Dziury z tyłu, nieskuteczność w ataku... Zagłębie górą!
Praktycznie całą 6. kolejkę Ekstraklasy trzeba było czekać, by zobaczyć w akcji dwie aktualnie najlepsze ekipy ligi - dopiero poniedziałkowego wieczoru rozegrane zostało starcie pomiędzy Zagłębiem Lubin a Wisłą Kraków, które, oprócz trzech punktów, dawało bez względu na rezultat pozycję lidera jednej z drużyn. Każdy chciał dziś wygrać, oglądaliśmy dobry futbol ze strony obu zespołów, jednak lubinianie byli znacznie bardziej wyrachowani i nie dość, że skutecznie wykorzystywali okazje w ofensywie, to jeszcze znakomicie bronili dostępu do własnej bramki. To wszystko sprawiło, że Wiślacy musieli uznać wyższość rywali i wracają do Krakowa z pustymi rękami, a w świat idzie wynik 3:0 dla gospodarzy.

Przed starciem z Miedziowymi nasz szkoleniowiec miał niemały ból głowy. Po zaciętych derbach niedyspozycję zgłosili Arkadiusz Głowacki i Fran Velez, z kadry wypadł także odchodzący z Wisły Petar Brlek. To sprawiło, że hiszpański trener musiał sporo namieszać w składzie. Dzięki temu debiutu doczekał się Albańczyk Vullnet Basha, a swoją pierwszą poważną szansę dostali Zoran Arsenić i Ze Manuel. Eksperymentalny skład miał zapewnić przede wszystkim dużo kreatywności w ataku. Sytuacji zatem pojawiało się sporo, niestety, gorzej było z ich wykorzystywaniem. To jednak nie byłby aż taki problem, gdyby nie błędy indywidualne w defensywie, które zaczęły pojawiać się już od samego początku spotkania.
Po szybkiej wymianie ciosów, w 6. minucie rzut rożny uzyskali podopieczni trenera Stokowca. Filip Starzyński najpierw zamarkował dośrodkowanie, po czym posłał bardzo dokładną piłkę do niepilnowanego przez obrońców Jarosława Jacha. Ten próbował uderzać wolejem z pierwszej piłki, ale jego próbę zablokował Basha. Futbolówka jednak niefortunnie spadła z powrotem centralnie pod lewą, mocniejszą nogę obrońcy Zagłębia, a ten tym razem już się nie pomylił. Huknął z prostego podbicia na tyle mocno, że Buchalik nie miał nic do powiedzenia. Gospodarze chyba nie mogli wymarzyć sobie lepszego wejścia w ten mecz.
To mocno podrażniło Wiślaków. Już minutę później Carlitos elegancko wyłożył piłkę na strzał Vullnetowi Bashy przed polem karnym, a ten posłał niesamowitą petardę w kierunku bramki Polacka. Lubinianie mieli jednak furę szczęścia - potężny strzał wylądował tylko na poprzeczce. Od tej pory wiadomo było, że będziemy dzisiaj świadkami wyrównanego i przede wszystkim otwartego spotkania.
Podczas gdy krakowianie starali utrzymać się przy piłce i atakować pozycyjnie, szukając luk w obronie rywali, w 12. minucie przydarzyła im się kosztowna strata, która mogła ich praktycznie znokautować. Doskonałą długą piłką do przodu popisał się wówczas Arkadiusz Woźniak, a jej adresat, Jakub Świerczok świetnie poradził sobie z przyjęciem i ograniem Ivana Gonzaleza. Na drodze do bramki stał mu już tylko Michał Buchalik, zatem nowy napastnik Miedziowych postanowił minąć i jego. Buchal popisał się wtedy kapitalną interwencją, wprost wygarniając mu piłkę spod nóg i ratując swój zespół przed utratą drugiego gola.
Po akcji gospodarzy przyszedł czas na rewanż w wykonaniu Wisły. Świetną szarżą na prawym skrzydle popisał się Carlitos, lecz jego wycofanie na 7. metr do Rafała Boguskiego zostało w ostatniej chwili przecięte i wybite przez jednego z defensorów. Niedługo potem Ivan Gonzalez genialnym otwierającym podaniem odnalazł na boku Ze Manuela, wprowadzając go nim w pole karne przeciwnika. Portugalczyk opanował piłkę, lecz za długo zbierał się do strzału i gdy rywal już do niego dopadł, w ostatniej chwili szukał jeszcze zagrania do wbiegającego Bogusia. Podanie okazało się niedokładne i kolejna szansa Wisły spaliła na panewce.
