Kolejne punkty zgubione - Arka 3:1 Wisła
Wiślacy gubią kolejne cenne ligowe punkty. Porażki zdarzają się każdej drużynie, lecz te, które ostatnio są zmorą Wisły, kiedy to piłkarze z grodu Kraka mają już mecz pod kontrolą, po czym wszystko nagle się burzy i dają sobie wyrwać zwycięstwo, są szczególnie bolesne i zdecydowanie nie powinny zdarzać się tak często. Wiślacy mogli to spotkanie spokojnie wygrać. To się jednak nie udało i po wyniku 3:1 dla gospodarzy wracamy z Gdyni z pustymi rękami.

Spotkanie rozpoczęło się od razu od wysokiej intensywności i wyraźnego zaangażowania ze strony obu ekip. Najpierw do głosu doszła Wisła za sprawą Małeckiego. Szarża Patryka lewą stroną zakończyła się strzałem - ten jednak został zblokowany przez obrońcę i bramkarz Arki mógł odetchnąć z ulgą. Gdynianie odpowiedzieli natychmiast podobną akcją. Na skrzydle znalazł się Sambea, lecz jego zagranie zostało przeczytane i przecięte przez Arsenicia. Wiślacy starali się utrzymywać przy piłce i wymieniać dużo podań na jeden-dwa kontakty, co pozwalało im na coraz szybsze i częstsze wypracowywanie dogodnych okazji. Nie minęło wiele czasu, a kolejną akcją popisał się "Mały". W 5. minucie meczu po zagraniu na skrzydło od Arsenicia pomocnik Wisły zdecydował się złamać akcję do środka i huknąć w stronę bramki Steinborsa. I nie mógł zrobić tego lepiej! Kapitalny strzał wylądował na wewnętrznej części słupka, po czym trafił do siatki rywali. 1:0 i wydaje się, że goście po tak fantastycznym początku bez problemu ułożą sobie całe spotkanie.
Piłkarze Białej Gwiazdy nadal starali się szybko operować piłką i stosować dużą wymienność pozycji. Szczególnie aktywny pozostawał Małecki, który najpierw wypracował świetną pozycję do strzału dla Cywki (piłka minimalnie chybiła celu), a następnie próbował uderzenia z pierwszej piłki z dużej odległości. W tym wypadku chyba jednak poniosła go fantazja, lecz od początku było widać, że Patryk dziś bardzo dobrze czuł się na boisku. Niedługo potem kolejną akcję przeprowadził ponadprzeciętnie prezentujacy się tego wieczoru Cywka, który po zgrabnym dryblingu na prawym skrzydle wycofał futbolówkę do Carlitosa. Hiszpan uderzył momentalnie, ale minimalnie zabrakło. Kolejna groźna akcja również miała miejsce pod polem karnym gospodarzy. Tym razem Carlos Lopez po wykiwaniu dwóch rywali strzelił zza "szesnastki". Bramkarz Arki popisał się w tej sytuacji skuteczną interwencją.
Wreszcie do głosu doszła Arka - i to od razu bardzo konkretnie... Najpierw, w 33. minucie po akcji Marciniaka na lewym boku były obrońca Cracovii posłał mocną piłkę w pole karne. Tam znalazł się nie do końca dobrze pilnowany przez parę stoperów Wisły Rafał Siemaszko, który z kilkunastu metrów zaskoczył Buchalika precyzyjnym strzałem głową. Zrobiło się 1:1 i to podopieczni trenera Ojrzyńskiego wyraźnie przejęli inicjatywę.
Nie minęło 5 minut, a padła kolejna bramka dla gospodarzy. Grzegorz Piesio prowadził piłkę wzdłuż pola karnego Wisły, a następnie kapitalnym prostopadłym podaniem odnalazł ruszającego do przodu Sambeę. Ten w sytuacji sam na sam z golkiperem Białej Gwiazdy się nie pomylił i po dwóch szybkich ciosach Wiślacy byli zdecydowanie oszołomieni. Chwilę potem przed swoją szansą stanął Piesio, lecz jego bomba wylądowała na słupku.
Przed przerwą piłkarze trenera Kiko Ramireza zdążyli jeszcze odpowiedzieć jednym groźnym strzałem z rzutu wolnego w wykonaniu Carlitosa. To świetnie wymierzone uderzenie Hiszpana nie zaskoczyło jednak Steinborsa, który był bardzo dobrze ustawiony i sparował tę piłkę na rzut rozny. Niedługo potem przed nieprawdopodobną szansą stanął Zoran Arsenić - Chorwat dostał piłkę na nogę tuż przed "piątką" Arki po wrzutce z kornera, ale nie potrafił skierować jej w światło bramki. Niestety, mimo dogodnych sytuacji, nie udało się strzelić wyrównującego gola jeszcze przed przerwą.
Druga połowa rozpoczęła się pod dyktando gospodarzy. Piękną akcją popisał się duet Siemaszko-Nalepa, którą strzałem z przewrotki zakończył ten drugi - czujny był jednak Michał Buchalik, który bezbłędnie interweniował. Później szczęścia próbował da Silva, lecz jego uderzenia nie stwarzały zagrożenia.
Wisła ponownie odgryzła się strzałem z dystansu - strzelcem nie kto inny, jak Małecki. Znów zabrakło naprawdę niewiele. Wreszcie hiszpański szkoleniowiec Białej Gwiazdy zdecydował się na zmiany i tak w 60. minucie swojego debiutu doczekał się Jesus Imaz, zastępujący Rafała Boguskiego. Hiszpan mógł od razu zameldować się w wielkim stylu, gdyż w pierwszych kontaktach założył "siatkę" rywalowi w okolicach 18. metra, później jednak piłka wymknęła mu się spod kontroli i akcja została skasowana.
Około 70. minuty Wiślacy złapali rzut wolny z dalszej odległości. Do piłki podszedł Carlitos. Napastnik krakowskiej Wisły tym razem nie szukał strzału, lecz precyzyjnie dośrodkował wprost na głowę wbiegającego Głowackiego. Nasz kapitan umiejętnie zgrał ją do wbiegającego niemal w bramkę rywala Ivana Gonzaleza, a ten... trafił wprost w bramkarza z najbliższej odległości! To była doskonała okazja, by wyrównać stan meczu. Jak jednak mówi piłkarskie porzekadło, niewykorzystane okazje lubią się mścić.
W 81. minucie Piesio oddał strzał, który, choć nie powinien sprawić większych problemów Buchalikowi, został przez Polaka "wypluty" przed siebie. Tam już czyhał wprowadzony niedawno na boisko Ruben Jurado i pewnie głową umieścił piłkę w siatce. Ta bramka już ostatecznie podcięła skrzydła Wiślakom, którzy do końca spotkania nie byli w stanie już wypracować sobie klarownych okazji przeciwko zaciekle broniącym się i kradnącym czas zawodnikom Arki.
Arka Gdynia 3:1 Wisła Kraków
33'Siemaszko, 38'Kakoko, 81Jurado - 5'Małecki
Arka: Steinbors - Marciniak, Helstrup (46'Sobieraj), Marcjanik, Zbozień - Kakoko, Sołdecki, Nalepa (90+1' Szwoch) - Piesio, Siemaszko(71'Jurado), Marcus da Silva
Wisła: Buchalik - Cywka, Głowacki, Gonzalez (74' Halilović), Sadlok - Llonch, Arsenić - Boguski (60'Imaz), Ze Manuel (60' Kostal), Małecki - Carlitos
żółte kartki: Nalepa, da Silva, Piesio, Siemaszko - Głowacki, Gonzalez
sędzia: Bartosz Frankowski