Trzy punkty zrodzone w bólach - Wisła 2:0 Piast
Uff! Udało się. Kolejny bardzo ciężki mecz za nami i wreszcie Wiślacy byli w stanie przełamać niekorzystną serię meczów bez zwycięstwa. Trzy punkty nie przyszły jednak łatwo - w spotkaniu z Piastem Gliwice znów na ratunek w końcówce meczu przyszedł niezawodny Carlitos i dzięki jego dwóm trafieniom po średnio atrakcyjnym meczu Biała Gwiazda schodziła z placu gry zwycięska.

Trener Kiko Ramirez po raz kolejny zdecydował się ustawić swój zespół w bardziej defensywny sposób, przede wszystkim zabezpieczając tyły, a nie za wszelką cenę szturmując bramkę rywala. Dlatego też trzeba przyznać, że ten mecz nie wyglądał w wykonaniu Wisły ładnie. Znowu widzieliśmy trochę chaosu, brak rozgrywającego, który wziąłby na swoje barki budowanie akcji ofensywnych, mały ciąg na bramkę - ostatecznie, mimo, że to Piast dłużej utrzymywał się przy piłce i bardziej starał się kreować grę, jednak to Wiślacy okazali się zwycięzcami, a zatem i taktyka Hiszpana ponownie górą!
Pierwsza połowa nie przyniosła wielu okazji z obu stron, nie było też zatem zbyt wielkich emocji. Z dystansu próbował Vranjes i choć trafił w bramkę, to koledzy mieli wyraźne pretensje, że nie starał się wypracować dla nich lepszej pozycji. Z dalszej odległości próbował także Vassiliev, ale jego próby okazały się minimalnie niecelne. Wiślacy starali się przede wszystkim długimi zagraniami w kierunku Carlitosa lub Małeckiego przenosić ciężar gry na połowę Piasta. Ich akcje przeważnie były jednak dość szybko kasowane przez Piastunki. Na klarowną sytuację dla krakowian przyszło nam czekać aż do samej końcówki pierwszej odsłony, kiedy to piłkę w polu karnym dostał Carlitos, który przerzucił ją sobie nad rywalem i w ostatnim momencie sytuacyjnie uderzył, ale strzał okazał się za lekki i ostatecznie Szmatuła sparował tę piłkę na rzut rożny.
Drugą część gry dobrze rozpoczęli goście. Udało im się zawiązać kilka ciekawych akcji i zmusić piłkarzy Białej Gwiazdy do obrony. Ponownie strzałem z dystansu kontratak swojej drużyny zakończył Vranjes i ponownie nie spotkało się to z aprobatą partnerów. Kolejne uderzenia zza pola karnego posyłał także Vassiljev, ale Buchalik spokojnie sobie z nimi poradził. Wreszcie w 67. minucie do głosu doszli gospodarze za sprawą odważnej indywidualnej akcji wprowadzonego przed momentem Wojtkowskiego zakończonej groźnym, minimalnie niecelnym strzałem. Zza szesnastki uderzał także Carlitos, ale Szmatuła bez większych problemów wyłapał tę piłkę.
Wreszcie, w końcówce meczu Hiszpan postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Najpierw pięknie zatańczył w polu karnym Piasta, czym sprowokował Rugasevicia do faulu i uzyskał rzut karny. Do piłki na jedenastym metrze w 89. minucie podszedł sam poszkodowany i mocnym strzałem w górny róg bramki pokonał bliskiego skutecznej interwencji bramkarza gości. Wisła wyszła na prowadzenie i wszystko wskazywało na to, że wynik tego spotkania już pozostanie niezmienny.
A jednak! W doliczonym czasie gry gliwiczanom znów we znaki dał się Carlitos. A to wszystko dzięki fantastycznemu krosowemu podaniu Wojtkowskiego, które otworzyło Lopezowi drogę do bramki po kontrataku. Kiedy piłka spadła już pod nogi Hiszpana, ten bez zastanowienia huknął z woleja w krótki róg i ponownie, mimo, że Szmatuła miał już piłkę na rękach, w 94. minucie futbolówka wpadła do siatki!
Wisła Kraków 2:0 Piast Gliwice
89',90+4' Carlitos
Wisła: Buchalik - Sadlok, Gonzalez, Arsenić, Cywka - Basha(77'Victor Perez), Llonch - Małecki, Jesus Imaz(70'Brożek), Ze Manuel (62'Wojtkowski) - Carlitos
Piast: Szmatuła - Konczkowski, Sedlar, Pietrowski, Rugasević - Valencia (90' Jagiełło), Vranjes (90'Hebert), Dziczek, Zivec - Vassiljev - Papadopulos (46'Jankowski)
żółte kartki: Sadlok, Wojtkowski - Papadopulos, Dziczek, Sedlar
sędziował: Krzysztof Jakubik
frekwencja na stadionie: 10 822 osoby