Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Mecz na przełamanie: Wisła - Śląsk

Zdziesiątkowana kontuzjami Wisła nie najlepiej radzi sobie na razie w grupie spadkowej tego sezonu. Nie pomaga przy tym napięty terminarz sprawiający, że niezdolni do gry zawodnicy nie mają czasu na dojście do zdrowia. Dzisiejsze spotkanie ze Śląskiem Wrocław przy R22 kończy niejako szalony maraton, podczas którego Wiślacy na przestrzeni 7 dni mieli do rozegrania 3 ligowe potyczki. Czy Biała Gwiazda zdoła wreszcie złapać jakieś punkty? Pierwszy gwizdek zaplanowany jest już na godzinę 18:00.

Dzisiejsze starcie ze Śląskiem jest doskonałą okazją na przełamanie w zasadzie dla obu drużyn. O problemach kadrowych, a co za tym idzie, niemożności przerwania niechlubnej passy bez zwycięstwa Wisły wiemy wszystko. Jak się jednak okazuje, Wojskowi także mają ogromne problemy z punktowaniem w ostatnim czasie. Podobnie jak krakowianie, podopieczni trenera Lavicki nie mogą zaliczyć kwietnia do udanych. Na przestrzeni całego miesiąca uzyskali jak dotąd tylko jedno mizerne oczko po remisie bezbramkowym z Miedzią Legnica. Od tej pory trwa ich seria 4 porażek z rzędu, kolejno z: Wisłą Płock (2:0), Górnikiem Zabrze (0:1), Koroną Kielce (2:0), a także w ostatniej kolejce ponownie z zabrzańskim Górnikiem (1:2). Wyniki to jedno, ale ekipa prowadzona przez czeskiego szkoleniowca krytykowana jest przede wszystkim za tragiczny styl, jaki prezentują podczas swoich występów. Śląsk ogląda się nieprzyjemnie, a do tego nie przynosi to żadnych korzyści, zatem, w połączeniu z napiętą sytuacją w tabeli, atmosfera w drużynie i wokół niej robi się grobowa. Zwłaszcza w oczy kłuje ich impotencja strzelecka. Gdyby wyjąć z drużyny Śląska Marcina Robaka, czyli strzelca aż 14 bramek będącego w czołówce klasyfikacji najlepszych strzelców Lotto Ekstraklasy, ta drużyna z przodu by praktycznie nie istniała. Wydaje się, że dzisiejsze starcie w Krakowie to ostatni dzwonek dla wrocławian. Jeżeli nie złapią wreszcie jakichś punktów, bezpieczna 14. lokata odjedzie im na dobre, a to, przy ich aktualnej dyspozycji może okazać się już na przestrzeni pozostałych 4 ligowych kolejek nie do odrobienia.

Spotkania z rywalami walczącymi o być albo nie być przypominającymi wygłodniałe psy spuszczone ze smyczy zawsze są niebywale ciężkie. Może to być szczególnie trudne doświadczenie dla młodych piłkarzy Białej Gwiazdy dopiero wprowadzanych na dobre do pierwszej drużyny. Kluczowym dla przebiegu tej potyczki może być pierwszy gol. Jeżeli Wiślakom uda się napocząć Śląsk, może to całkowicie podciąć skrzydła znajdującym się w głębokim dołku piłkarzom. Trzeba się jednak liczyć z tym, że przyjezdni wyjdą dzisiaj od pierwszej minuty napakowani jak kabanosy i będą ryć trawę do ostatniego gwizdka, by uratować Ekstraklasę dla Wrocławia.

Śląsk i Wisła dzielą ze sobą całkiem bogatą historię rywalizacji. Do dzisiaj na poziomie ligowym oba kluby mierzyły się ze sobą 69 razy. Bilans tych starć jest minimalnie korzystniejszy dla ekipy z Dolnego Śląska. Wygrali oni bowiem 28 razy przy 27 triumfach Białej Gwiazdy i 14 remisach. Ostatni pojedynek Wisły i Śląska także miał miejsce na stadionie przy Reymonta. Był to pierwszy mecz Wiślaków przed własną publicznością w tym roku kalendarzowym. Wówczas gospodarze zwyciężyli 1:0 dzięki trafieniu wracającego na R22 po tylu latach Kuby Błaszczykowskiego z rzutu karnego. Co ciekawe, jesienią również lepsi okazali się podopieczni trenera Stolarczyka, ponownie triumfując 1:0, tym razem po golu Zdenka Ondraska.

Sytuacja kadrowa Wisły Kraków nie poprawiła się znacznie od ostatniego starcia z Zagłębiem Sosnowiec. Trener Stolarczyk na pewno będzie musiał radzić sobie bez: Kuby Błaszczykowskiego, Marcina Wasilewskiego, Macieja Sadloka, Michała Buchalika, Lukasa Klemenza, Kamila Wojtkowskiego i Kuby Bartosza. Znak zapytania pojawia się przy nazwiskach Vukana Savicevicia oraz Vullneta Bashy, którzy w Sosnowcu wystąpić nie mogli. Swoją karę za czerwoną kartkę jeszcze w dzisiejszym spotkaniu musi odbyć Łukasz Burliga. Znacznie lepsza sytuacja panuje po drugiej stronie barykady. W Śląsku kontuzjowani są jedynie Dodre Cotra, a także Mateusz Radecki.

Wszystko wskazuje na to, że dzisiejsze starcie na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana będzie pełne walki, zadziorności i ambicji. Śląsk musi, Wisła może - ale to paradoksalnie może być właśnie z korzyścią dla krakowian. Nie będzie łatwo, ale przy odrobinie szczęścia i zachowanej do końca koncentracji, to jeśli tylko zdrowie i siły pozwolą, może się dziś udać wreszcie dopisać do swojego konta trzy oczka i wrócić do walki o 9. lokatę! A zatem: walczyć Wisło, walczyć! Daj dziś z siebie, ile tylko możesz!

 

Back to Top