Strefa Wisły

Zdecydował jeden gol

W bardzo dobrych nastrojach pojechali do Warszawy piłkarze Białej Gwiazdy. Zwycięstwa z Jagiellonią i Piastem pokazały, że krakowianie są w dobrej formie i mogą pokusić się w stolicy o niespodziankę. Tej jednak sprawić się nie udało. Legioniści okazali się lepsi o włos i po bramce Miroslava Radovicia wygrali 1:0. 

 

Podopieczni Kiko Ramireza rozpoczęli mecz z animuszem i już w pierwszej akcji meczu wywalczyli rzut rożny. Później jednak do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. W 9. minucie podanie w pole karne dostał Kasper Hamalainen, zwiódł Tomasza Cywkę i posłał futbolówkę w kierunku bramki Łukasza Załuski. Nasz golkiper popisał się jednak fantastyczną interwencją. Niestety, już dwie minuty później nie mieliśmy tyle szczęścia. Guilherme wypatrzył Miroslava Radovicia, ten kiwnął jeszcze Załuskę i wpakował piłkę do pustej bramki – 1:0.

Wisła mogła odpowiedzieć momentalnie, ale precyzyjny strzał Rafała Boguskiego z trudem wybronił Arkadiusz Malarz. Bardzo wiele kontrowersji przyniosła natomiast sytuacja z 22. minuty. Radović biegł na bramkę Załuski i padł jak rażony piorunem po rzekomym kontakcie z Ivanem Gonzalezem. Wiślak otrzymał za to żółtą kartkę, choć wściekli legioniści domagali się czerwonego kartonika. Jak pokazały jednak powtórki… Radović perfidnie chciał nabrać sędziego, co niestety mu się udało. Wisła grała coraz odważniej i w 35. minucie powinno być 1:1. W pole karne wpadł Petar Brlek, zagrał piłkę do środka, a ta po odbiciu od jednego z obrońców trafiła pod nogi Mateusza Zachary. Napastnik Białej Gwiazdy uderzył jednak minimalnie obok słupka.

Drugą połowę Wisła rozpoczęła bardzo aktywnie i w 47. minucie piłka znalazła się w bramce gospodarzy. Paweł Gil nie uznał jednak trafienia Krzysztofa Mączyńskiego z rzutu wolngo, dopatrując się pozycji spalonej Ivana Gonzaleza. Według arbitra Hiszpan absorbował uwagę Arkadiusza Malarza. Kolejne minuty nie obfitowały w sytuacje, a tempo spotkania wyraźnie spadło. W 75. minucie meczu Radović mógł zdobyć swoją drugą bramkę, ale jego strzał zatrzymał się tylko na słupku. Minutę później w pojedynku Hamalainen – Załuska, lepszy okazał się ten drugi. Biała Gwiazda miała problem ze skonstruowaniem kolejnych groźnych sytuacji i robiła to zdecydowanie rzadziej niż przed przerwą. W 80. minucie Patryk Małecki mierzonym strzałem szukał długiego słupka bramki gospodarzy, ale jego strzał okazał się minimalnie niecelny. Wiślacy nie zdołali odrobić strat i z Warszawy wracają niestety bez punktów.

Porażka sprawia, że piątkowy mecz z imienniczką z Płocka urasta do jeszcze większej rangi. Mamy nadzieję, że piłkarze Kiko Ramireza sięgną tym razem po komplet punktów.

Legia Warszawa 1:0 (1:0) Wisła Kraków
Radović 11’

Legia: Malarz - Hlousek, Dąbrowski, Pazdan, Jędrzejczyk – Guilherme (Jodłowiec), Kopczyński, Moulin (Szymański), Odjidja-Ofoe, Hamalainen (Nagy) – Radović
Wisła: Załuska – Sadlok, Głowacki, Gonzalez, Cywka – Małecki, Llonch, Mączyński, Brlek (Bartosz), Boguski (Videmont) – Zachara (Stilić)

Sędzia: Paweł Gil

Back to Top