Lider odjeżdża - Wisła 2:3 Górnik
Pojedynek dwóch najbardziej utytułowanych ekip w historii polskiej piłki był zapowiadany jako hit 18. kolejki i już po spotkaniu możemy śmiało stwierdzić, że nie zawiódł. Piłkarze obu drużyn stworzyli pełne emocji i bramek widowisko. Niestety, z różnych przyczyn Wiślakom tego wieczoru nie było dane zwycięstwo, a nawet remis... Górnicy wyjechali z Krakowa z kompletem punktów i zwiększyli przewagę w ekstraklasowej tabeli.
Od pierwszego gwizdka zarówno Wisła, jak i Górnik, prezentowały bardzo wysoki poziom zaangażowania i ciąg na bramkę. Pierwsze minuty należały do gości, lecz szybko inicjatywę przejęli podopieczni Kiko Ramireza. Za kreację w początkowej fazie meczu wziął się głównie Carlitos, który szarpał na bokach i szukał miejsca na podanie do lepiej ustawionych kolegów. Zabrzanie jednak ciągle byli czujni i konsekwentnie przerywali próby Hiszpana. Wreszcie, w 21. minucie w odważną solową akcję ruszył Maciej Sadlok - złamał do środka na prawą nogę i soczyście uderzył na bramkę. Loska nie był pewny swojej interwencji i tylko zbił piłkę do boku. Ten fakt momentalnie wykorzystał biegnący za akcją Rafał Boguski, który posłał futbolówkę między nogami młodego golkipera, czym dał Wiślakom prowadzenie!
Krakowianie po zdobytej bramce wcale nie osiedli na laurach. Wciąż prowadzili grę i tworzyli sobie dogodne sytuacje do podwyższenia prowadzenia. Po jednym z kontrataków na kapitalną pozycję Jesusa Imaza wyprowadził Carlitos, lecz skrzydłowy po minięciu bramkarza gości trafił tylko w boczną siatkę. Kolejną szansę miał Carlitos, który nawinął przeciwnika na skraju pola karnego i oddal groźny strzał - pomylił się o niecały metr. Goście próbowali stwarzać zagrożenie po stałych fragmentach gry, jednak defensywa Białej Gwiazdy była w pierwszej połowie skonsolidowana i pewna w swoich działaniach, nie dopuszczając Górników praktycznie do żadnej klarownej okazji. Wisła schodziła na przerwę z jednobramkową przewagą i jedynym, czego mogli żałować był fakt, że nie udało się wykorzystać jeszcze przynajmniej jednej szansy, co mogłoby dać im znacznie większy spokój.
Druga odsłona zaczęła się fatalnie dla gospodarzy. Z dystansu uderzał Żurkowski i, jak okazało się po wnikliwej wideoweryfikacji, trafił on w znajdującego się we własnym polu karnym Zorana Arsenicia, co oczywiście poskutkowało wskazaniem na wapno. Do jedenastki podchodził najskuteczniejszy strzelec ligi, Angulo, i w 55. minucie dał swojemu zespołowi wyrównanie. Ta długa przerwa i stracony gol podziałały na Wiślaków niemal druzgocąco. Nie potrafili oni wyrzucić tych wydarzeń z pamięci i wrócić do swojej gry z pierwszej połowy, kiedy to kompletnie zneutralizowali wszystkie atuty zabrzan. W konsekwencji słabsze momenty gospodarzy od razu wykorzystali podopieczni trenera Brosza. W 63. minucie padł kuriozalny gol, gdyż bezpośrednio z rzutu rożnego do bramki Buchalika piłkę posłał Rafał Kurzawa. To jeszcze bardziej pogrążyło piłkarzy Białej Gwiazdy, którzy przez dłuższy czas nie mogli się otrząsnąć. W 72. minucie meczu trzeci cios wyprowadzili Górnicy. Z dystansu mocno uderzył Szymon Żurkowski, i choć piłka zmierzałą, wydawać by się mogło, na dobrej wysokości dla bramkarza, Buchalik nie potrafił obronić tego uderzenia. Po jego rękach w siatce zatrzepotało po raz trzeci, co stawiało gospodarzy w arcytrudnej sytuacji. Jakby tego jeszcze było mało, zaledwie minutę później krakowianie musieli radzić sobie już w 10, gdyż drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Arkadiusz Głowacki po faulu na Kurzawie. O dziwo, ten fakt jakby pobudził Wiślaków do działania i walki. Od tego momentu wściekle ruszyli do ataku.
Jako pierwszy sygnał do ataku dał nie kto inny jak Carlitos. W 77. minucie Hiszpan zwiódł łatwo rywala i huknął po długim rogu, umieszczając piłkę w siatce obok bezradnego Loski. Górnik mocno się cofnął, zacieśnił szyki i wręcz zamurował dostęp do własnej bramki, wyprowadzając przy tym zabójcze kontry. Odkryta Wisła zostawiła mnóstwo wolnej przestrzeni Igorowi Angulo i spółce, co skrzętnie wykorzystywali. Po jednym z takich ataków hiszpański snajper zdołał już nawet minąć Michała Buchalika, ale przed uderzeniem do pustej bramki poślizgnął się i upadł na murawę, wybijając bezładnie piłkę. Kolejna sytuacja w przewadze atakujących, tym razem do strzału doszedł Ambrosiewicz, lecz trafił tylko w poprzeczkę. Seria dośrodkowań w pole karne Górnika zarówno z gry jak i ze stałych fragmentów nie przynosiła żadnych korzystnych efektów. Wiślacy do końca spotkania nie doszli do żadnej klarownej szansy i ostatecznie, mimo zostawionego na murawie zdrowia, musieli uznać wyższość rywali.
Wisła Kraków 2:3 Górnik Zabrze
1:0 - Boguski 21'
1:1 - Angulo (k.) 55'
1:2 - Kurzawa 63'
1:3 - Żurkowski 72'
2:3 - Carlitos 77'
Składy:
Wisła: Michał Buchalik - Jakub Bartkowski, Arkadiusz Głowacki, Zoran Arsenić, Maciej Sadlok - Rafał Boguski (69' Patryk Małecki), Vullnet Basha (77' Marcin Wasilewski), Victor Perez, Kamil Wojtkowski (67' Paweł Brożek), Jesus Imaz - Carlitos.
Górnik: Tomasz Loska - Adam Wolniewicz, Mateusz Wieteska, Dani Suarez, Michał Koj - Rafał Kurzawa, Szymon Matuszek, Szymon Żurkowski, Damian Kądzior (90' Erik Grendel) - Łukasz Wolsztyński (70 Maciej Ambrosiewicz), Igor Angulo (90' David Ledecky).
Żółte kartki: Głowacki, Basha, Sadlok, Arsenić, Wasilewski (Wisła) oraz Matuszek, Wolniewicz, Ledecky (Górnik).
Czerwona kartka: Głowacki
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 16 808