Bez presji ale z chęcią rehabilitacji
Wisła Kraków to w tym momencie jedyna drużyna z grupy mistrzowskiej, która nie wygrała w niej jeszcze żadnego meczu. Oddaliły się więc jakiekolwiek marzenia o zajęciu dobrego miejsca na koniec sezonu. Dziś podopieczni Joana Carillo mają jednak szansę by pokazać, że wcale najgorsi w czołowej ósemce nie są. Początek starcia z Jagiellonią o godzinie 18.

W poprzedniej kolejce Biała Gwiazda rozegrała zdecydowanie jedno z najgorszych spotkań w tym sezonie. Mimo gry w przewadze przez ponad pół godziny, wiślacy nie byli w stanie w żaden sposób zagrozić warszawskiej Legii. Zabrakło umiejętności, zaangażowania, a przede wszystkim pomysłu na grę. Można było odnieść wrażenie, że piłkarze są już myślami na wakacjach.
Czy lepiej będzie w Białymstoku? Gorzej chyba być nie może. O ile wiślacy grają już raczej tylko o honor, Jagiellonia mecz z Wisłą wygrać musi. Jeśli jej się to uda, po kilku tygodniach przerwy znów zasiądzie na fotelu lidera. Obie drużyny spotkały się w tym sezonie dwukrotnie. Niecałe dwa miesiące temu – w meczu rozgrywanym w Białymstoku - podopieczni Ireneusza Mamrota pokonali piłkarzy Joana Carillo 2:0. Jeszcze w rundzie jesiennej Wisła i Jaga podzieliły się punktami w Krakowie, a kibice nie zobaczyli żadnych bramek.
Biała Gwiazda dalej ma problem z długą listą nieobecnych piłkarzy. Do kontuzjowanych wcześniej Vullneta Bashy, Ivana Gonzaleza i Macieja Sadloka, dołączyli w ostatnim czasie Petar Brlek i Matej Palcić. Lepszą wiadomością jest powrót po pauzie za kartki dwójki Pol Llonch i Jakub Bartkowski. Gotowy do gry ma być również zmagający się ostatnio z kontuzją Arkadiusz Głowacki.
Pozostaje mieć nadzieję, że tak jak Wiśle w dotarciu do Białegostoku przeszkodził niesforny łoś, tak Wisła przeszkodzi dziś Jagiellonii w zdobyciu jakichkolwiek punktów. Do boju Wisełko!
Arbitrem spotkania będzie Daniel Stefański (Bydgoszcz).