Kiedy jak nie dziś. Wisła gra z Piastem
Zaczęło się od przegranej w Lubinie, później nie udało się przy Reymonta pokonać Lechii, a w końcu gorycz porażki trzeba było przełknąć w Gdyni. Dziś Biała Gwiazda dostaje kolejną szansę, by wrócić na zwycięskie tory. Rywalem będzie gliwicki Piast, prowadzony przez naszego byłego znajomego – Dariusza Wdowczyka. Początek meczu o godzinie 20.30. 
Niestety Kiko Ramirez wciąż musi zmagać się z problemami kadrowymi. Kłopoty zdrowotne nadal wykluczają z gry Zdenka Ondraska, Juliana Cuestę, Frana Veleza, a także naszego nowego zawodnika – Marko Kolara. Ponadto pozwolenia na pracę nie otrzymał jeszcze Denys Balanyuk, zaległości treningowe musi nadrabiać Victor Perez, a występ Ivana Gonzaleza i Zorana Arsenicia stoi pod znakiem zapytania. Nie wiadomo z jakich powodów w osiemnastce meczowej nie zmieścił się Tibor Halilović. Swoje trzy grosze do sytuacji kadrowej Wisły, dołożyła też Komisja Ligi, która absolutnie skandalicznie nie anulowała żółtej kartki dla Arkadiusza Głowackiego, przez co kapitan Białej Gwiazdy musi w dzisiejszym meczu pauzować.
Pozostaje liczyć, że gotowi do gry będą Gonzalez i Arsenić. W innym przypadku zestawienie linii obrony może być dla szkoleniowca Wisły zadaniem z kategorii mission impossible.
Przy tak licznych absencjach cieszy na pewno powrót Vullneta Bashy, który z dobrej strony zaprezentował się w swoim jedynym dotychczasowym spotkaniu w barwach Wisły, przeciwko Zagłębiu Lubin. Bardzo prawdopodobne, że to właśnie Albańczyk stworzy z Polem Llonchem duet środkowych pomocników.
Kto zagra tym razem za plecami Carlitosa? Być może kolejną szansę dostanie Ze Manuel. Gotowy do gry jest już także Paweł Brożek, a przecież na pozycji numer dziesięć zagrać może Kamil Wojtkowski.
Do formy wraca powoli Patryk Małecki i wydaje się, że jego pozycja jest raczej niezagrożona. Na drugiej flance sytuacja nie jest już taka oczywista. Na występ liczą na pewno Rafał Boguski, Martin Kostal i Jesus Imaz.
Niezależnie w jakim zestawieniu wyjdzie na boisko Wisła, mecz z Piastem po prostu musi wygrać. Po trzech nieudanych spotkaniach z rzędu, nasza sytuacja w tabeli wciąż nie wygląda źle. Ewentualne zwycięstwo sprawi, że do lidera będziemy tracić tylko dwa punkty.
Nasz dzisiejszy rywal nie jest zresztą w tym sezonie drużyną grającą dobrze. Gliwiczanie mają na swoim koncie zaledwie osiem punktów, co daje im odległe trzynaste miejsce w tabeli.
Warto przypomnieć sobie także ubiegły sezon. Biała Gwiazda dwukrotnie pokonywała wówczas drużynę z Gliwic. Oba mecze przysporzyły nam ogromnych emocji. Niemal równo rok temu, Wisła prowadzona jeszcze wówczas przez Dariusza Wdowczyka, pokonała Piasta 1:0, po zdobytym w doliczonym czasie gry trafieniu Patryka Małeckiego. Tamto zwycięstwo przerwało fatalną serię porażek Białej Gwiazdy, a po nim nadeszły przy Reymonta lepsze czasy. W rewanżu również udało się wygrać. Na gola Zdenka Ondraska odpowiedział jeszcze Gerard Badia, ale w końcówce spotkania kibiców Wisły uradował Petar Brlek.
Pozostaje mieć nadzieję, że Wisła znów utrze nosa Wdowczykowi i jego ekipie, a zdobyte trzy punkty wywindują nas w tabeli jeszcze wyżej. Jazda Jazda Jazda!