Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] W młodzieży siła? Zagłębie Sosnowiec - Wisła Kraków

Rozgrywki Ekstraklasy finiszują - i to wcale nie powoli! Terminarz narzuca coraz ostrzejsze tempo. Ledwie zdążyliśmy pogodzić się z poniedziałkową porażką z Wisłą Płock, a już dziś przychodzi okazja do rewanżu. Tym razem rywalem Białej Gwiazdy będzie próbujące się wygrzebać z dołu tabeli Zagłębie Sosnowiec. Mecz 32. kolejki na Stadionie Ludowym rozpocznie się o godzinie 20:30.

Nie ukrywajmy - to gospodarze dzisiejszej rywalizacji mają nóż na gardle. Wiślacy od początku rozgrywek w grupie spadkowej są praktycznie pewni utrzymania, zatem jedyne, o co tak naprawdę mogą jeszcze walczyć to jak najwyższa pozycja, a co za tym idzie, jak najwyższe premie. Jak wyliczył portal 90minut.pl, krakowianom wystarczy w pozostałych 6 kolejkach zdobyć zaledwie trzy punkty, by już ostatecznie wykluczyć nawet matematyczne szanse na zajęcie jednego z dwóch ostatnich miejsc w lidze. Brak presji może przekuć się w dwie postawy - z jednej strony grozi rozluźnieniem i nieodpowiednim podejściem do meczów, z drugiej jednak może pozwolić na odrobinę więcej fantazji, luzu i kreatywności, co często przekłada się na efektowne, a zarazem skuteczne zagrania. Wiślacka szatnia jest na tyle dojrzała, a przy tym na tyle pełna młodej krwi żądnej pokazania się szerszej publiczności, że o to pierwsze nie powinniśmy się martwić. Dodając do tego jeszcze zdolności motywacyjne trenera Stolarczyka, możemy być pewni, że do samego końca będziemy oglądać jego podopiecznych dających z siebie sto procent. Może nie zawsze triumfujących, ale na pewno zawsze walczących.

Ogromny wpływ na postawę Białej Gwiazdy w ostatnim czasie ma oczywiście sytuacja kadrowa. Długotrwałe urazy takich piłkarzy jak Błaszczykowski, Wasilewski, czy Sadlok, a więc trzonów zespołu, odbiłyby się na grze każdej drużyny, a przy dość wąskiej kadrze krakowskiego klubu ten efekt jest jeszcze spotęgowany. Dlatego też pewne utrzymanie i nie do końca określone wymagania są w pewnym sensie dla Wisły w obecnej sytuacji błogosławieństwem. To pozwala bez większych obaw postawić sztabowi szkoleniowemu na młodych utalentowanych chłopaków, którzy wcześniej nie dostawali zbyt wiele szans. Ostatnio w pierwszym składzie zameldował się 17-letni Szot, który dziś z pewnością z niego nie wypadnie. Pytanie, kto, wobec kontuzji Sadloka, Wasilewskiego i Klemenza oraz pauzy Burligi, będzie dziś jego partnerem na środku obrony. Nominalny środkowy pomocnik Vullnet Basha? A może 15-letni Hoyo-Kowalski, który był już na obozie przygotowawczym z pierwszą drużyną i dostał swoje minuty w sparingach? Bardzo prawdopodobny jest także dzisiejszy występ kolejnego debiutanta, Emmanuela Kumaha - sprowadzonego zimą 19-letniego pomocnika. Niewykluczone, że będziemy także oglądać nieco bardziej doświadczonego już na tle swoich kolegów Patryka Plewkę oraz Marcina Grabowskiego, a w mniejszym wymiarze czasowym Słomkę, Buksę czy Morysa. Dla tych młodzieńców łapanie doświadczenia na ekstraklasowych boiskach w tak młodym wieku jest bezcenne. A, kto wie, może oglądamy właśnie narodziny nowego Kuby? Może dzięki tym okazjom na grę już w przyszłym sezonie przynajmniej część z nich będzie stanowiła o sile Wisły? Potencjał jest, okoliczności sprzyjają - wszystko w rękach i nogach nich samych.

Podobnym komfortem nie może cieszyć się rozpaczliwie walczące o utrzymanie Zagłębie Sosnowiec. Trener Ivanauskas wykonuje tam naprawdę kawał dobrej roboty. Jego drużyna ma swój określony plan, charakteryzuje się jasnym, ofensywnym stylem gry, sporo ryzykuje, ale też nie ma wiele do stracenia. Niemniej jednak, ich sytuacja w tabeli jest bardzo skomplikowana. W 31 kolejkach sosnowiczanie uzbierali na swoim koncie zaledwie 25 punktów, a ich strata do bezpiecznej, 14. lokaty przed dzisiejszym meczem wynosi aż 6 oczek. W pierwszej serii gier po podziale na grupy Zagłębiacy podejmowali Miedź w Legnicy. Pomimo, że dwukrotnie już w tym spotkaniu przegrywali, za każdym razem zdołali doprowadzić do wyrównania i ostatecznie wywieźli stamtąd punkt po remisie 2:2. Na szczególną uwagę w ekipie Zagłębia zasługują dwaj zawodnicy będący obecnie w bardzo dobrej formie: to francuski napastnik, Vamara Sanogo, a także lewy obrońca rodem z Serbii, Żarko Udovicić. W ostatnich spotkaniach to głównie z ich strony tworzy się zagrożenie pod bramką rywali. Sanogo w ostatnich trzech kolejkach trzykrotnie wpisywał się na listę strzelców, a Serb jest przecież najlepszym asystentem całej Lotto Ekstraklasy.

Sytuacja kadrowa obu ekip jest diametralnie różna. Litewski szkoleniowiec Valdas Ivanauskas nie będzie mógł skorzystać z usług tylko jednego swojego podopiecznego - Sebastiana Milewskiego. W drużynie Wisły Kraków lista kontuzji i wykluczeń jest zdecydowanie dłuższa. Do Sosnowca z drużyną nie pojechali: Kuba Błaszczykowski, Marcin Wasilewski, Maciej Sadlok, Lukas Klemez, Michał Buchalik, Kuba Bartosz, Kamil Wojtkowski oraz pauzujący za czerwoną kartkę z poniedziałkowej rywalizacji z Płockiem Łukasz Burliga.

Historia rywalizacji Wisły i Zagłębia jest całkiem bogata. Obie drużyny mierzyły się ze sobą na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce aż 66 razy. Bilans jest znacznie korzystniejszy dla dzisiejszych gości. Wiślacy wygrywali bowiem 24-krotnie, 19 razy nikt nie schodził z boiska pokonany, a 13 razy zwyciężali piłkarze ze Śląska. W tym sezonie piłkarzom Białej Gwiazdy nie jest jednak tak po drodze z sosnowiczanami, jak wskazywałaby na to przeszłość. Ostatnie starcie Wisły z Zagłębiem chyba każdy ma jeszcze na świeżo w pamięci. Ten mecz, także rozgrywany w Sosnowcu, przeszło 3 tygodnie temu, po szalonej wymianie ciosów z obu stron zakończył się zwycięstwem gospodarzy 4:3. Dla krakowian strzelali wtedy Kolar, Burliga i Pietrzak z rzutu karnego. Spotkanie przy R22 z bieżącej kampanii zakończyło się natomiast remisem 2:2, dzięki trafieniom Korta i Jesusa Imaza. Była porażka, był remis - dziś czas przerwać tę niekorzystną passę zwycięstwem! Do boju, Wisełko! W młodzieży siła? Czemu nie!

 

 

Back to Top