Strefa Wisły

Wygrać grupę!

Ostatni mecz przy R22 zapowiada się niezwykle emocjonująco. Śląsk i Wisła chcą być na szczycie tabeli grupy niemistrzowskiej. Bezpośredni mecz może mieć na to duży wpływ, bowiem obie ekipy przodują póki co, zajmując kolejno 10. i 9. miejsce.

Wisła Kraków po zmianie trenera mocno zaakcentowała fakt, że w tej ekipie jest nadal potencjał i do meczu z Zagłębiem, wszystko wyglądało jakby było grane z nut. Dominantą była skuteczność, chęć do walki i nawet wśród największych przedsezonowych niedowiarków, pojawiły się głosy (a raczej posty), że Wisła pod wodzą Wdowczyka zaczyna lśnić tak jak przedtem. Do pierwszej ósemki nie udało się jednak dostać i trzeba było odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Poza grupą mistrzowską, poza meczem z Legią czy derbami Krakowa. Zamiast nich, przyszło nam grać z drużynami przyzwyczajonymi do gry o wszystko. Niekiedy grające ultra-defensywny futbol i jedynie wyczekujące na kontry. Rafał Wolski przyznał, że gra z takimi zespołami, szybko staje się męcząca. I coś w tym stwierdzeniu było, bowiem Białej Gwieździe przydarzyły się wpadki z Termallicą czy Koroną. Wygrana z Jagą polepszyła nieco nasze humory. Było to jednka spotkanie inne pd poprzednich. Wiślacy odeszli w nim, jakby od gry, znanym z początków pobytu Dariusza Wdowczyka w Krakowie, futbolem totalnym. Grą, w którą było zaangażowanych wielu graczy, prących do przodu, starając się zamknąć rywala w hokejowym zamku. Można było odnieść wrażenie, że gra jest aż tak ofensywna, mniej bazująca na wymianie podań. Tych było znacznie mniej – 394, przy zbliżonej liczbie zagrań Jagi – 333. W poprzednich spotkaniach, ta statystyka wyglądała znacznie inaczej. Biała Gwiazda wymieniła średnio (biorąc pod uwagę spotkania z Górnikiem Zabrze, Górnikiem Łęczna, Termallicą, Koroną Kielce) - 513 podań. Za to nasi rywale – 343. Jednak pewien schemat nie zmienił się. Wisła przy bramkach często stosuje podobny sposób rozegrania akcji. Kumulacja zawodników na jednej stronie boiska, przerzucenie ciężaru gry przez zawodnika w środku na drugie, niepilnowane skrzydło. Tam najczęściej czekał Patryk Małecki, który mógł ruszyć i wdać się w drybling, złamać akcję do środka czy oddać strzał. Dodając do tego jego obecną formę, zazwyczaj istnieje duże prawdopodobieństwo, że w takiej sytuacji padnie gol. Było to bardzo dobrze widoczne w meczu z Jagiellonią przy obu próbach Brożka. Raz piłka została przegrana przez Krzysztofa Mączyńskiego, drugi raz przez Rafała Boguskiego. Następnie zagrywana była do popularnego „Małego”, który dwukrotnie szukał w polu karnym Brożka. W pierwszej sytuacji, używając stwierdzenia Anonimowego Piłkarza znanego z książki „Futbol Obnażony”, widać było korzystne ustawienie graczy Wisły, co zaowocowało bramką. W drugiej piłka była zagrana trochę za Brożka, lecz i tak udało oddać mu się całkiem groźny strzał. Niestety w grze defensywnej nadal coś kuleje. Wisła traci zdecydowanie za dużo bramek. Składa się na to wiele czynników. Od Miśkiewczia po nonszalancje w ataku. Czasami gorsze chwile miewa Głowacki, czasem Guzmics.

Śląsk Wrocław zapewnił sobie utrzymanie zwycięstwem z Termallicą. WKS również zawdzięcza wiele efektowi „nowej miotły”. Drużyna pod wodzą Mariusza Rumaka, zaczęła punktować i grać ładniej dla oka. Niewątpliwy udział ma w tym Ryota Morioka i Robert Pich. Są to gracze, którzy potrafią zrobić przysłowiową różnicę, umiejący grać jeden na jeden. Morioka stale pokazuje również, że ma naprawdę dobrze ułożoną nogę. Jego strzały często zagrażają bramce rywali. Na szpicy za to gra skuteczny Bence Mervo. Młody Węgier zdobył dotychczas cztery gole i zapewne na niego będą liczyć fani Śląska. Mariusz Rumak w pomeczowej konferencji odniósł się do meczu z Wisłą: – Nie będzie na boisku zawodnika, który mnie do tego nie przekona. To jest profesjonalny sport i celujemy w pierwszą 9, nie odpuszczamy. Obie ekipy są zdeterminowane, aby ten przeciętny sezon, poprawić jak najwyższym miejscem. Powinno być to dla nas dobrym prognostykiem przed jutrzejszym spotkaniem. Czeka nas najprawdopodobniej jedno z ceikawszych spotkań naszej grupy. Oby ten „hit" zakończył sie lepiej dla Wisły. Niepokonana!

Trener Wdowczyk przed meczem: – Możemy być zadowoleni z postawy zespołu i ze zrealizowanego celu, jakim było utrzymanie się w lidze. Do końca mamy jeszcze dwa spotkania, które również traktujemy bardzo poważnie. Chcemy wygrać swoją grupę, chociaż jest to mało satysfakcjonujące dla naszych kibiców. Wisła zawsze grała o wyższe cele niż tylko utrzymanie się w lidze, ale sprostaliśmy zadaniu i to jest najważniejsze. Cieszę się z dobrej postawy zawodników w ostatnim meczu. Chciałbym, abyśmy w nadchodzących starciach kontynuowali zwycięską passę. Wisła musi walczyć o mistrzostwo Polski. Trzeba wzmocnić zespół na niektórych pozycjach. Rozmawiałem o tym z właścicielem. Kolejne spotkanie, bardziej szczegółowe, jest już zaplanowane. Myślimy o przyszłości drużyny i o tym, w kontekście jakich pozycji polityka transferowa powinna być prowadzona. Pewnego rodzaju zarys przyszłego sezonu już mamy.

PA
Źródła: wisla.krakow.pl/EkstraStats/slaskwroclaw.pl/własne

Back to Top