Strefa Wisły

Pokazać, która Wisła lepsza

Płynie Wisła, płynie po polskiej krainie... Nurt najpotężniejszej polskiej rzeki od lat łączy największe miasta w kraju, lecz nie wszędzie Wisła znaczy to samo. W Płocku „Wisła” to tylko Nafciarze, ale na szczęście i oni mają okazję przyjechać do królewskiego miasta Krakowa i przekonać się, jak wygląda ta prawdziwa Wisełka – Wisła Kraków. Starcie Wiseł już dziś przy R22. Start o godzinie 20:30. 

Niebiesko-biali mogą śmiało zaliczyć ostatni okres do udanych. W ostatnich trzech ligowych potyczkach zebrali 7 oczek, ogrywając w tym czasie Zagłębie i Termalicę. Ten zastrzyk punktowy pozwolił im na nowo włączyć się do walki o górną ósemkę tabeli. Do końca rundy zasadniczej zostało już tylko 5 spotkań, dlatego każdy mecz jest teraz bojem na śmierć i życie. Po 25 kolejkach Nafciarze mają na swoim koncie 32 punkty, co daje im 9. miejsce w tabeli. Ósma Korona wyprzedza ich jednak tylko dzięki korzystnemu bilansowi bezpośredniej rywalizacji, a to oznacza, że płocczanie grupę mistrzowską mają praktycznie na wyciągnięcie ręki. To sprawia, że dzisiejszy pojedynek przy Reymonta 22 rośnie do rangi jednego z kluczowych meczów sezonu, a przyjezdni z pewnością nie złożą broni i do ostatnich sekund będą chcieli wyszarpać każdy punkt.

Biała Gwiazda musi takie spotkania wygrywać. Przed rundą wiosenną został postawiony jasny cel – osiągnąć po 30 kolejkach miejsce w górnej połowie tabeli. Na ten moment wszystko idzie zgodnie z planem. W 25 kolejkach krakowianie zgromadzili 34 punkty, co aktualnie plasuje ich na 7. pozycji. Jest jednak zdecydowanie za wcześnie, by osiąść na laurach. Jeszcze przynajmniej trzy zespoły – Arka Gdynia, Pogoń Szczecin i właśnie Wisła Płock – także ostrzą sobie zęby na grupę mistrzowską i tylko czyhają na potknięcie kogoś z pierwszej ósemki. Przewaga nad naszymi dzisiejszymi gośćmi to zaledwie 2 punkty i w przypadku ewentualnego niepowodzenia może zrobić się naprawdę gorąco. Tym bardziej, że przed Wiślakami jeszcze pojedynki choćby z rozpędzonym Lechem czy Zagłębiem.

W ostatniej kolejce piłkarze Białej Gwiazdy nieznacznie ulegli w Warszawie Legii 0:1 po wyrównanej walce. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że w drugiej połowie to krakowianie przeważali i napierali, lecz ostatecznie nie udało im się zmusić Arkadiusza Malarza do kapitulacji. Ten wypadek przy pracy nie może jednak podłamać podopiecznych Kiko Ramireza, bo zagrali przyzwoite zawody. Muszą oni teraz zakasać rękawy, wyrzucić to z pamięci i skupić się wyłącznie na dzisiejszym arcyważnym meczu z Płockiem.

Stadion im. Henryka Reymana staje się dzięki staraniom Wiślaków twierdzą nie do zdobycia dla ekstraklasowych klubów. Ostatnim zespołem, któremu udało się wywieźć stąd trzy punkty był Śląsk, a wrocławianom udało się tego dokonać w sierpniu zeszłego roku. Od tamtej pory krakowska Wisła nie przegrała żadnego ligowego meczu u siebie. Ogólny bilans Białej Gwiazdy u siebie w tym sezonie to 8 zwycięstw, 2 remisy i 2 porażki. I niech ta seria trwa jak najdłużej... Niech znowu ligowi rywale boją się przyjeżdżać do Krakowa!

Rywalizacja Wiseł – krakowskiej i płockiej – jest, lekko mówiąc, jednostronna. Biała Gwiazda od lat nie pozostawia złudzeń, kto jest lepszy. Ostatnie zwycięstwo Nafciarzy nad krakowianami to połowa roku 2003 i mecz w Pucharze Polski rozgrywany w Krakowie, który zakończył się wynikiem 0:1. Natomiast ostatni triumf w lidze przeciwko Wiśle Kraków zaliczyli oni dwa lata wcześniej, w maju 2001 roku, wygrywając wówczas – także przy Reymonta – 2:1. Ostatnie starcie obu ekip miało miejsce w październiku 2016 roku. Krakowianie pojechali do Płocka, gdzie zwyciężyli z zespołem trenera Kaczmarka 3:2 i trzy punkty wróciły do grodu Kraka.

Sytuacja kadrowa obu ekip jest całkiem niezła. Większy ból głowy ma jednak zdecydowanie Kiko Ramirez, który nie będzie mógł skorzystać z dwóch podstawowych graczy. Za żółte kartki pauzować będzie Patryk Małecki, a urazu nadal nie wyleczył Zdenek Ondrasek. Nadal niedostępny pozostaje Rafał Pietrzak. Do składu po drobnej kontuzji wraca Paweł Brożek. W ekipie trenera Marcina Kaczmarka natomiast żaden z piłkarzy nie zgłasza problemów zdrowotnych.

Dziś przed piłkarzami Białej Gwiazdy niezwykle ważne zadanie. Może i rywal nie tak prestiżowy, może ciśnienie w mediach mniejsze, jednak to właśnie dzisiejszy mecz w ostatecznym rozrachunku może okazać się przekleństwem albo, miejmy nadzieję, błogosławieństwem. Tego wieczoru trzeba dać z siebie wszystko i nie bać się „cierpieć na boisku”, jak zapowiadał szkoleniowiec Wiślaków. Trzeba po prostu wygrać. Tylko zwycięstwo, Wisełko!

Back to Top