Strefa Wisły

Z wiarą na stolicę!

Ledwo opadł kurz po emocjach związanych z walką w rundzie zasadniczej, a już zaczyna się najważniejszy okres całego sezonu - ostatnie 7 meczów, z których każdy będzie decydował o być albo nie być - i tak co kolejkę. Wisła od początku jest rzucana na głęboką wodę - krakowian czeka wyjazd do Warszawy, gdzie już czeka na nich żądna krwi Legia. Ale jak chce się zostać królem polowania, to żaden zwierz nie może być ci straszny! Początek tej batalii już w najbliższą niedzielę o godzinie 18:00 na stadionie przy Łazienkowskiej.GM 0167

Legioniści po 30 kolejkach okupują pozycję wicelidera, lecz to na pewno ich nie satysfakcjonuje. Podział punktów sprawił, że na ich koncie jest teraz 29 punktów, a strata do prowadzącej Jagiellonii Białystok wynosi zaledwie jedno oczko. To jednak wcale nie znaczy, że warszawiacy mogą patrzeć już tylko w górę tabeli - wręcz przeciwnie, stawka za ich plecami coraz mocniej napiera. Trzeci Lech traci do nich jeden, a czwarta Lechia dwa punkty. Kolejna w tej wyliczance jest oczywiście Wisła. I choć tu różnica na ten moment jest nieco większa, bo sięga ona siedmiu punktów, to niedzielne starcie będzie arcyważne, bo może ono sprawić, że od samego startu Biała Gwiazda zacznie deptać po piętach tym teoretycznie najlepszym, stawianym w roli faworytów do mistrzostwa.

Obecna dyspozycja Legii jest naprawdę dobra. Podopieczni trenera Jacka Magiery nie zaznali smaku ligowej porażki już od półtora miesiąca, kiedy to w połowie lutego ostatni raz ulegli Ruchowi Chorzów - i to przed własną publicznością - 1:3. Co ciekawe, to właśnie w Warszawie Legia ma znacznie większe problemy niż w delegacjach. Może nie przegrywają często, ale remisy przy Łazienkowskiej to w tym sezonie niemal chleb powszedni. Dowodem tego może być chociażby ostatnia kolejka, w której Legia zremisowała bezbramkowo z przyjezdną Koroną Kielce. W obecnej kampanii w 15 meczach u siebie Wojskowi ponieśli 3 porażki i aż sześciokrotnie musieli dzielić się punktami. Paradoksalnie, może okazać się, że tak ciężki rywal dla Wisły już na początku rywalizacji w grupie mistrzowskiej będzie raczej błogosławieństwem, niż przekleństwem.

Wisła na koniec rundy zasadniczej zajęła 5. lokatę. Po podziale punktów ma 22 oczka i na tę chwilę traci do Jagi 8 punktów. Za to od trzeciego Lecha Wisłę dzieli 6 punktów. Kluczem do sukcesu w górnej ósemce dla Wisły jest niewątpliwie przełamanie słabych statystyk na wyjeździe. Układ tabeli po 30 seriach gier sprawił, że cała czołówka będzie mierzyć się z Białą Gwiazdą na własnych stadionach. Można powiedzieć, że odkąd trenerem Wiślaków został Kiko Ramirez i w tym aspekcie coś drgnęło do przodu, lecz wciąż poza Krakowem jego podopiecznym wiedzie sie znacznie gorzej niż w grodzie Kraka, co dobitnie ukazał wyjazd w ostatniej kolejce do Lublina, gdzie Wiślacy dali się pokonać czerwonej latarni ligi, Górnikowi Łęczna, 1:3. Nietrudno jednak zauważyć w wykresie wyników wyjazdowych za hiszpańskiego szkoleniowca pewnej prawidłowości - jak do tej pory po każdej porażce przychodziło zwycięstwo, więc skoro tak, to może i ta wpadka z Łęczną okaże się całkiem przydatna... 

Rywalizacja Wisły z Legią należy do jednych z najstarszych i najbardziej elektryzujących pojedynków w historii polskiego futbolu. Przez lata te mecze decydowały o najwyższych lokatach i najważniejszych trofeach. Oba zespoły mierzyły się już 148 razy: Wisła wygrała 56-krotnie, Legia 53-krotnie, pozostałe 39 spotkań kończyło się remisami. Za starciami takimi jak to stoi wielka historia. Teraz, po kilku słabszych sezonach Wiślaków, znów spotkanie Legia-Wisła zaczyna nabierać wielkiej wagi. Wagi, która po prostu mu się należy.

Niemal 2550 dni - tyle Wisła czeka już na ponowne pokonanie Legii w Warszawie. Ostatni raz ta sztuka udała się 8 maja 2010 roku, kiedy to po hattricku Pawła Brożka wówczas podopieczni Henryka Kasperczaka przejechali się po Wojskowych, wygrywając 3:0. Teraz, po 7 latach najwyższy czas wreszcie znowu zdobyć stolicę. Broziu, wiesz co robić!

Obaj szkoleniowcy przed niedzielnym meczem mają bardzo komfortowe warunki kadrowe. Żaden z piłkarzy nie będzie musiał pauzować za kartki, żaden też - oprócz wciąż wracającego do dyspozycji obrońcy Wisły Rafała Pietrzaka - nie zgłasza problemów zdrowotnych. Wszystkie karty są na stole, cała talia w rękach zarówno Jacka Magiery, jak i Kiko Ramireza. Kto będzie sprytniejszy, kto się lepiej przygotuje? Czasu coraz mniej!

"Nie mamy nic do stracenia", a z drugiej strony "będziemy na nowo pisać historię", mówił na konferencji przedmeczowej kapitan Białej Gwiazdy, Arkadiusz Głowacki - i to prawda, i to również. To właśnie może okazać się największym atutem Wisły, która nic nie musi, za to może wiele. Może rozpocząć nowy rozdział w historii klubu pod tytułem "Powrót na szczyt"...a pierwszymi słowami niech bedzie - "zdobyliśmy Warszawę"!

Back to Top