Strefa Wisły

Nie dać plamy i Legii pokrzyżować plany

Ponad miesiąc temu - bo 18 marca - miało miejsce ostatnie ligowe zwycięstwo Białej Gwiazdy. Podopieczni Joana Carillo pokonali wówczas w Warszawie Legię, robiąc to zresztą w rewelacyjnym stylu.

Od tamtej pory Wisła zdecydowanie obniżyła jednak loty. Szansa by wrócić na zwycięską ścieżkę nadarzy się już jutro, a rywalem znów będzie drużyna ze stolicy. Początek spotkania o godzinie 18 przy Reymonta.

 

W miniony poniedziałek wiślacy zagrali solidne spotkanie w Płocku, jednak przez kilka indywidualnych błędów nie mogli cieszyć się ze zdobycia trzech punktów. Coraz bardziej oddaliła się więc wizja zajęcia miejsca premiowanego awansem do europejskich pucharów. Biała Gwiazda spadła po 31. kolejce na ósme miejsce w tabeli, a do czwartych „Nafciarzy” traci już osiem punktów.

To zresztą nie koniec złych wiadomości. Nie dość, że Wisła mimo dwukrotnego prowadzenia, nie zdołała w Płocku wygrać, to jeszcze straciła Pola Lloncha i Jakuba Bartkowskiego, którzy obejrzeli kolejne żółte kartki i z Legią na pewno nie zagrają. Nie maleje ponadto lista graczy kontuzjowanych. Nadal nie zdolni do gry są Maciej Sadlok, Vullnet Basha, Arkadiusz Głowacki i Ivan Gonzalez, a nieoficjalnie mówi się też o problemach zdrowotnych Carlitosa.

Choć Wisła wciąż ma oczywiście o co grać, to jednak stawka niedzielnej potyczki będzie niewyobrażalnie większa dla naszych rywali. „Wojskowi” marzą o obronie mistrzowskiego tytułu, a po piątkowym zwycięstwie Lecha Poznań, mecz przy Reymonta urasta dla nich do rangi jednego z najważniejszych w sezonie.

Niedzielny klasyk będzie drugim – w sezonie 2017/2018 - starciem obu drużyn przy Reymonta. 22 października minionego roku, po bramce Jarosława Niezgody, legioniści wywieźli z Krakowa trzy punkty. Stadion Wisły to zresztą w ostatnich latach szczęśliwe miejsce dla klubu z Łazienkowskiej. Żeby przypomnieć sobie ostatnie domowe zwycięstwo Wisły nad Legią, trzeba cofnąć się o pięć lat. Po bramce Pawła Brożka wygraliśmy wówczas 1:0. Od tamtej pory Biała Gwiazda nie wygrała żadnego z czterech kolejnych potyczek przeciwko Legii, rozegranych u siebie. Co gorsza, nie zdobyła w tych spotkaniach żadnego gola. Warto jednak pamiętać, że miesiąc temu wiślacy przerwali jeszcze gorszą serię, związaną z meczami rozgrywanymi na stadionie stołecznej drużyny.

Legia to w tym momencie na pewno drużyna do pokonania. Legia to w tym momencie na pewno drużyna z dużymi problemami. Zeszłotygodniowa porażka z Zagłębiem Lubin kosztowała posadę trenera warszawian – Romeo Jozaka. Jego miejsce zajął dotychczasowy asystent – Dean Klafurić – który zdążył już zadebiutować w nowej roli. W środowy wieczór „Wojskowi” z dużymi problemami, ale wyeliminowali z Pucharu Polski Górnik Zabrze, zwycięskiego gola zdobywając w 98 minucie. 2 maja Legia zagra więc z Arką Gdynia na Stadionie Narodowym.

Niedzielne starcie zapowiada się naprawdę piekielnie emocjonująco. Wystarczy wspomnieć, że na trybunach na pewno zasiądzie ponad 20 tysięcy sympatyków Białej Gwiazdy! Mamy więc apel do piłkarzy. Panowie! Nie pozwólcie nam dłużej czekać na domowe zwycięstwo z Legią. Najwyższy czas zatrzymać licznik!

Dominik Budziński

 

 

Back to Top