Rozgrzejcie nas swoją grą! Wisła – Korona już dziś
Lotto Ekstraklasa wskakuje na coraz wyższe obroty. Zaledwie trzy dni temu Biała Gwiazda rywalizowała jeszcze w Gliwicach, a już dziś przy Reymonta podejmie Koronę Kielce. Początek spotkania o godzinie 18.

Chociaż pogoda – delikatnie rzecz ujmując – nie rozpieszcza, zarówno piłkarzy, jak i kibiców, dziś na pewno warto wybrać się na stadion. Jeśli kogoś nie zachęca sam fakt rozgrywania meczu przez Wisłę, może przekona go kilka innych argumentów.
Pierwszym z nich jest z pewnością ranga tego spotkania. Do zakończenia sezonu zasadniczego, po którym czeka nas podział na dwie grupy, pozostało już tylko sześć kolejek. Sytuacja Białej Gwiazdy, choć jest niezła, na pewno nie gwarantuje jeszcze całkowitego spokoju. W tym momencie zajmujemy bowiem graniczne ósme miejsce, mając tylko trzy punkty przewagi nad dziewiątą Arką Gdynia. Dzisiejszy mecz z drużyną z Kielc urasta więc do wielkiej rangi. Po pierwsze – Korona to nasz bezpośredni rywal w walce o TOP 8 (w tym momencie ma dwa punkty więcej). Po drugie – w niedalekiej przyszłości czekają nas spotkania z Jagiellonią, Lechem czy Legią. Warto więc zapewnić sobie dziś delikatny komfort. Ewentualne zwycięstwo wywinduje nas bowiem na piąte miejsce. Porażka sprawi, że możemy wypaść poza czołową ósemkę.
Jeśli kogoś ten argument nie przekonuje, warto wspomnieć też o ostatnich potyczkach z Koroną. W trzech ostatnich meczach schodziliśmy z murawy pokonani. Wszystkie te spotkania były jednak rozgrywane w Kielcach. Najpierw, w końcówce sezonu 2016/2017, z wydatną pomocą sędziów, złocisto-krwiści zwyciężyli 3:2. I choć ta porażka z pewnością była mocno irytująca, bo Wiślacy zwyczajnie na nią nie zasłużyli, jeszcze większą wściekłość wywołał pucharowy mecz z obecnego sezonu. Szybko czerwoną kartkę zobaczył wtedy Jakub Żubrowski, ale to Wiślakom zupełnie nie pomogło. W regulaminowym czasie gry bramek jeszcze nie było, a już na początku dogrywki skarcił nas Senegalczyk Diaw. Wisła pożegnała się więc z Pucharem Polski na etapie 1/8 finału, a na dokładkę, kilka dni później, przegrała też w Kielcach mecz ligowy.
We wszystkich wymienionych wyżej starciach, szkoleniowcem Białej Gwiazdy był jeszcze Kiko Ramirez. Dziś na ławce trenerskiej ujrzymy już Joana Carillo i liczymy, że przywita się on z Koroną w zdecydowanie lepszym stylu. Nowy trener Wisły będzie miał jednak spory ból głowy, związany zwłaszcza z ustawieniem linii defensywnej. Karę za obejrzaną w niedzielę czerwoną kartkę, będzie musiał odcierpieć Zoran Arsenić. Jego naturalnym następcą powinien być Arkadiusz Głowacki, jednak on zmaga się ostatnio z urazem. Dodając do tego nieobecnego od dłuższego czasu Ivana Gonzaleza, sytuacja na tej pozycji robi się mocno nieciekawa. Kto będzie więc partnerem Marcina Wasilewskiego? Opcji jest kilka. Na przedmeczowej konferencji prasowej Carillo przyznał, że wystąpić mogą tam chociażby Jakub Bartkowski, wracający do zdrowia Fran Velez, a nawet Nikola Mitrović. Całkiem prawdopodobne wydaje się też przesunięcie na środek obrony Macieja Sadloka, którego na lewej stronie mógłby zastąpić wówczas Matej Palcić.
W innych formacjach sytuacja wydaje się być bardziej klarowna. Być może swoją szansę, kosztem Cywki czy Mitrovicia, dostanie tym razem Tibor Halilović. Trzeba bowiem przyznać, że w ostatnich spotkaniach w szeregach Białej Gwiazdy zdecydowanie brakuje kreatywnego pomocnika. Tę lukę uzupełnić ma powracający na Reymonta Petar Brlek. Na niego jednak jeszcze dziś liczyć nie możemy. Być może więc, w buty „Pero” wejdzie w ten środowy wieczór jego rodak.
Zwiększa się też komfort wyboru w formacjach ofensywnych. Gotowi do gry są już bowiem Paweł Brożek i Zdenek Ondrasek. W tym momencie Carillo ma więc do dyspozycji aż pięciu napastników! Jeszcze jakiś czas temu - sytuacja nie do pomyślenia.
Oby więc hiszpański szkoleniowiec znalazł dziś odpowiedni balans między defensywą i ofensywą, a to niech przełoży się na zdobycie ważnych trzech oczek, w efekcie dających awans na piąte miejsce w lidze.
Arbitrem spotkania będzie Piotr Lasyk (Bytom).
Dominik Budziński