Strefa Wisły

Bez presji do Białegostoku

Balonik pękł - w tym sezonie Wiśle nie uda się załapać do eliminacji europejskich pucharów, szanse na to pozostają już praktycznie wyłącznie matematyczne. Czy jednak jako Wiślacy mamy się czym smucić? Kto by się spodziewał, że po fatalnej jesieni przyjdzie nam walczyć w grupie mistrzowskiej o najwyższe lokaty? W tych ostatnich kolejkach sezonu zadaniem Białej Gwiazdy - zarówno jej kibiców, jak i zawodników - jest teraz przede wszystkim wykrzesać z siebie jeszcze trochę motywacji, cieszyć się tym, co jest i oczywiście powalczyć o wykręcenie jak najlepszego wyniku. Pierwsza okazja do zagrania fajnego meczu bez wielkiej presji już w sobotę. Naprzeciwko Wiślaków nie byle kto, bo sam lider Ekstraklasy - Jagiellonia. Pierwszy gwizdek pojedynku w Białymstoku już o godzinie 15:30.

GM 3810

Białostoczanie przystępują do pojedynku z drużyną z Krakowa niezwykle zdeterminowani. Przede wszystkim, ciśnienie nakłada na nich sytuacja w tabeli. Po 32 ligowych kolejkach Jaga prowadzi, mając na koncie 34 punkty, jednak rywale siedzą podopiecznym trenera Probierza na plecach. Drugi Lech ma dokładnie taką samą liczbę oczek, a trzecia Legia i czwarta Lechia tracą zaledwie po jednym punkciku. Karuzela przyspiesza i tu nie ma już miejsca na błędy - każde niepowodzenie zostanie z pewnością skrupulatnie wykorzystane przez pozostałych. Drugą sprawą, która z pewnością podrażniła piłkarzy z Podlasia, jest wynik ich ostatniego meczu - wyjazdowy remis z Koroną 1:1, w którym nie obyło się bez kontrowersji. Wszystko wskazuje bowiem na to, że gdyby nie błędy sędziego, Jaga zdobyłaby komplet punktów, a trener Probierz nie musiałby walnąć sobie szklanki whisky... Do tego rozemocjonowana publiczność wspierająca ich na stadionie przy ulicy Słonecznej i możnaby rzec, że mamy idealny przepis na sukces - ale co na to Wiślacy?

Z piłkarzy i kibiców Białej Gwiazdy spadł spory ciężar - presja wyniku za wszelką cenę wraz z ostatnim meczem z Lechią zakończonym porażką 0:1 odeszła w zapomnienie i cele krakowian uległy przewartościowaniu. W tym momencie trzeba po prostu czerpać radość z gry i zacząć budować drużynę już na następną kampanię. Niewykluczone, że w nadchodzących spotkaniach trener Kiko Ramirez zdecyduje się na delikatny przegląd kadry, co nie powinno wcale dziwić. Takie szanse mogą jednak otrzymać jedynie ci, którzy zapracują sobie na to postawą na treningach. Oczywiście, nie może być mowy o jakimkolwiek odpuszczaniu - takiej postawy w kanonie zawodnika z Białą Gwiazdą na piersi nie ma prawa być. Można natomiast podejść do sprawy ze zdecydowanie większym luzem. Jak zapowiedział na przedmeczowej konferencji prasowej hiszpański szkoleniowiec, jego zespół nie musi rewanżować się za nieudane spotkanie z Lechią, ale gwarantuje, że w każdym z pozostałych meczów będzie grać w stu procentach zaangażowana. Po rozegraniu 32. serii gier Wisła pozostała na 5. lokacie z dorobkiem 23 oczek. Strata do czwartej Lechii wynosi obecnie 10 punktów, a od zespołów niżej sytuowanych - Pogoni, Korony i Termalici - dzielą ją równo dwa punkty od każdego.

Najnowsza rywalizacja Wisły i Jagielloni na najwyższym szczeblu rozgrywek trwa nieprzerwanie od samego początku Ekstraklasy, czyli sezonu 2007/08. W tym czasie oba zespoły mierzyły się ze sobą 22 razy: 11-krotnie triumfowała Biała Gwiazda, 6-krotnie zwyciężali białostoczanie, a 5 razy padał remis. Ostatnim razem do meczu pomiędzy tymi drużynami doszło pod koniec lutego bieżącego roku, kiedy to na stadionie przy Reymonta gospodarze odprawili z kwitkiem przyjezdnych, pokonując ich 3:1 po bramkach Brożka, Małeckiego i Boguskiego. Za to ostatni wyjazd krakowian do Białegostoku przyniósł niekorzystny rezultat - ze stolicy Podlasia wracaliśmy we wrześniu 2016 roku z pustymi rękami po przegranej 1:2. Gola dla Wisły zdobył wówczas Patryk Małecki.

Zmiany w składzie wymusi jednak na szkoleniowcu Wisły sytuacja kadrowa. Niedyspozycję zgłosił Maciej Sadlok i nie pojechał on z drużyną do Białegostoku. Na boisku nie będzie mógł także zameldować się nasz kapitan, Arkadiusz Głowacki, który w tym meczu będzie musiał odbyć pauzę za ósmą żółtą kartkę w sezonie. Wygląda więc na to, że obrona zostanie mocno przemeblowana. Nadal niedostępny pozostaje także Rafał Pietrzak. Trener Michał Probierz nie będzie mógł za to skorzystać z usług swojego obrońcy, Marka Wasiluka.

Wiślacy, tym razem pod wodzą Radka Sobolewskiego, który zastąpi na ławce trenerskiej odbywającego karę Kiko Ramireza, na pewno nie jadą zebrać batów od lidera i potulnie wrócić do domu, klepiąc się po plecach i mówiąc, że nic się nie stało - taki scenariusz jest wykluczony. Wiślacy zapowiedzieli, że barwy, które reprezentują, zasługują wyłącznie na pełne zaangażowanie i walkę do końca. Trzymamy za słowo, pokażcie, co znaczy dla Was Wisła!

Back to Top