Zdobyć stolicę!
Derby Polski, starcie dwóch z najbardziej utytułowanych ekip w historii polskiej piłki nożnej – to właśnie czeka nas w najbliższą niedzielę. 
Po jednej stronie krwawiący, zaliczający obecnie spadek formy, ale jednak wciąż, mistrz Polski – Legia Warszawa, po drugiej natomiast duma Krakowa, klub powstający z upadku niczym feniks z popiołów, dobrze dysponowany i stale pnący się w górę tabeli zespół – Wisła Kraków. Start w niedzielę o godzinie 18:00 przy Łazienkowskiej w stolicy.
Warszawiacy nie są obecnie w szczytowej dyspozycji. W swoich ostatnich pięciu spotkaniach zwyciężyli zaledwie raz. Ich problemy zaczęły się w zasadzie już na początku tego roku, kiedy to w zimowym okienku transferowym stracili kilku kluczowych zawodników, a na ich miejsce nie potrafili zakontraktować wartościowych zastępców. Nie zachwycali w okresie przygotowawczym, nie pokazali nic szczególnego przeciwko Ajaxowi w Lidze Europy, nie powalają i teraz w Ekstraklasie. Nie tak dawno temu ulegli wówczas zamykającemu tabelę Ruchowi Chorzów przed własną publicznością 1:3. W tym meczu zostali całkowicie zdominowani przez przyjezdnych i powinniśmy liczyć na to, że nie inaczej będzie przeciwko Wiśle. Kolejny mecz przy Łazienkowskiej również nie przyniósł chluby podopiecznym Jacka Zielińskiego, którzy tylko zremisowali z Bruk- Betem Termalicą Nieciecza 1:1. Ostatni wyjazd do Lubina pozwolił Wojskowym odbić się od dna. Zagłębie dało wbić sobie aż 3 gole, odpowiadając zaledwie jednym i trzy punkty pojechały do stolicy. Mimo wyniku, gra Legii nie była jednak porywająca, a przy strzelonych przez nich bramkach nie obyło się bez kontrowersji.
Obecnie Legioniści plasują się na 4. miejscu w ligowej tabeli, mając na koncie 42 punkty. Do prowadzącej Lechii brakuje im zatem czterech punktów. Ich przewaga nad Wiślakami to 8 oczek – dużo, lecz w obliczu podziału punktów może zostać szybko odrobiona, nawet z nawiązką.
Biała Gwiazda po 24. kolejce znalazła się na 7. pozycji z dorobkiem 34 oczek. W ostatniej ligowej rywalizacji krakowianie po raz pierwszy wypróbowali nowy autokar i z delegacji do Gliwic przywieźli bardzo cenne 3 punkty i przełamanie czarnej passy wyjazdów bez zwycięstwa. Z pewnością nikt w królewskim mieście nie obraziłby się, gdyby ten trend został przez piłkarzy Kiko Ramireza podtrzymany i Warszawa również padłaby ich łupem. Tym bardziej, że ewentualne zwycięstwo z Legią przy korzystnych wynikach innych spotkań może pozwolić Wiśle wyprzedzić Termalicę i Zagłębie, wspiąwszy się tym samym na 5. lokatę.
Niedzielna rywalizacja będzie już 35. meczem ligowym pomiędzy tymi ekipami w XXI wieku. Piłkarze Białej Gwiazdy mają sporo do udowodnienia, gdyż w tym czasie wygrali 11 razy, dając się pokonać 15-krotnie. Ostatnie zwycięstwo krakowian nad Legią miało miejsce w październiku 2013 roku, kiedy to na R22 po golu „kata Legii”, Pawła Brożka, trzy punkty zostały w grodzie Kraka. Natomiast przy Łazienkowskiej Wiślacy nie wygrali już od niemal siedmiu lat. W maju 2010 roku po hattricku, a jakże, Pawła Brożka Wiślacy po raz ostatni jak do tej pory zdobyli stolicę, zwyciężając wówczas 3:0. To właśnie „Brozio” jest najskuteczniejszym piłkarzem Wisły w pojedynkach z warszawską Legią. Nasz napastnik pakował piłkę do siatki Wojskowych już 12 razy i dołożył do tego 4 asysty w 21 występach. Liczymy, że i tym razem będzie on postrachem Legii.
Trener Kiko Ramirez będzie miał w niedzielę całkiem spory komfort w wyborze wyjściowego składu. Wyłączony z gry jest jedynie Rafał Pietrzak. Pod znakiem zapytania stoi natomiast występ Zdenka Ondraska. Poza nimi, każdy będzie do dyspozycji Hiszpana. Bardzo dobrą sytuację kadrową ma także trener Legii, Jacek Magiera. Jedynym kontuzjowanym zawodnikiem jest kapitan drużyny, Jakub Rzeźniczak.
„Jesteśmy tu po to, by pisać nową historię” - mówił na przedmeczowej konferencji szkoleniowiec Białej Gwiazdy. Miejmy nadzieję, że to nie tylko puste słowa, lecz zapowiedź prawdziwej walki o każdy centymetr boiska i wyszarpanie niezwykle potrzebnego zwycięstwa. Niech na Łazienkowskiej znowu zapłonie ognisko! Do boju, Wisło!