Strefa Wisły

Węgrzyn: Talent o niczym nie świadczy

Niegdyś strzelał gole dla Wisły. Teraz pracuje w stacji Canal+ Sport jako ekspert od polskiej Ekstraklasy. Zapraszamy do wywiadu z Kazimierzem Węgrzynem, który wypowiedział się m.in. na temat nowego szkoleniowca "Białej Gwiazdy".

Strefa Wisły: Czy Pana zdaniem Tadeusz Pawłowski to właściwy człowiek na właściwym miejscu?
Kazimierz Węgrzyn: Trudno powiedzieć. Wydawało mi się, że właściwym człowiekiem był Kazek Moskal, z którym się pożegnano. Myślę, że sytuacja w Wiśle jest trudna, kontuzje wielu zawodników spowodowały, że „Biała Gwiazda” znalazła się w trudnej sytuacji. To czy Tadeusz Pawłowski jest właściwym człowiekiem dopiero się okaże. Dzisiaj nie możemy jeszcze powiedzieć, że były trener Śląska to człowiek, który zbawi Wisłę.

Trener Pawłowski stawia sobie i swojemu zespołowi ambitne cele. Priorytetem jest awans do grupy mistrzowskiej, lecz po cichu przewija się też temat walki o europejskie puchary. Czy uważa więc Pan, że Wiślacy mają szansę na włączenie się do walki o czołowe lokaty jeszcze w tym sezonie?
Najpierw trzeba myśleć o pierwszej ósemce, a dopiero jak się w niej znajdzie, myśleć o pucharach. Moim zdaniem jest przedwcześnie, by deklarować takie aspiracje, bo wiemy, że na ten moment Wisła jest w drugiej ósemce.

Nowy prezes Wisły, pan Dunin-Suligostowski podczas konferencji prasowej powiedział, że udało się zredukować koszty działania Klubu o połowę, a wszystkie zobowiązania finansowe wobec piłkarzy i sztabu szkoleniowego zostały uregulowane. Niedługo Klub ogłosi też nowych sponsorów. Czy to Pana zdaniem może oznaczać powrót Wisły do elity polskiej piłki i koniec kłopotów finansowych krakowian?
Trudne pytanie... Nie wiemy jak to naprawdę wszystko wygląda. Natomiast te deklaracje są fajne, bo myślę, że kibice Wisły nie chcą oglądać drużyny w drugiej ósemce tylko taką walczącą o puchary czy mistrzostwo Polski. Tym bardziej, że w ostatniej dekadzie zostali oni przyzwyczajeni, że ich drużyna walczy o najwyższe cele. Ciężko mi więc powiedzieć, jak to wszystko będzie wyglądać.

Wróćmy na moment do transferów. Ondrasek to rosły i silny napastnik o zupełnie innej charakterystyce gry niż Paweł Brożek. Czy według Pana odnajdzie się on w tej tzw. „krakowskiej piłce” na jeden-dwa kontakty z dużą ilością podań i czy okaże się lekarstwem na strzelecką niemoc Wiślaków?
Napastnik Wiśle na pewno jest potrzebny, bo w przypadku kontuzji Pawła Brożka nie ma go kim zastąpić. Chciałoby się, żeby Wisła znowu była mocna, bo tego potrzebuje polska Ekstraklasa. Natomiast czy tak będzie, to jest na razie wróżenie z fusów. Zupełnie nie znam natomiast Zdenka Ondraska. Będę mógł się wypowiedzieć dopiero, gdy zobaczę go w kilku meczach. Ale myślę, że ludzie, którzy go obserwowali wiedzą, co robią i nie sprowadzają kota w worku, tylko wielokrotnie go obserwowali.

