Pod Lupą: Głowacki vs Ruch
Wisła Kraków piątkowego wieczoru niestety kontynuowała swoją niechlubną remisową passe w meczach u siebie. Smuci fakt, że po raz kolejny, Biała Gwiazda nie trafiła do bramki rywali przed własną publicznością. Cieszyć natomiast może brak straconej bramki. Wprawdzie w meczu z Ruchem nie powinno to zbytnio zdziwić, postanowiliśmy wziąć pod lupę Arkadiusza Głowackiego.
Arkadiusz Głowacki w ubiegłym sezonie przyzwyczaił nas do skutecznej, ostrej gry w obronie. Z nadzieją, że wreszcie otrzyma pozytywną odpowiedź, zgłaszał do się do niego nawet Adam Nawałka. Jednak „Głowa”, miał rzekomo odmawiać selekcjonerowi. W tym sezonie Głowacki zazwyczaj gra równie dobrze, często ratując drużynę po ofensywnych wypadach reszty graczy defensywnych. W starciu z Ruchem Chorzów szeregi destrukcyjne Białej Gwiazdy z pozoru miały proste zadania. Rywale przez wilczą część meczu bronili się praktycznie całą drużyną we własnym polu karnym, czasem wychodząc z kontrami. Przy tak wyraźnej przewadze Wisły, jak miało to nieraz miejsce, przytomność umysłu obrony była bardzo ważna. Kontra mogła zostać wyprowadzona w każdej chwili, a boczni obrońcy mogli zostać pod polem karnym rywala, gdzie chwilę przedtem pomagali rozgrywać piłkę zawodnikom ofensywnym.
Powyżej opisana sytuacja w tym spotkaniu zdarzała się dosyć rzadko. Jednak jeśli zawodnicy Ruchu wyprowadzali kontrę to najczęściej kończyła się ona pojedynkiem Mariusza Stępińskiego z Głowackim, w którym w większości zwycięsko wychodził filar wiślackiej defensywy. Pierwszy raz Stępiński starł się z Głowackim w 8. minucie spotkania. Wydawało się, że „Głowa” ostro interweniując chciał jakby pokazać, że dzisiaj zawodnikom Ruchu na R22, nie będzie łatwo. Też odczuwamy, że to zdania pachnie trochę komentarzem Wojciecha Jagody, ale chwilę przed tym zdarzeniem, podobnie zachował się Łukasz Burliga. #BuryKing został jednak ukarany żółtą kartką, w drugiej sytuacji sędzia nie zdecydował się użyć gwizdka i piłkę z autu wprowadzała drużyna Niebieskich. Z każdą kolejna minutą, Wisła dominowała coraz bardziej. Nie miało to wprawdzie przełożenia na klarowne sytuacje. Walka toczyła się głównie w środku pola, a dominacja Wiślaków była niestety, jedynie optyczna. Biała Gwiazda wymieniła mnóstwo podań a wynikły z tego tylko dwa boiskowe zdarzenia. Żółtą kartką po faulu na Rafale Boguskim, został ukarany gracz Niebieskich – Marek Szyndorwski oraz jeden kontratak, który próbował pociągnąć Stępiński. Otrzymał on podanie na dobieg, lecz czujny Głowacki nie pozwolił rozpędzić się w pojedynku bark w bark, napastnikowi Ruchu. Starcia z kapitanem Wisły nie będzie dobrze wspominał również Kamil Mazek. Młodzieżowy reprezentant Polski został bądź co bądź przypadkowo, ale jednak uderzony łokciem przez Głowackiego. Sędzia nie dopatrzył się przewinienia, lecz w tej sytuacji miał podstawy pod użycie gwizdka. Naprawdę kluczową interwencją „Głowa” popisał się w 51. minucie spotkania. Jego rywalem ponownie był Stępiński, który dobrze zabrał się z piłką i błyskawicznie wpadł w pole karne. Głowacki dobiegł do niego i skutecznie przeszkodził rywalowi w wykończeniu akcji. Stępiński padł jak porażony prądem, jednak powtórki nie wskazują, aby był karny. Sytuacja nie jest jednak jednoznaczna. Być może, gdyby działo się to w polu karnym Ruchu, a na miejscu Stępińskiego znalazł się Boguski, mówilibyśmy podobnie jak fani Ruchu..
Głowacki skutecznie interweniował również przy stałych fragmentach gry. Górował w powietrzu i również w liczbach potwierdzał swoją dobrą dyspozycję. Więcej odzyskanych piłek od niego miał tyko Łukasz Surma (26, Głowacki o 5 mniej). Głowacki podwał w tym meczu piłke 57 razy i niespełna 88% jego zagrań było celnych. Faulował jeden raz.
Łukasz Burliga o meczu z Ruchem: - Najbardziej boli to, że w każdym z tych meczów dominujemy, prowadzimy grę i naprawdę można być rozczarowanym. Przynajmniej dwa z tych trzech spotkań powinniśmy wygrać.
Źródło: wisla.krakow.pl/EkstraStats/własne
PA