę z Cracovią zanotowała Korona Kielce. Ponadto, już dziś o godzinie 18:00 zmierzą się ze sobą Lech Poznań i Pogoń Szczecin, a więc kolejni bezpośredni sąsiedzi Wisły w tabeli, a równocześnie do pojedynku w Sosnowcu trwać będzie mecz Jagiellonii, która w Warszawie będzie mierzyła się z Legią. To właśnie te drużyny: Korona, Lech, Jagiellonia, Zagłębie Lubin, Pogoń i oczywiście Wisła, nie mogą na razie spać spokojnie. Ich dorobek punktowy waha się od 40 do 42 oczek. Chętnych na grę w grupie mistrzowskiej jest sześciu, miejsc tylko cztery. Ewentualne zwycięstwo z Sosnowcem pozwoliłoby Wiśle wyczyścić głowę i zdjąć z siebie potężną presję wyniku, wyraźnie przybliżając się do osiągnięcia zamierzonego celu. Czy piłkarze Białej Gwiazdy podołają temu wyzwaniu? Przekonamy się już za kilka godzin!

Back to Top