Po dwóch latach w Pogoni Szczecin pod Wawel wraca Patryk Małecki. Trener Pawłowski powiedział, że cieszy się z jego transferu, ponieważ potrzebuje w swoim zespole ludzi z mocnym charakterem. Jak Pan sądzi, czy „Mały” ma szansę odbudować się w drużynie „Białej Gwiazdy” po słabym okresie w Pogoni?
Wielu trenerów tak mówiło. Czesław Michniewicz mówił podobnie, Dariusz Wdowczyk mówił podobnie, a teraz to samo mówi Tadeusz Pawłowski. A ja myślę, że to wszystko nie zależy od trenerów, tylko od samego Patryka. Czy będzie on w stanie mentalnie wyjść na wyższy poziom. Wielokrotnie mówiliśmy o mankamentach Patryka Małeckiego. On być może nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, jakie ma problemy. Jeżeli chodzi o grę, mówiło się na przykład, żeby grał szybciej, na jeden kontakt, żeby pokazywał większą umiejętność gry kombinacyjnej z zespołem, a nie indywidualnie. Ale mniejsza o to. Myślę, że to już jest ostatni dzwonek dla niego. Choć trochę tych ostatnich dzwonków dla Patryka już było. W Pogoni mówiło się, że to ostatnia jego szansa na pokazanie się i też średnio to wyszło. Może teraz w Wiśle się uda. Ja mu życzę tego, żeby mu poszło jak najlepiej.

Wielką burzę wywołał ostatnio temat odejścia z Wisły 17-letniego Konrada Handzlika do Legii Warszawa. Czy uważa Pan, że Wisła nie potrafiła skorzystać z talentów, jakie wychowała i jak ewentualnie może pomóc to zmienić trener Pawłowski? W drużynie Śląska Wrocław wprowadził on do pierwszego składu kilku młodych piłkarzy jak Wrąbel czy Dankowski.
Ci piłkarze, których trener Pawłowski wprowadził tak naprawdę ligi nie zawojowali. Nie można tu mówić o jego dobrej pracy z młodzieżą. Nie wsadza do zespołu nie wiadomo ilu młodych zawodników. Wisła jest zespołem, który ma dobrych piłkarzy, dlatego ciężko jest młodym chłopcom się przebić. Musi to być taki gracz, którego wszyscy zauważą. Nie sądzę też, że poszczególni trenerzy, czy Moskal, czy Smuda, nie dostrzegali możliwości tych młodych piłkarzy. Natomiast widocznie nie byli na tyle dobrzy, żeby zadebiutować w pierwszej drużynie lub utrzymać się w niej na dłużej. Myślę, że dobre rokowania młodych piłkarzy powinny skutkować tym, że Wisła powinna wypożyczać ich do pierwszej czy drugiej ligi, gdzie by się ogrywali i łapali doświadczenie. Nie sądzę, aby Handzlik przebił się w Legii, przecież jeszcze mocniejszej od Wisły. Więc jego sytuacja jest dziwna, w Legii będzie miał trudniej niż w Wiśle, w której kadra jest przecież mniejsza i być może miałby większe szanse.

Szczególnie, że trener Czerczesow niezbyt pochlebnie wypowiadał się o młodzieży Legii.
No więc właśnie. Dlatego mówię, będzie mu tam ciężko. Żaden z tych wymienionych piłkarzy świata nie zawojował. Mariusz Stępiński nie był wychowankiem, był tylko wypożyczony, dlatego nie wiadomo, czy grałby w Wiśle Kraków. Zresztą, moim zdaniem Stępiński zrobił dobry krok, udając się do słabszego kadrowo zespołu jakim jest Ruch w porównaniu do Wisły. Wracając do Handzlika, jego przejście do Legii jeszcze o niczym nie świadczy. Wiem, że w Wiśle powinny być pieniądze na to, by tych młodych zawodników wypożyczać do innych, słabszych klubów. Oczywiście jeśli mówimy o Wiśle, która chce się bić o zwycięstwo w lidze. Bo jeżeli Wisła będzie zespołem poruszającym się w dolnej ósemce tabeli, to będzie sobie mogła pozwolić na wprowadzanie młodych bezpośrednio do drużyny. Jednak wtedy też łatwo nie będzie, bo aby walczyć o utrzymanie potrzeba doświadczonych piłkarzy. Dlatego przede wszystkim młody piłkarz musi pokazać jakość zbliżoną do jakości prezentowanej przez zawodników pierwszego składu i walczyć o niego. Sam talent jeszcze o niczym nie świadczy. Tutaj [w przypadku Handzlika- przyp. red.] mamy do czynienia ponoć z wielkim talentem, a czy ten talent się rozwinie? Zobaczymy. Moim zdaniem zdecydowanie łatwiej byłoby temu piłkarzowi w Wiśle niż w Legii, która na ten moment ma kadrę dwa razy mocniejszą niż krakowianie.

Rozmawiał: Mikołaj Baran

Back to Top