Strefa Wisły

Wypełnili obowiązek

Wiślacy udając się do Łęcznej mieli tylko jeden cel. Przywieźć do Krakowa trzy punkty i umocnić się na prowadzeniu grupy spadkowej. Piłkarze zadanie wykonali z nawiązką, jednak do samej gry można mieć wiele uwag. Był to zdecydowanie nagorszy występ Białej Gwiazdy odkąd trenerem jest Dariusz Wdowczyk.

Pierwsza połowa przebiegała w bardzo spokojnym tempie, kibice z trybun na pewno spodziewali się więcej po obu drużynach. Wisła Kraków zupełnie bez pomysłu na grę, a Górnik postanowił postawić autobus przed polem karnym. Nasi przeciwnicy byli tego dnia w bardzo słabej formie, ale mimo tego Biała Gwiazda miała duże trudności ze stwarzaniem sobie sytuacji podbramkowych. Spotkanie nie stało na najwyższym poziomie, a tylko optymiści mogli twierdzić ze podopieczni trenera Wdowczyka strzelą, równiez i w tym meczu 3 bramki. Na boisku niewidoczny był Rafał Wolski, choć to po jego zagraniu Zdenek Odrasek miał najlepszą okazje na zdobycie bramki. W 20 minucie były Legionista dośrodkował w pole karne, gdzie ładnym strzałem głową Zdenek Ondrasek próbował pokonać Prusaka. Tym razem bramkarz gospodarzy spisał się jednak bez zarzutu broniąc strzał charakternego Wiślaka. 

W tej odsłonie gry nie mieliśmy więcej ciekawych akcji czy to ze strony Wisły czy Górnika, a widowisko rozkręciło się dopiero wraz z gwizdkiem sędziego rozpoczynającego drugą odsłonę spotkania. Od początku graliśmy bardzo niedokładnie, okazje miał Ondrasek, który przyjął długą piłkę w polu karnym ale jego strzał kolejny raz odbił bramkarz. Chwilę później, po jednej z nielicznych wypadów pod bramkę Rafała Wolskiego sędzia wskazuje na wapno, a pewnym wykonawcą "11" okazał się Denis Popovic. Piłka jeszcze przeszła po ręce bramkarza, ale ostatecznie Biała Gwiazda prowadziła 1:0. Byl to zwiastun lepszego widowiska, bowiem podopieczni Szatałowa musieli odkryć karty, bowiem wraz z każdą minutą oddalali się od choćby jednego punktu, który może być dla nich kluczowy jeśli chodzi o pozostanie w ekstraklasie.

Biała Gwiazda liczyła na kontry i po jednej z nich świetnie uwolił sie Rafał Wolski i mimo ofiarnej interwencji bramkarza umieścił piłkę w bramce strzałem po długim słupku. W tej sytuacji strzelec bramki nie miał okazji do świętowania trafenia, bowiem mocno ucierpiał po zderzeniu z Prusakiem. Mimo szarpanej gry i wielu niepotrzebnych strat zdołaliśmy jeszcze tuż przed końcem spotkania podwyzszyć na 3:0, a to za sprawą Zdenka Ondraska, który wykorzystał rzut karny, tym razem podyktowanym po faulu na Balaszowie, który chciał ominąc bramkarza.

Mimo bardzo słabej gry zdołaliśmy odnieśc pewne zwycięstwo, zadecydowały umiejetności indywidualne, które były po naszej stronie.  

Górnik Łęczna 0:3 Wisła Kraków
68' Popovic(k), 75' Wolski, 93' Ondrasek(k) 

Wisła Kraków:  Miśkiewicz – Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok – Popovic, Boguski (92'- Cywka) – Małecki, Wolski (83'- Brlek), Guerrier (92' - Bałaszow) – Ondrasek.
Górnik Łęczna: Prusak – Sasin, Bozić, Pruchnik, Leandro – Bogusławski, Bednarek (84' - Danielewicz) – Piesio (84' - Pitry), Nikitović (81' - Świerczok), Bonin – Śpiączka.

 

Back to Top