Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Coraz bliżej święta... Wisła-Lech

Ostatni okres w Wiśle Kraków to zdecydowanie więcej pytań niż odpowiedzi. Całe środowisko piłkarskie, a zwłaszcza my - kibice, jest poddawane wielkiej próbie cierpliwości. Niezależnie jednak od tego, co dzieje się w gabinetach, jedno jest pewne - już dziś przed piłkarzami Białej Gwiazdy ostatni mecz w tym roku. Mecz nie byle jaki, bo na R22 przyjedzie prowadzony przez byłego selekcjonera reprezentacji Polski i Wiślaka, Adama Nawałkę, rozpędzony Lech Poznań. Pierwszy gwizdek wybrzmi o godzinie 20:30.

GM 9042

 Po zupełnie nieudanym debiucie w nowej drużynie - porażce 0:1 w Krakowie z sąsiadką - trener Nawałka zdołał poukładać zespół na swoją modłę. Oczywiście, do ideału Kolejorzowi brakuje jeszcze mnóstwo, lecz doraźne środki i pierwsze schematy zaczęły funcjonować. Dobrze świadczyć o tym mogą dwa kolejne spotkania: najpierw Lechici uporali się przed własną publicznością ze Śląskiem Wrocław 2:0, a w ubiegłym tygodniu rozgromili Zagłębie w Sosnowcu aż 6:0! Na ustach całej piłkarskiej Polski znalazła się młodzież, która w tamtej rywalizacji odegrała role pierwszoplanowe. Mowa o Robercie Gumnym, Tymoteuszu Klupsiu oraz 16-letnim Filipie Marchwińskim. Warto jednak zauważyć, że zarówno Śląsk jak i Zagłębie są aktualnie drużynami w sporym kryzysie sportowym. Nie można więc do końca traktować ich jako papierek lakmusowy pracy nowego szkoleniowca i z założenia spisywać Wisłę na straty. Pierwszy prawdziwy test Lecha Nawałki czeka dopiero dzisiaj - na Reymonta już czekają na nich żądni zwycięstwa zawodnicy Białej Gwiazdy. Po 19. kolejce Lech zajmuje 5. miejsce z 30 oczkami na koncie. 

Tuż za plecami Kolejorza znajduje się właśnie Wisła Kraków. Aktualnie ósmy zespół z grodu Kraka w 19 seriach gier uzbierał 29 punktów, a ewentualne zwyciestwo przy korzystych wynikach na innych boiskach pozwoli im na awans nawet na 4. lokatę. Po dwóch z rzędu porażkach, kolejno z Arką i Miedzią, Wiślacy w ostatnich spotkaniach udowodnili, że pozaboiskowa sytuacja na czas meczu dla nich zwyczajnie nie istnieje. Najpierw remis u siebie z Jagiellonią 2:2, a w ostatniej kolejce zwycięstwo z imienniczką w Płocku 2:1 z pewnością są rezultatami, z których możemy się cieszyć.

Ubytki kadrowe w dzisiejszym meczu mogą dać się we znaki szczególnie trenerowi Maciejowi Stolarczykowi. Z gry wypadł bowiem Maciej Sadlok, który został odesłany na zabieg przepukliny pachwinowej. Niedostępni pozostają także kontuzjowani skrzydłowi: Rafał Boguski i Jesus Imaz. Co jednak najdotkliwsze, z zespołem Białej Gwiazdy żegna się także jej najlepszy strzelec obecnej kampanii, czeski napastnik Zdenek Ondrasek, który od nowej rundy będzie reprezentował barwy FC Dallas w amerykańskiej MLS. Wszyscy z pewnością liczyli, że Kobra dogra przynajmniej tę rundę do końca, lecz żółta kartka, jaką obejrzał w starciu z Wisłą Płock spowodowała, że w spotkaniu z Lechem musi pauzować. Jak powiedział o nim trener Stolarczyk, był wzorem profesjonalizmu i chęci do pracy, a także dobrą duszą zespołu, dlatego jego odejście z Wisły to wielka szkoda dla klubu. W pełni jednak rozumiemy decyzję Czecha i pozostaje nam życzyć mu powodzenia za Oceanem!

Na drobne problemy narzekać może także trener Adam Nawałka. Wszystko wskazuje na to, że będzie musiał radzić sobie dzisiaj bez czterech swoich podopiecznych: Tomasza Cywki, Macieja Gajosa, Darko Jevticia oraz Kamila Jóźwiaka. Każdy z nich był do tej pory bardzo ważnym ogniwem w zespole z Poznania, dlatego jeżeli prasowe doniesienia o ich absencji się potwierdzą, nowy szkoleniowiec Kolejorza będzie miał na pewno lekki ból głowy.

Najnowsza historia rywalizacji Wisły Kraków z poznańskim Lechem (czy też, jak kto woli, od 2006 Amicą Wronki pod przykrywką Lecha) trwa nieprzerwanie od sezonu 2002/03. W tym czasie obie ekipy mierzyły się ze sobą w lidze aż 37-krotnie. Bilans tych starć jest idealnie równy: po 13 razy wygrywał Lech i Wisła, a 11-krotnie drużyny dzieliły się punktami. Ostatnie starcie obu zespołów to wielki comeback Wisły przy Bułgarskiej z początku tego sezonu. Lechici prowadzili już bowiem 2:0 i byli pewni swego. Nie przewidzieli jednak, że podopieczni trenera Stolarczyka są nie do złamania. Piłkarze Białej Gwiazdy totalnie odwrócili przebieg tego spotkania, ostatecznie triumfując aż 5:2 dzięki trafieniom Kostala, Kolara i dwóm bramkom Ondraska oraz samobójczemu trafieniu Gytkjaera. Ostatnie starcie przy Reymonta 22 nie było jednak mniej emocjonujące. Walcząca wówczas o miejsce dające prawo występu w europejskich pucharach Wisła potrzebowała zdobyć przynajmniej punkt w rywalizacji z Lechem, lecz przez większość meczu przegrywała 0:1 po golu  Gytkjaera. Na wyrównujące trafienie przyszło nam czekać aż do... 100. minuty! Wtedy to zapowiadający zawieszenie butów na kołku Paweł Brożek huknął nie do obrony z ostrego kąta, a stadion wprost wystrzelił w powietrze z radości. Jak dobrze wiemy, Brozio jednak kariery nie zakończył, a na kolejne spotkanie z Lechem na pewno już ostrzy sobie zęby.

To jasne, że nie jesteśmy faworytami. Wiślacy jednak niejednokrotnie udowadniali już w tym sezonie, że nie ma dla nich poprzeczki nie do przeskoczenia. A motywacja w drużynie na pewno będzie ogromna. Jak sami zapowiadają, chcą oni odwdzięczyć się kibicom za wsparcie i udać się na zasłużoną zimową przerwę w jak najlepszych nastrojach. A zatem, Wisełko, wygraj mecz!

Back to Top