Pod Lupą: Rafał Wolski
Cóż to był za wieczór, Wisła Kraków rozgromiła Jagiellonię aż 5:1 i wydaje się, że podopieczni Dariusza Wdowczyka pozostaną już na fali wznoszącej. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, który gracz Wisły zaprezentował się na boisku najlepiej. Nie można mieć jednak wątpliwości, że jednym z najlepszych był Rafał Wolski.

Rafał Wolski jest wychowankiem Legii Warszawa. Do stołecznego klubu przeniósł się w wieku kilkunastu lat. Szybko zwrócił na siebie uwagę i po dobrych występach w Młodej Ekstraklasie, ówczesny trener warszawskiego klubu, Stefan Białas zaprosił Wolskiego na treningi z pierwszą drużyną. Wraz z „jedynką” wybrał się na obóz do Grodziska Mazowieckiego (przed sezonem 10/11) i zaliczył pierwszy występ w barwach Legii (spotkanie towarzyskie z Leginovią). Swoją prawdziwą szanse dostał jednak dopiero od trenera Macieja Skorży. Ogólnie rozegrał 25 spotkań w polskiej ekstraklasie podczas których zdobył 6 bramek. W 2013 roku zdecydował się na transfer do włoskiej Fiorentiny. Wolski nie zabłyszczał tam na dobre, zagrał w 15 spotkaniach i strzelił jedną bramkę. Następnie próbował swoich sił na wypożyczeniu w drugoligowym Bari czy belgijskim Mechelen.
W końcu trafił do Wisły. Biała Gwiazda jest dla niego miejscem gdzie chciałby się odbudować i pokazać, że potrafi grać w piłkę. Cóż, trzeba przyznać, że nie rzuca on słów na wiatr. Już od początku swoich występów w barwach najlepszego piłkarskiego klubu w Polsce, Wolski udowodnił, że swoich umiejętności nie zapomniał. Było to widoczne w poprzednich meczach, utwierdzeni w tym przekonaniu, możemy być także po spotkaniu z Jagiellonią. Wolski swój koncert rozpoczął już w 9. minucie spotkania. Po faulu Tarasovsa na Boguskim (i czerwonej kartce), pomocnik Białej Gwiazdy oddał strzał z rzutu wolnego. Niespełna dziesięć minut później, piłkarze Wisły ładnie pograli na jeden kontakt, piłka trafiła do Wolskiego, ten wrzucił w pole karne, lecz Zdenek Ondraszek minął się z futbolówką. Wolski był bardzo aktywny w ofensywie i kilka chwil później, tuż po bramce Sadloka, ponownie zagroził bramce gości. Tym razem Wolski zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka szybowała w okienko i tylko pewna interwencja golkipera „Jagi” uchroniła gości przed bramką. Jagiellonia była w ciągłej defensywie, a były gracz Fiorentiny, używając włoskiego nomenklatury – był architektem sukcesu Wisły. W 33. minucie spotkania, rozegrał dwójkową akcję z Pawłem Brożkiem. Świetnie wyłożył piłkę do Brożka, a ten dopełnił formalności. Wolski miał także udział przy drugiej bramce dla Białej Gwiazdy. Odebrał piłkę od gracza gości, wymienił dwa podania z Brożkiem, następnie świetnie dograł do Patryka Małeckiego. „Mały” zagrał piłkę wzdłuż linii bramkowej, Boguski trafił w bramkarza, wskutek czego futbolówka znalazła się pod nogami Brożka, a ten ponownie zdobył bramkę. Rozpędzony Wolski dołożył jeszcze trafienie tuż przed końcem pierwszej połowy. Przy biernej postawie (nieistniejącej) obrony Jagiellonii, głową, skierował piłkę do siatki. Druga połowa może nie była aż tak dobra w wykonaniu Wolskiego jak pierwsze 45 minut gry, to pomocnik Wisły i tak kilkukrotnie stwarzał zagrożenie pod bramką rywali. W 49. minucie spotkania, wygrał pojedynek z czteroma zawodnikami Jagi. Akcja ta wprawdzie nie przyniosła wymiernych korzyści, ale samo zastawienie się, a następnie przyspieszenie był bardzo efektowne. Kilka chwil później, Wolski świetnie dośrodkował piłkę z prawej flanki. Wyskoczył do niej Guzmics i trafił w poprzeczkę. Pomocnik Wisły został zmieniony w 77. minucie spotkania.
Wolski nie wyrzekł się w tym meczu kilku błędów. Czasami jego podania czy zagrania piętą nie trafiały do żadnego gracza Wisły, to samo tyczyło się dwóch prób efektownego przepuszczania piłki. Ogólnie nie miały jednak one żadnych negatywnych skutków, więc nie rzucają cienia na świetny występ zawodnika Białej Gwiazdy. Wolski był bardzo aktywny, dużo biegał, kreował akcje Wisły Kraków, asystował i coraz lepiej wyglądał w odbiorze. Nie jest to oczywiście zawodnik nakierowany na destrukcję, a zdarzały mu się sytuacje, w których niczym Ondraszek, ruszał w pogoń za rywalami, próbując odzyskać futbolówkę. Coraz lepiej wygląda jego współpraca z innymi graczami z pola. Między nim a choćby Małeckim czy Brożkiem, nawiązała się widoczna nić porozumienia. Akcje na małej przestrzeni stają się efektowne, a oprócz popularnej klepki, Wolski urozmaica je świetną techniką, zwodami czy strzałami z dystansu. Jego gra została doceniona także przez kibiców i ekspertów. Został wybrany największym plusem meczu według oglądających spotkanie. Podobnego zdania był także dziennikarze m.in. Przeglądu Sportowego, którzy dali mu notę 8 i uznali za najlepszego gracza spotkania.
Rafał Wolski rozegrał 77 minut. Strzelił jedną bramkę i zaliczył jedną asystę. Oddał 4 strzały na bramkę, z czego 3 były celne. Wolski oddał 74 podania. 61 z nich dotarło do adresata (82% skuteczności). Podania pomocnika Wisły, niejednokrotnie tworzyły groźne sytuacje.
Twitter o Wolskim:
Łukasz Wiśniowski (Łączy Nas Piłka)

Trener Wdowczyk po meczu: Bardzo mnie cieszy, że wygraliśmy oraz że strzeliśmy pięć goli, lecz trochę smuci, iż jednego straciliśmy. Ta czerwona kartka na pewno pomogła nam w tym, by spotkanie toczyło się pod nasze dyktando, lecz trzeba też oddać piłkarzom, że w jedenastu na dziesięciu dobrze rozgrywali piłkę i byli cierpliwi.
Źródła: wisla.krakow.pl/EkstraStats/własne
PA