Strefa Wisły

Pod lupą: Boban Jović

Niedzielne derby były 2000. spotkaniem Wisły w ekstraklasie. Miało być wielkie wiślackie święto i euforia, a skończyło się na smutku i żałobie. Zawodnicy z Reymonta nie dali rady wywalczyć nawet punktu w meczu przeciwko Cracovii. Mecz Wiślacy rozpoczęli flegmatycznie, a nawet bojaźliwie, przez co szybko stracili dwie bramki. Choć… Nie ma co ukrywać – sędziowie pomogli Pasom (pierwszy gol ze spalonego i kilka kontrowersyjnych sytuacji). Jednak większość podopiecznych Kazimierza Moskala zaprezentowała się po prostu słabo. Również Boban Jović nie błysnął w tym meczu i dostosował się do szarzyzny, prezentowanej przez kolegów z drużyny.

Występ Słoweńca wywołał mieszane uczucia. Zaliczył on wczoraj sporo odbiorów. Prawy obrońca odebrał wczoraj futbolówkę aż 19.razy i był pod tym względem trzecim najskuteczniejszym Wiślakiem (po Głowackim i Urydze). Jović popełniał też sporo błędów, szczególnie technicznych. Także podczas akcji, po której padła pierwsza bramka dla Cracovii, zachował się zbyt biernie. Słoweniec nie powstrzymał podania kierowanego do Covilo, które otworzyło sytuacje bramkową. Można więc uznać go za jednego ze współwinnych utraty gola. Podsumowaniem jego występu derbowego może być sytuacja z końcówki meczu, kiedy to w akcji ostatniej szansy kompletnie nie zrozumiał się podczas rzutu z autu z Maciejem Sadlokiem, przez co stracił piłkę oraz szansę na jakąkolwiek zdobycz punktową dla Wisły.

Również jego przydatność w ofensywie była mniejsza niż w poprzednich spotkaniach, gdzie potrafił zaliczać ładne asysty przy bramkach. Bobanowi zabrakło w tym meczu odpowiedniej zadziorności, która w takich spotkaniach jest podstawą. Dośrodkowywał trzykrotnie, lecz żadne jego podanie nie zostało zamienione przez kolegów na gola. Jednak nie tylko on miał z tym problem, ale także jeszcze paru innych zawodników Wisły. Widać również było, że zawodnicy Kazimierza Moskala szybko zaczęli słabnąć, gdyż sił starczyło im tylko na niecałą pierwszą połowę. W późniejszej części spotkania z minuty na minutę tracili siły oraz grali coraz bardziej nerwowo. Widać to było m.in. po stratach piłki w końcówce i niecelnych podaniach Wiślaków. Jak zwykle zawiodła również skuteczność Wisły, gdyż dwie znakomite okazje zmarnował Paweł Brożek, a jedną Łukasz Burliga. Gdyby te akcje zostały wykorzystane Biała Gwiazda po 45. minutach gry powinna wygrywać spotkanie. Jednak mądrze grająca i odpowiedzialnie ustawiająca się Cracovia - tamtego dnia była zbyt mocnym przeciwnikiem dla drużyny z Reymonta i dzięki temu wygrała pierwszy raz od 59 lat na stadionie przeciwnika w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Liczby Bobana Jovicia:
Podania: 46
Udane podania: 37
Procent podań: 80%
Piłki zagrane: 60
Piłki odzyskane: 19
Dośrodkowania z gry: 3

AB

Back to Top