Strefa Wisły

Przyszły sezon nasz! Jaga pokonana

Piątek możemy uznać za w miarę udany. Wiślacy pokonali Jagiellonię 1:0, choć był to najmniejszy wymiar kary. Za bramkę odpowiedzialny był Brożek, asystował Małecki. Na miano największego minusa spotkania zasłużył sędz… ktoś kto próbował to robić – Tomasz Wajda.

Pierwsze fragmenty meczu nie zapowiadały emocjonującego widowiska. Gra była szarpana, pełna niedokładności. Wiślacy grali niemrawo, notując czasem proste straty. Z biegiem czasu sytuacja zaczęła się odmieniać. Znak do ataku dał Krzysztof Mączyński. Dwukrotnie, gorźśne uderzał na bramkę gości.  Gracz Białej Gwiazdy raz próbował technicznie, potem bardziej siłowo, lecz obie próby zakończyły się dobrą interwencją bramkarza oponentów. Krakowianie coraz bardziej dominowali czego rezultatem było trafienie do siatki. W 25. minucie spotkania, Wisła wyprowadziła groźna kontrę, Rafał Boguski zagrał do Patryka Małeckiego, ten świetnie zabrał się z piłką i jeszcze lepiej dośrodkował. Szybująca futbolówka znalazła w polu karnym niepilnowanego  Pawła Brożka, który dopełnił formalności. Biała Gwiazda grała coraz pewniej, jednak podopieczni Dariusza Wdowczyka nie wyrzekli się błędów. W 32. minucie spotkania, Rafał Wolski (a raczej jego cień) postanowił w nieco ekwilibrystyczny sposób rozegrać rzut rożny, lekko podcinając piłkę w kierunku Brożka. Próba ta, została szybko rozszyfrowana przez graczy Jagi, którzy ruszyli z kontrą (4 na 1…). Futbolówka ostatecznie trafiła do Przemysława Frankowskiego, ten oddał strzał, jednak na posterunku był Michał Miśkiewicz, który popisał się skuteczną interwencją. Wiślacy szybko odpowiedzieli. Mączyński zagrał do Małeckiego, który ponownie spróbował wrzucić piłkę w pole karne. Ów zagranie nie było tak dokładne jak poprzednie. Mimo tego, Brożek zdołał oddać strzał w trudnej pozycji. I to nawet groźny, jednak piłka nie zatrzepotała się w siatce. Warta odnotowania była także niecodzienna zmiana. Stadion Wisły to istne fatum dla sędziów piłkarskich. Niedawno jeden z nich zasłabł przed rozpoczęciem spotkania, a dzisiaj arbiter Jarosław Przybył doznał kontuzji. Za niego na boisku pojawił się sędzia techniczny – Tomasz Wajda, któremu znacznie lepiej wychodziło trzymanie urządzenia, które sygnalizuje zmiany. Ale o tym za chwilę. Pierwsza połowa ogólnie była nieco bezbarwna.

Drugie 45 minut mogło trochę bardziej ożywić postronnych obserwatorów tego spotkania. Drużyny zagrały szybciej, momentami ostrzej i całość oglądało się trochę lepiej. Pierwsza do głosu doszła Jagiellonia a dokładniej, nasz były gracz, Łukasz Burliga. Szczęśliwie futbolówka znalazła się pod jego nogami, lecz ten nie wykorzystał tej sytuacji i fatalnie przestrzelił. Wisła szybko wzięła się w garść i po chwili Jakub Bartosz ładnie nawinął gracza gości w narożniku boiska i wrzucił piłkę w pole karne. Ta trafiła do Brożka, który rozegrał ją wzdłuż linii bramkowej. Boguski niestety nie połapał się w zamiarach napastnika Wisły. Chwile potem w świetnej sytuacji po podaniu Wolskiego, znalazł się Brożek. Ruszył sam na sam z bramkarzem, podbił nad nim piłkę i został sfaulowany. Ewidentnie. Drągowski wpadł w nogi popularnego „Brozia” i wydawało się, że za moment opuści boisko. Stało się inaczej… Pan arbiter nie popisał się także w innej sytuacji. Zdenek Ondraszek ładnie zabrał się z piłką i prawie udało się mu ominąć kilku graczy Jagi. Jeden z nich widząc co się dzieje, postanowił za wszelką cenę zatrzymać napastnika Wisły, dość wyraźnie podkładając mu nogę. Sędzia zinterpretował to jako próbę symulacji, a na dodatek ukarał Ondraszka żółtym kartonikiem. Ostatnimi czasy nazwisko Wajda nie zobowiązuje do niczego wielkiego. Mamy tego pełna świadomość. Pan arbiter jednak troche przesadzał i za ten słaby recital reżyserki, powinien powinien zdecydowanie otrzymać Złotą Malinę. Wisła nadal atakowała i znowu przed szansą stanął Brożek. Tym razem ponownie zagrywał do niego, bardzo aktywny Bartosz i ponownie interwencją popisał się bramkarz gości. Końcówka meczu wyglądała niestety dużo gorzej. Grzyb i Grzelczak mogli doprowadzić do remisu, lecz na nasze szczęście tak się nie stało. Wiślacy za to skupili się trochę bardziej na defensywie. Na boisku pojawił się Alan Uryga czy Denis Popovic, co jasno świadczyło o zachowawczej grze. Szansę otrzymał także Krzysztof Drzazga, jednak nadal w bardzo krótkim wymiarze czasowym.

Wiślacy wygrywając z Jagiellonią zapewnili sobie utrzymanie i powrócili na „fotel lidera” grupy niemistrzowskiej. Wynik powinien być bardziej okazały. Szkoda karnego, szkoda kilku dobrych dośrodkowań. Żeby jednak nie skupiać się na samych negatywach, trzeba wspomnieć o obronie, która dzisiaj rozegrała poprawne zawody. Skutecznie, efektywnie i przede wszystkim „na zero” z tyłu. Efektowany rajd z piłką pod koniec spotkania zaliczył Guzmics, życzylibyśmy sobie, aby w następnym meczu było ich nieco więcej.

Wisła Kraków 1:0 Jagiellonia Białystok
25’ Paweł Brożek

Składy:
Wisła Kraków: Miśkiewicz – Bartosz, Guzmics, Sadlok, Cywka – Boguski (80’ Drzazga), Mączyński, Wolski (72’ Popovič), Małecki – Paweł Brożek(85’ Uryga), Ondrášek.
Rezerwowi: Zając – Uryga, Popovič, Drzazga, Kujawa, Żemło, Guerrier.

Jagiellonia Białystok: Drągowski – Burliga, Guti Tomelin, Szymonowicz, Tomasik – Romanczuk, Grzyb (83’ Grzelczak) – Frankowski (46’ Świderski), Vassiljev, Mackiewicz (68’ Mystkowski) – Černych.
Rezerwowi: K. Baran – Wasiluk, Tarasovs, Góralski, Grzelczak, Mystkowski, Świderski.

Widzowie: 10 565.

PA


Back to Top