Kanonada bez happy endu - Termalica 3:3 Wisła
Mecze Białej Gwiazdy z zespołem z Niecieczy zawsze obfitowaly w sporą liczbę bramek. Nie inaczej było i wczoraj. Miały być emocje - i były. Miał być ofensywny futbol - niezaprzeczalnie był. Miało być dużo goli - i także było. Jedyne, czego nie udało się zrealizować to zwycięstwo, na które wszyscy tak liczyliśmy. A które wymknęło się zresztą na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego...

Emocji nie brakowało od samego początku. Pierwsi swoją okazję mieli niecieczanie. Groźne uderzenie Jovanovicia ofiarnie zablokował jednak Głowacki. Termalica w początkowych minutach sprawiła Wiśle sporo problemów. Gra toczyła się przede wszystkim właśnie na połowie gości. Wiślacy byli za to tego dnia zdecydowanie konkretniejsi. Pierwszy poważniejszy wypad na bramkę Niecieczy i... Gol! W 10. minucie Boguski obsłużył świetnym podaniem wzdłuż linii bocznej wbiegającego Bartkowskiego, który doskonale wypatrzył wbiegającego w pole karne Jesusa Imaza i zaserwował mu spokojne podanie po ziemi, którego Hiszpan po prostu nie mógł zmarnować!
Ze swojego prowadzenia podopieczni Kiko Ramireza nie mogli jednak cieszyć się zbyt długo. Zaledwie kilka minut później w "szesnastce" Wiślaków niefortunnie interweniujący Victor Perez zagrał piłkę ręką i sędzia Tomasz Kwiatkowski nie miał innego wyjścia, jak podyktować rzut karny dla gospodarzy. Jedenastkę na bramkę w 13. minucie zamienił Łukasz Piątek, lecz może on mówić o sporym szczęściu, bo Buchalikowi do obrony jego strzału zabrakło centymetrów. Ponownie to piłkarze trenera Bartoszka przejęli inicjatywę i stwarzali sobie okazje. Po raz drugi jednak Wiślacy dali im lekcję futbolu - nie liczy się ilość, a jakość.
Doskonałym długim otwierającym podaniem popisał się Maciej Sadlok, który wypatrzył na boku Jesusa Imaza. Hiszpan dograł do będącego w polu karnym Kamila Wojtkowskiego, a ten ze stoickim spokojem w 22. minucie meczu umieścił piłkę w siatce! Wiślacy jakby przebudzili się z letargu i sami ruszyli także do ataku. Niedługo później przed szansą stanął Carlitos, ale dobrze interweniował Jan Mucha. Następnie w roli głównej znowu wystąpił duet Sadlok-Imaz. Polak po raz wtóry zagrał perfekcyjną piłkę za linię obrony do wybiegającego na pozycję sam na sam kolegi, ale Imaza zawiodło tym razem przyjęcie, które praktycznie przekreśliło jego szanse. Wreszcie przyszła pora na odpowiedź Słoników - po składnej akcji udało im się wypracować dobrą pozycję strzelecką dla Mikovicia, lecz Słowak uderzył minimalnie obok bramki. To zaangażowało większą liczbę zawodników gospodarzy do gry z przodu, zatem pojawiła się możliwość kontrataku. To zaraz starali się wykorzystać Wiślacy i kiedy Carlitos wybiegał na czystą pozycję, wydawało się, że za chwilę będzie 1:3. To jednak nie był jego dzień i hiszpański napastnik fatalnie uderzył, próbując przechytrzyć Muchę podcinką. W końcówce pierwszej części gry kolejną okazję stworzyli piłkarze Białej Gwiazdy. Tym razem świetnym podaniem został obsłużony Wojtkowski, lecz w ostatnim momencie przed oddaniem strzału z pola karnego futbolówkę spod nóg wybił mu defensor Termalici.
