Strefa Wisły

Wisła pogrążona w czarnej rozpaczy ….

Wiślacy zmierzyli się w środku tygodnia z Lechem  Poznań, tygodnia który jest chyba najcięższym tygodniem w tym roku kalendarzowy. Na wyjazd do Poznania Biała Gwiazda udała się z nowy, albo inaczej, tymczasowym trenerem Marcinem Broniszewskim. Były asystent zwolnionego już po derbach Kazimierza Moskala, zapewniał ze nie zamierza dokonywać rewolucji w składzie, a całe meritum jego zmian będzie dokonywał w strefie mentalnej zawodników.

{module Ad sense tekst}

Co z tego wyszło?  Niestety nie potrafimy odpowiedzieć na to pytanie, bowiem mimo porażki Wisły 0:2, ciężko oceniać pracę aktualnego trenera Wisły, ze względu na szybko otrzymaną czerwoną kartkę przez Macieja Sadloka.  Sytuacja, w której błąd Guzmicsa ratować próbował nasz lewy obrońca, zakończyła się dodatkowo rzutem karnym, po którym padła bramka. Egzekutorem okazał się Dawid Kownacki, który wyprowadził na prowadzenie zespół kolejarza w 19 minucie.  Kara była adekwatna do popełnionego czynu i niestety przepisy, które mają zostać prawdopodobnie zmienione ( rzut karny równa się brak czerwonej kartki), podwójnie nas ukarały. Tym razem nie możemy mieć pretensji do pracy sędziego, tylko do samych siebie, bowiem mimo utraty bramki i zawodnika nie potrafiliśmy choćby przez chwile zagrozić bramce mistrza Polski. Wiślacy biegali bez pomysłu, a dobrze dysponowani zawodnicy trenera Urbana, raz za razem sprawdzali Cierzniaka, który kolejny raz pokazał ze wie na czym polega jego fach.  

Jakby problemów było mało, dodajmy ze już w 8 minucie z boiska musiał zejść Paweł Brożek, który prawdopodobnie nabawił się urazu mięśniowego i wątpliwe jest czy wystąpi w niedzielnym meczu przeciwko Legi Warszawa. Nie musimy chyba mówić, jak bardzo Pawłowi leży ta drużyna… jego brak w tym meczu byłby bowiem wielką stratą dla Białej Gwiazdy.

{module Ad sense tekst}

Co do pierwszej połowy tego widowiska, to możemy przytoczyć jeszcze sytuacje Darka Dudki, który dwukrotnie bardzo ładnie strzelał z dystansu, ale za każdym razem świetnie bronił nasz bramkarz.

Druga połowa nie zmieniła sytuacji na boisku. Gospodarze atakowali, a goście starali się grać z kontry co niestety zupełnie nam nie wychodziło. Nie zobaczyliśmy nawet pół sytuacji bramkowej dla Wiślaków, co pokazuje jak bezsilna była Biała Gwiazda w tym meczu.  Bramka na 2:0 wydawała się kwestią czasu, a najbliżej tego był Szymon Pawłowski, który w 77 minucie w swoim stylu przymierzył po długim słupku, ale jego strzał zatrzymał się na poprzeczce. Co się odwlecze to nie…  właśnie. Swojego dobił wspomniany przed chwilą Pawłowski 9 minut później, kiedy to strzałem z najbliższej odległości do „pustaka” zapewnił mocne 3 oczka do tabeli ligowej.

Wiślacy muszą o tym meczu jak najszybciej zapomnieć, bowiem już w niedziele przy R22 będziemy witać Warszawską Legię. Duże zadanie sztabu szkoleniowego, żeby właśnie mentalnie poprawić ten zespół, który odniósł drugą ważną i jakże prestiżową porażkę. Trzeciej takiej chyba nikt nie zniesie… A zatem kibicu: pomóż swojemu klubowi w tych, jakże ciężkich chwilach, idz po bilet i wspomóż bezpośrednio z trybun swój ukochany klub . Niech powrócą czasy kiedy to my biliśmy przeciwników po 4..5:0 ! 

Lech Poznań 2:0 Wisła Kraków 

Lech : Jasmin Burić - Tomasz Kędziora, Paulus Arajuuri, Marcin Kamiński, Barry Douglas - Dariusz Dudka (76' Łukasz Trałka), Abdul Aziz Tetteh - Darko Jevtić, Karol Linetty (83' Maciej Gajos), Szymon Pawłowski - Dawid Kownacki (61' Dariusz Formella)

Wisła : Radosław Cierzniak - Boban Jović, Arkadiusz Głowacki, Richard Guzmics, Maciej Sadlok - Krzysztof Mączyński, Alan Uryga - Łukasz Burliga, Rafał Boguski, Wilde-Donald Guerrier (89' Rafael Crivellaro) - Paweł Brożek (8' Maciej Jankowski)

Back to Top