Strefa Wisły

Dramat zakończony ściętą głową - Wisła K. 0:1 Wisła P.

Podopieczni Kiko Ramireza zdążyli już nas przyzwyczaić do niezbyt efektownej, acz zaskakująco skutecznej gry. Jednak wczorajszy mecz przy R22 piłkarskim poziomem odbiegał nawet od tego poziomu. Krakowianie bezradnie biegali po boisku jak dzieci we mgle, nie potrafiwszy wymienić kilku celnych podań, nie mówiąc o wykreowaniu sytuacji bramkowych. Gra bez pomysłu i ładu oraz indywidualne błędy doprowadziły do zasłużonej porażki Białej Gwiazdy z Wisłą Płock 0:1 i, jak dowiedzieliśmy się chwilę po meczu, zwolnienia z funkcji szkoleniowca krakowian Hiszpana Kiko Ramireza.

BAZ12102017 2872

Niedzielne spotkanie od początku było dalekie od ideału. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, żaden z zespołów przez dłuższy okres nie potrafił stworzyć sobie żadnej dogodnej okazji do objęcia prowadzenia i ogólnie nie działo się nic ciekawego. Co prawda, to piłkarze Białej Gwiazdy dłużej utrzymywali się przy piłce i próbowali swoich sił w ataku pozycyjnym, lecz za nic nie byli w stanie przedrzeć się przez postawione przez gości zasieki. Po raz pierwszy groźniej zrobiło się w 13. minucie, kiedy to były Wiślak, Semir Stilić uderzył z bliska w kierunku bramki Cuesty, ale na posterunku był Marcin Wasilewski, który ofiarnie zablokował próbę Bośniaka. Gospodarze byli w stanie odpowiedzieć dopiero 10 minut później, kiedy po ładnej kombinacji na prawym skrzydle w pole karne na pełnej szybkości wbiegł z piłką Jakub Bartkowski. W tej sytuacji Polaka zawiodło jednak dośrodkowanie i cała akcja spaliła na panewce. Niedługo potem swojego szczęścia strzałem głową próbował Jose Kante, ale golkiper Wisły Kraków nie dał się zaskoczyć. Chwilę po tym zdarzeniu w starciu z własnym bramkarzem mocno ucierpiał stoper Nafciarzy, Igor Łasicki, który po kilku minutach musiał na dobre opuścić plac gry. Trener Brzęczek musiał dokonać szybkiej decyzji i kontuzjowanego kolegę w 34. min. zastąpił wychowanek krakowskiej Wisły Alan Uryga. Po chwili swoje pierwsze uderzenie zaliczyli gospodarze - po indywidualnej akcji na strzał z okolicy 16. metra zdecydował się Kamil Wojtkowski, lecz minimalnie chybił. Odpowiedź gości była już zabójcza. Zamieszanie po długim wrzucie z autu w pole karne, niefortunne wybicie piłki, która spada wprost pod nogi Damiana Szymańskiego, a ten bez zastanowienia oddaje strzał, który odbija się jeszcze od słupka i w 42. minucie wpada do bramki obok bezradnego Cuesty. Ostatnie słowo należało jednak do piłkarzy z grodu Kraka. W doliczonym czasie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki dopadł Carlitos, lecz jego uderzenie wylądowało tylko na poprzeczce. Sam Hiszpan zdołał jeszcze dopaść do odbitej piłki, jednak jego poprawka została zablokowana przez obrońcę. Na przerwę Wiślacy schodzili z jednobramkowym debetem.

Druga odsłona nie zaczęła się lepiej dla gospodarzy. To płocczanie starali się od pierwszego gwizdka drugiej połowy narzucić swoją grę i szybko podwyższyć prowadzenie. Bardzo blisko osiągnięcia celu był Jose Kante, kiedy to idealnie dostawił głowę do piłki, a ta z wielką mocą uderzyła zaledwie w poprzeczkę. Następnie próbę wymuszenia rzutu karnego podjął Carlitos, lecz po weryfikacji VAR arbiter tego spotkania podjął decyzję o kontynuowaniu gry. Wiślacy walili głową w mur, próbując nieustannie jak najprostszymi środkami dostać się w okolice pola karnego gości. Długie podania słane przez obrońców i pomocników nie przynosiły jednak żadnego pozytywnego rezultatu. Wreszcie, w 75. minucie do sytuacji doszedł wprowadzony z ławki rezerwowych Paweł Brożek, ale jego strzał zablokował Uryga. Nafciarze mocno cofnęli się wówczas do defensywy i liczyli na kontrataki. To okazało się bardzo słusznym posunięciem. Bezradni piłkarze Białej Gwiazdy nie potrafili znaleźć recepty na sforsowanie szyków obronnych rywali, a, grając coraz wyzej, stwarzali na własnej połowie coraz więcej wolnych przestrzeni. Podczas jednego z takich wypadów Nico Varela doskonale obsłużył Jose Kante, ale napastnik gości nie potrafił wykorzystać sytuacji sam na sam z bramkarzem. Mecz zbliżał się już ku końcowi, a gra wciąż toczyła się głównie w środku pola. Wreszcie, wyraz swojej frustracji i nieodpowiedzialności dał piłkarz Białej Gwiazdy, Victor Perez, który w przeciągu minuty otrzymał dwie żółte, a w konsekwencji czerwoną kartkę za głupie i niewymuszone faule. To już ostatecznie pogrzebało nadzieje Wiślaków na choćby punkt w rywalizacji z imienniczką z Płocka. 

Wisła Kraków 0:1 Wisła Płock

0:1 - Szymański 42'

Składy:

Wisła Kraków.: Julian Cuesta - Jakub Bartkowski, Marcin Wasilewski, Zoran Arsenić, Maciej Sadlok - Victor Perez, Vullnet Basha - Jesus Imaz (69' Patryk Małecki), Kamil Wojtkowski (56' Paweł Brożek), Rafał Boguski (69' Jakub Bartosz) - Carlitos.

Wisła Płock.: Seweryn Kiełpin - Cezary Stefańczyk, Igor Łasicki (35' Alan Uryga), Adam Dźwigała, Arkadiusz Reca - Damian Szymański, Damian Rasak - Konrad Michalak (83 Jakub Łukowski), Semir Stilić (67' Dominik Furman), Nico Varela - Jose Kante.

Żółte kartki: Wasilewski, Perez oraz Szymański

Czerwona kartka: Perez

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).

Widzów: 10 141 

Back to Top