Strefa Wisły

Głupia bramka pozbawia zwycięstwa - Wisła 1:1 Lechia

Wiślacy mogli wrócić na fotel lidera Ekstraklasy. Mogli utrzymać 100% skuteczności przed własną publicznością, wygrywając trzeci mecz przy R22 w tym sezonie. Mogli bez problemu dopisać do swojego dorobku kolejne 3 oczka, z pełną satysfakcją udając się na przerwę reprezentacyjną. Mogli, ale przez naiwną grę w drugiej połowie i gapiostwo podczas jedynej naprawdę groźnej sytuacji Lechii tracą dziś na swoim stadionie dwa punkty na własne życzenie.

 GM 1371

Od początku spotkania to piłkarze Białej Gwiazdy byli stroną dominującą, chcąc zepchać rywali do defensywy i zaprezentować ofensywny styl gry. Widzieliśmy kilka prób ciekawych podań prostopadłych przeszywających szyki obronne gości, jednak na nieszczęście żadne z nich nie odnalazło adresata. Lechia starała się odpowiadać akcjami zaczepnymi w wykonaniu Peszki czy Paixao, ale nie wynikało z nich zbyt duże zagrożenie. Po ponad kwadransie gry do dobrej sytuacji w polu karnym doszedł Patryk Małecki, który zdecydował się szybko huknąć lewą nogą w stronę bramki Kuciaka. Golkiper gości nie pozwolił, by piłka przełamała mu ręce i oddalił zagrożenie. 

Gra stopniowo zaczynała się wyrównywać, ale dalej konkretniejsi z przodu pozostawali gospodarze. Po rzucie wolnym w końcówce pierwszej połowy do sytuacyjnej piłki dopadł Tomasz Cywka i natychmiast odpalił rakietę z dalszej odległości - futbolówka niestety minęła bramkę Biało-Zielonych o kilkadziesiąt centymetrów. Wreszcie, w 39. minucie spotkania kapitalną akcję przeprowadzili Wiślacy. Górna piłka na Małeckiego, ten zgrywa głową na wolne pole do rozpędzonego Sadloka, Maciek podnosi głowę i mocnym płaskim podaniem w stylu Łukasza Piszczka odnajduje w polu karnym nabiegającego Carlitosa. Hiszpan w profesorski sposób obraca się w stronę bramki, ośmieszając tym samym kryjącego go Lewandowskiego, chwilę się zastanawia i... posyła szczura w prawy dolny róg bramki - Kuciak bez szans! Podopieczni Kiko Ramireza do końca pierwszej części kontynuowali swoją dobrą grę, ale nie zdołali stworzyć sobie już żadnej klarownej sytuacji.

Wydawałoby się, że naturalnym dla piłkarzy Wisły będzie po przerwie szukanie drugiej bramki, by podwyższyć rezultat i uspokoić grę. I rzeczywiście, druga odsłona rozpoczęła się od dwuaktowego pojedynku Carlitos-Kuciak. Hiszpański napastnik najpierw uderzał z rzutu wolnego, a później w ekstrawagancki sposób próbował przelobować golkipera rywali z odległości przynajmniej 30 metrów. Niestety, dwukrotnie górą w tych starciach był Słowak. Od tego czasu śmielej do ataku ruszyli zawodnicy prowadzeni przez trenera Nowaka, Wiślacy za to coraz bardziej zaczynali oddawać teren i skupiać się przede wszystkim na obronie wyniku.

Buchalika postanowili przetestować Sławomir Peszko i Mateusz Lewandowski, ale bramkarz ekipy spod Wawelu nie dał się zaskoczyć. Polak skutecznie bronił dostępu do własnej bramki do 79. minuty. Wtedy to pozostawiony sam na sam z Joao Oliveirą nie miał nic do powiedzenia. Bramka była o tyle kuriozalna, że rozegranie Lechii, choć z pierwszej piłki, było dość wolne i przewidywalne, jednak piłkarze Wisły zamiast interweniować i przerwać kontrę gości, stanęli jak wryci i reklamowali pozycję spaloną atakującego Lechisty (której notabene nie było). Tak stracony gol musi boleć, szczególnie, że Lechia naprawdę nie stwarzała poważnego zagrożenia przez cały mecz.

Krakowianie, jak to mają ostatnio w zwyczaju, postanowili nie składać broni przedwcześnie i powalczyć jeszcze o pełną pulę do samego końca. Najbardziej aktywny był oczywiście Carlos Lopez, który próbował ukąsić przeciwników najpierw soczystym uderzeniem z dystansu, a później technicznym strzałem sprzed pola karnego. Niestety, obie jego próby zakończyły się niepowodzeniem i wynik do końca nie uległ już zmianie.

Wisła Kraków 1:1 Lechia Gdańsk

39' Carlitos - 79' Oliveira

Wisła: Buchalik - Sadlok, Gonzalez, Arsenić, Cywka - Velez(74' Brożek), Llonch - Małecki(60' Bartosz), Ze Manuel, Kostal(66' Halilović) - Carlitos

Lechia: Kuciak - Stolarski, Augustyn, Vitoria, Lewandowski - Łukasik(56' Oliveira), Flavio Paixao, Lipski(29' Matras), Krasić(71' Schikowski), Peszko - Marco Paixao

żółte kartki: Velez, Małecki, Kostal, Ze Manuel - Łukasik, Augustyn, Matras

Sędziował: Mariusz Złotek

Frekwencja na stadionie: 9 131 osób

Back to Top