W pogoni za punktami
Ciężkie życie mają Wiślacy w tegorocznych rozgrywkach grupy mistrzowskiej. Pocieszające jest to, że wcale nie są temu winni, a to dobry prognostyk na przyszły sezon. Nie można jednak stawiać kreski na pozostałych trzech meczach. Obowiązkiem Białej Gwiazdy jest, mimo wszystko, powalczyć o jak najwyższą lokatę w tabeli, a to mogą zapewnić tylko zwycięstwa. Pierwszą okazją na przełamanie nieszczęśliwej passy już dziś. Do Krakowa przyjeżdżają piłkarze Pogoni Szczecin - początek spotkania na stadionie przy R22 o godzinie 20:30.

Pogoń w grupie mistrzowskiej radzi sobie z bardzo podobnym skutkiem do krakowian. Udało im się uzyskać tylko jeden punkt po remisie 1:1 z Termalicą przed własną publicznością w ostatniej kolejce. Obok niecieczan są oni najsłabszym ogniwem górnej ósemki. Po 34 kolejkach mają na swoim koncie 22 punkty, co obecnie plasuje ich na 7. pozycji. Ostatni wyjazd Portowców zakończył się dla nich porażką z Lechem Poznań 0:2. Ogólnie, wyjazdowe spotkania nie są zbyt mocną stroną podopiecznych trenera Kazimierza Moskala w tym sezonie - w 17 meczach w delegacji zdołali oni zdobyć tylko 15 punktów. Ostatni raz z obcego stadionu przywozili trzy punkty do Szczecina w połowie kwietnia po zwycięstwie w Chorzowie z Ruchem 2:1.
O sytuacji Wisły w ostatnich czasach można mówić wyłącznie z bólem serca. Co by było, gdyby nie te wszystkie sędziowskie wpadki z Koroną, czy Lechią, gdyby w Warszawie udało się zdobyć komplet punktów... Czas już jednak pogodzić się z tym, co mamy i odłożyć wszelkie przypuszczenia na bok. Czas przypomnieć sobie smak zwycięstwa. W 34 seriach gier Wisła Kraków zgromadziła 23 oczka, co aktualnie daje jej 6. miejsce. Strata do wyprzedzającej nas Korony wynosi zaledwie 2 punkty, zatem szansa na powalczenie o odzyskanie piątej lokaty jest całkiem realna.
Najnowsza historia rywalizacji Wisły i Pogoni trwa piąty sezon. W 2012 roku po 5 latach przerwy bowiem szczecinianie wrócili na najwyższy poziom rozgrywek piłkarskich w Polsce. Od tamtej pory obie ekipy mierzyły się ze sobą 12 razy: 5-krotnie triumfowali Wiślacy, 2 razy zwyciężali Portowcy, a 5 razy padał remis. Ostatni mecz obu drużyn nie jest miłym wspomnieniem dla Białej Gwiazdy. W połowie listopada, kiedy pogrążonym wówczas w kryzysie piłkarzom z Krakowa przyszło pojechać na spotkanie do Szczecina, rywalizacja zakończyła się totalną klapą. Mecz życia zagrał skrzydłowy Pogoni, Adam Gyurcso, który zdobył wówczas aż cztery bramki. Po jednej dołożyli także Matras i Nunes, a dla przyjezdnych Kuba Bartosz i Adam Mójta i ostatecznie licznik stanął na 6:2 dla gospodarzy. Za to ostatni pojedynek przy Reymonta to zwycięstwo Białej Gwiazdy 2:1, dla której bramki strzelili wtedy Paweł Brożek i Rafał Pietrzak.
Sytuacja kadrowa Wisły po meczu w Kielcach nieco się skomplikowała. Z pewnością w dzisiejszym meczu zabraknie narzekających na urazy Macieja Sadloka i Mateusza Zachary, a także oczywiście Rafała Pietrzaka. Wciąż nie jest pewne, czy będzie w stanie wystąpić Paweł Brożek, który również nie jest w pełni gotowy. Ponadto, za żółte kartki zmuszony jest pauzować nasz trzeci napastnik, Zdenek Ondrasek, co może oznaczać pewne kłopoty na "szpicy". Trener Kiko Ramirez zapowiadał na konferencji prasowej, że jeśli Brozio nie będzie w stanie zagrać, postawi na kogoś z dwójki: Rafał Boguski - Patryk Małecki. Trener Kazimierz Moskal nie będzie mógł za to skorzystać z usług Adamów - kontuzjowanego Frączczaka i pauzującego za żółte kartki Gyurcso.
Przed podopiecznymi trenera Kiko Ramireza wbrew pozorom bardzo ważne spotkanie, które może pozwolić utrzymać dobrą atmosferę w szatni i wokół drużyny. Końcówka sezonu to czas, kiedy powoli myśli się już o nowej kampanii i budowie drużyny na kolejny sezon, a na czym lepiej ją budować, niż na zwycięstwach? Do boju, Wisełko!