Nie trzeba było długo czekać, by wreszcie odpowiedziało Zagłębie. Woźniak ponownie zagrywał ze skrzydła do Świerczoka, ten uprzedził Arsenicia i oddał strzał, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Na zegarze widniała już 26. minuta, kiedy znów blisko podwyższenia wyniku byli gospodarze. Kolejna centra Starzyńskiego z rzutu rożnego po rykoszecie trafiła pod nogi Jacha, lecz ten fatalnie skiksował, zupełnie nie trafiając w piłkę. Swoją okazję miał także sam Starzyński i, chociaż uderzył dobrze, jego strzał ładnie sparował Buchalik.
Pod koniec pierwszej połowy ponownie groźną sytuację stworzyli Wiślacy. Boguski zagrał w pole karne do Ze Manuela, który nie trafił jednak w piłkę. Ta spadła pod nogi Jacha, gdzie natychmiast popędził Carlitos. Hiszpan wyłuskał futbolówkę i momentalnie umieścił ją w siatce, lecz sędzia uznał, że przy odbiorze napastnik Białej Gwiazdy dopuścił się przewinienia.
Druga część spotkania rozpoczęła się od wybornej okazji Filipa Starzyńskiego. Jagiełło wyłożył reprezentantowi Polski piłkę jak na tacy, ale ten fatalnie złożył się do strzału i posłał ją wysoko nad bramką. Z dystansu próbowali uderzać Sadlok i Basha, ale ich strzały nie stanowiły większego zagrożenia.
Wreszcie defensywie przyjezdnych przytrafił się kolejny karygodny błąd, co skrzętnie wykorzystało Zagłębie. Zoran Arsenić, zamiast wybijać piłkę z własnej "szesnastki", postanowił "wsadzić na konia" naciskanego przez oponenta Bashę i presujący Dziwniel szybko przejął piłkę, po czym natychmiast zagrał ją do Świerczoka. Napastnik doskonale wiedział, co chce z nią zrobić i w 57. minucie kropnął pod poprzeczkę, podwajając prowadzenie lubinian.
Wisła wciąż nie rzuciła broni i próbowała wyciągnąć jeszcze coś z tego meczu. W przeciągu zaledwie kilku minut dwie dogodne okazje wypracował sobie Carlitos, ale z obiema jego próbami radził sobie Polacek. Następnie Hiszpan obsłużył dobrym podaniem Pawła Brożka, który poszukał strzału, minimalnie pudłując.
W 86. minucie po kontrataku padła trzecia bramka dla Zagłębia, która całkowicie zabiła ten mecz. Alan Czerwiński zagrał prostopadłe podanie do Adama Buksy, ten nawinął Ivana Gonzaleza i pewnie uderzył po długim rogu, nie pozostawiając szans Buchalikowi.
W końcówce spotkania dwie znakomite, z czego jedną dwustuprocentową okazję miał Paweł Brożek. Najpierw, po kombinacyjnym rozegraniu z Carlitosem uderzał sprzed pola karnego i ponownie niewiele się pomylił. Później, po zamieszaniu w polu karnym Zagłębia, piłka trafiła pod jego nogi dosłownie na 5 metrów od bramki. Brozio jednak zamiast natychmiast uderzać, próbował ją jeszcze przyjmować, co dało czas obrońcom na skuteczną interwencję. Niedługo po tej akcji sędzia zakończył tę rywalizację i fotel lidera Ekstraklasy należy teraz do Zagłębia Lubin.
Zagłębie Lubin 3:0 Wisła Kraków
6' Jach, 57' Świerczok, 86' Buksa
Wisła: Buchalik - Cywka, Arsenić, González, Sadlok - Zé Manuel (72' Wojtkowski), Basha (60' Halilović), Llonch, Boguski (60' Brożek), Małecki - López
Zagłębie: Polacek - Jach, Kopacz, Guldan - Dziwniel, Kubicki, Jagiełło (62' Pawłowski), Czerwiński - Starzyński - Woźniak (81' Tosik), Świerczok (76' Buksa)
Żółte kartki: Starzyński - Llonch
Sędziował: Krzysztof Jakubik