Druga połowa rozpoczęła się od nieprzyjemnego starcia czysto interweniującego Arka Głowackiego z napastnikiem rywali, Bartoszem Śpiączką, w wyniku którego ten drugi musiał opuścić murawę kontuzjowany. Chwilę potem okazję na podwyzszenie wyniku miał Boguski, który złożył się do woleja z bliskiej odległości, ale zupełnie nieczysto trafił w piłkę i zamiast urwanej siatki oglądaliśmy jakiegoś farfocla. W 60. minucie niecieczanie przeprowadzili pierwszą od dłuzszego czasu konkretniejszą akcję ofensywną i, mimo, że nie stworzyli sobie jakiejś wybitnej okazji... doprowadzili do wyrównania. Szymon Pawłowski otrzymał prostopadłe podanie od zastępującego Śpiączkę Stefanika i uderzył bez zastanowienia po ziemi, co zaskoczyło Buchalika.
Wiśle ewidentnie jednak tego wieczoru remis nie pasował i od razu wzięli się do roboty. Nie minęło 6 minut, a ponownie to krakowianie byli na prowadzeniu! W 66. minucie Carlitos strzelał bezpośrednio z rzutu wolnego, piłka rykoszetem odbiła się od jednego z zawodników ustawionego w murze i zmieniła całkowicie tor lotu, po czym skozłowała przed interweniującym Muchą, który notabene nie zachował się w tej sytuacji najlepiej... Trzecia bramka dla Wisły i wydawało się, że tyle goli na wyjeździe powinno spokojnie wystarczyć do osiągnięcia korzystnego rezultatu. Niestety, nie tym razem.
Zespół z grodu Kraka wyraźnie zaczął bronić tego wyniku. Z minuty na minutę rosła optyczna przewaga Słoników, ale w gruncie rzeczy nie przekładało się to jeszcze na konkretne sytuacje. Na bramkę Buchalika uderzał Stefanik, ale nie zmusił golkipera do interwencji. Następnie strzelał Iancu, ale jego próbę ofiarnie zablokował Głowacki. Wreszcie, trener Kiko Ramirez zdecydował się na na wskroś defensywną zmianę, zastępując Kamila Wojtkowskiego wracającym po 11 latach do Ekstraklasy debiutującym w Wiśle Marcinem Wasilewskim. Wasyl od razu został wrzucony na głęboką wodę, ale to wcale nie zrobiło na nim wrażenia. Zaraz po zameldowaniu się na placu gry, czterokrotnie z rzędu skutecznie przerywał akcje rywali. Na tablicy świetlnej widniała już 88. minuta i można było śmiało wierzyć, że podopieczni Kiko Ramireza w Niecieczy triumfują. Na nieszczęście, jednemu z Wiślaków przydarzył się błąd techniczny, który sprokurował rzut rożny dla gospodarzy. Idealna piłka bita przez Iancu spadła wprost na głowę Vlastimira Jovanovicia i ten bezwzględnie doprowadził do remisu na kilka minut przed końcem! Zegar tykał, sędzia doliczył 4 minuty. Na sekundy przed ostatnim gwizdkiem sędziego tragicznie zachował się Putivtsev, który stracił piłkę na rzecz Carlitosa. Hiszpan pomknął w kierunku bramki Muchy, ale za daleko wypuścił sobie piłkę, dzięki czemu Słowak mógł spokojnie ją wyłapać. To był ostatni akord tego pełnego emocji spotkania.
Termalica Nieciecza 3:3 Wisła Kraków
0:1 - Jesus Imaz 10'
1:1 - Łukasz Piatek 14' (karny)
1:2 - Kamil Wojtkowski 22'
2:2 - Szymon Pawłowski 60'
2:3 - Carlitos 66'
3:3 - Vlastimir Jovanović 88'
Bruk-Bet Termalica: Jan Mucha - Patryk Fryc, Akos Kecskes (74' Gabriel Iancu), Artem Putiwcew, Kamil Słaby, Łukasz Piątek, Vlastimir Jovanović, Mateusz Kupczak, Szymon Pawłowski, Martin Miković, Bartosz Śpiączka (55' Samuel Stefanik).
Wisła: Michał Buchalik - Jakub Bartkowski, Arkadiusz Głowacki, Zoran Arsenić, Maciej Sadlok, Vullnet Basham, Victor Perez Alonso, Kamil Wojtkowski (84' Marcin Wasilewski), Jesus Imaz (69' Patryk Małecki), Rafał Boguski (68' Jakub Bartosz), Carlitos.
Żółte kartki: Jovanović, Putiwcew (Bruk-Bet Termalica) oraz Perez Alonso (Wisła).
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).