Pod Lupą: Jakub Bartosz
Kolejne spotkanie, którego dobrze wspominać nie będziemy. Wisła Kraków przegrała z Legią Warszawa 2:0, mimo że przez większą część spotkania dominowała i walczyła jak równy z równym. Niewątpliwym odkryciem tego spotkania był młody obrońcą Białej Gwiazdy – Jakub Bartosz.

Jakub Bartosz trafił do Wisły Kraków kiedy miał 11 lat. Debiutował 12 kwietnia 2014 roku, w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Na boisku pojawił się wtedy w podobnych okolicznościach. W okolicach 20. minuty zmienił kontuzjowanego Piotra Brożka. Bartosz na swoim koncie ma epizody w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Wraz z innymi wychowankami zdobywał także tytuły mistrza Polski juniorów młodszych i starszych. W spotkaniu ze stołeczną Legią, Bartosz na boisku pojawił się za kontuzjowanego Bobana Jovicia.
{module Ad sense tekst}
Wszedł w 20. minucie spotkania i zaliczył całkiem przyzwoity występ. Bardzo często był pod grą, nie miał problemów z ofensywnymi wypadami pod bramkę rywali i do tego niejednokrotnie pokazywał swoją nieustępliwość w obronie. W pamięci zapadła nam zwłaszcza sytuacja z 63. minuty spotkania. Guilherme zagrywał wtedy do Nikolicia i świetną interwencją popisał się Bartosz. Wykazał się przytomnością i dobrą reakcją na boisku. Nie dał napastnikowi rywali przyjąć piłki i zdołał jeszcze wybić futbolówkę. Destrukcyjnych interwencji było jeszcze kilka, lecz ofensywne poczynania młodego gracza Wisły, imponowały jeszcze bardziej. Bartosz 29 razy próbował podawać piłkę do swoich kolegów, 15 z tych zagrań było celnych a kilka stworzyło całkiem groźne sytuacje. Wychowanek Białej Gwiazdy oddał także najwięcej dośrodkowań z gry. Tego wariantu próbował sześć razy. Próby były często wybijane przez zawodników rywali, raz dośrodkowanie jeszcze przed polem karnym przerwał Kucharski, lecz zawsze były one zagrywane w dobrym stylu. Dwa najgroźniejsze przypadają na końcowe fazy spotkania. W 79. minucie spotkania, Bartosz świetnie podłączył się do akcji ofensywnej i zagrywał do wbiegającego Boguskiego. Podanie było dobre, lecz pomocnika Wisły wyprzedził, znany z bezpardonowego ataku na Jovicia, Michał Pazdan. Niespełna dziesięć minut później młody gracz Wisły powinien zaliczyć asystę. Idealnie dograł w pole karne do Jankowskiego i ten powinien, strzałem głową, wykończyć całą sytuację. Piłka poszybowała niestety obok bramki.
{module Ad sense tekst}
Bartosz zaliczył naprawdę dobry występ i może zastanawiać fakt, że tyle na niego musiał czekać. Sam przyznaje, że ostatnio nie był w swojej najlepszej dyspozycji, lecz teraz sytuacja wydaje się być inna. Szansa dana mu przez nieszczęśliwy bieg wydarzeń została przez niego wykorzystana. Pokazał, że można na nim polegać. Nie bał się grać w ofensywie, często popisywał się dobrymi interwencjami, był nieustępliwy w destrukcji. Zostawił po sobie dobre wrażenie, co nie umknęło obserwatorom spotkania Wisły z Legią. Mamy nadzieję, że na podobną szansę w większym wymiarze czasowym, będą mogli liczyć inni młodzi gracze Wisły. Przykład Bartosza pokazuje, że jest w nich potencjał i nie można go marnować.
Jakub Bartosz po meczu: – Czułem się dobrze, cały czas trenuję, więc muszę być przygotowany do gry. Nie mam kompleksów, myślę że dobrze wypadłem, chociaż przegraliśmy mecz. Debiut mam już za sobą, więc tremy nie było. Myślałem, że po debiucie będę grał częściej, ale musiałem więcej trenować i teraz wracam. Prawdą jest, że zostałem wówczas odstawiony i zesłany do rezerw. A powód? Pewnie moja słabsza gra i chyba rzeczywiście tak było. Podchodzę jednak do wszystkiego spokojnie i z chłodną głową. Mam nadzieję, że na kolejny występ nie będę musiał aż tak długo czekać.
Źródło: wisla.krakow.pl/EsktrStats/Własne
PA