Niebywały thriller daje trzy punkty
O takich spotkaniach mówi się, że gra toczy się o sześć punktów. Do Krakowa przyjechała nasza imienniczka z Płocka i jeszcze w 84 minucie prowadziła 2:1. Taki wynik oznaczał, że Nafciarze miną nas w tabeli, a sytuacja Białej Gwiazdy na kilka kolejek przed końcem fazy zasadniczej mocno się skomplikuje.

Wtedy do euforii kibiców doprowadził jednak Semir Stilić i wyrównał stan pojedynku. Podopieczni Kiko Ramireza poszli za ciosem, a decydującego gola zdobył wprowadzony chwilę wcześniej - Jakub Bartosz.
Krakowianie mecz zaczęli bardzo aktywnie. Widoczny był Pol Llonch, futbolówka często trafiała do Hugo Videmonta, Rafała Boguskiego czy Tomasza Cywki. Temu ostatnio brakowało jednak dokładności przy dośrodkowaniach. W 23 minucie dokładności nie zabrakło już Petarowi Brlekowi. Najpierw piłkę w środku pola odebrał wspomniany Llonch, później Brożek uruchomił rozpędzonego Boguskiego, a ten wyłożył Chorwatowi piłkę do pustej bramki – 1:0. Wtedy jednak zawodnicy ubrani w czerwone koszulki dosłownie stanęli, a przez kolejne minuty to Wisła Płock zdominowała boiskowe wydarzenia. Kulminacja nastąpiła w 40 minucie. Błąd Łukasza Załuski wykorzystał Sergiej Kriwiec i niemal z linii bramkowej wpakował futbolówkę do siatki. Tuż przed przerwą swoją szansę ponownie miał Białorusin, ale jego strzał zatrzymał się na poprzeczce.
Druga połowa zmieniała się jak w kalejdoskopie. Okresy przewagi gości, mieszały się z dominacją Białej Gwiazdy. W 59 minucie na raty Kiełpina próbowali pokonać Głowacki i Brożek, ale bramkarz Nafciarzy wykazał się dobrym refleksem. W 67 minucie na murawie pojawił się Semir Stilić, zmieniając aktywnego Pola Lloncha. Gdy wydawało się, że przewaga piłkarzy Kiko Ramireza rośnie z minuty na minutę, piłkę w polu karnym dostał Mateusz Piątkowski, poradził sobie z Ivanem Gonzalezem, a po chwili pokonał Łukasza Załuskę – 1:2. Krakowianie grali mocno nerwowo, zbierali kolejne kartki, a do końca meczu pozostawało już coraz mniej minut. W międzyczasie na boisku pojawili się Mateusz Zachara i Jakub Bartosz. Jak się okazało, wszystkie trzy zmiany miały kolosalny wpływ na końcowy wynik. W 84 minucie Stilić chcąc dośrodkować… trafił bezpośrednio do bramki gości. Nafciarze chcąc momentalnie odpowiedzieć, nadziali się na piekielnie szybką kontrę. Zachara świetnie wypatrzył Jakuba Bartosza, a ten sprytnie zmieścił piłkę między nogami Kiełpina. Cóż za comeback Białej Gwiazdy! Do końca spotkania krakowianie kontrolowali boiskowe wydarzenia, nie pozwalając gościom na powrót do gry. Pojedynek imienniczek zakończył się więc naszym zwycięstwem! To daje nam w tym momencie awans na szóste miejsce w Lotto Ekstraklasie i mocno przybliża Wiślaków do gry w grupie mistrzowskiej.
Teraz czas na przerwę reprezentacyjną, a po niej prestiżowy mecz z Lechem Poznań.
Wisła Kraków 3:2 (1:1) Wisła Płock
Brlek 23’ Stilić 85’ Bartosz 86’ – Kriwiec 40’ Piątkowski 72’
Wisła Kraków - Załuska - Sadlok, Głowacki, Gonzalez, Cywka (Bartosz) – Videmont, Llonch (Stilić), Mączyński, Brlek, Boguski – Brożek (Zachara)
Wisła Płock - Kiełpin – Stępiński, Byrtek, Szymiński, Stefańczyk – Merebaszwili, Rogalski, Furman, Kriwiec (Iliev), Wlazło (Reca) - Piątkowski (Piotrowski)
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Autor: Dominik Budziński