Twierdza Wrocław zdobyta! Śląsk 0:2 Wisła
Po dłuższej przerwie na mecze reprezentacyjne Wiślacy wrócili do ligowego rytmu z przytupem. Jako pierwsza w tym sezonie drużyna Biała Gwiazda pokonała piłkarzy Śląska na ich własnym stadionie. Trzy punkty cieszą bardzo, ale co równie ważne, ten zespół wreszcie miał jakiś wyraz. Coś ruszyło i miejmy nadzieję, że ten trend zostanie utrzymany jak najdłużej.

Sam mecz dla bezstronnego widza był bardzo ciekawy. Obie drużyny przez większą część spotkania chciały grać ofensywnie, mieliśmy dużo groźnych sytuacji zarówno pod jedną, jak i pod drugą bramką, a tempo meczu stało na wysokim poziomie. Od początku Wiślacy rzucili się rywalom do gardeł. Jako pierwszy strzału na bramkę próbował Pol Llonch, ale jego uderzenie zablokował Pawelec. Następnie znakomitą szansę miał Paweł Brożek. Polski napastnik dostał świetne podanie od Carlitosa, ale w dogodnej sytuacji fatalnie spudłował. Później z dystansu uderzał jeszcze Jesus Imaz, ale z podobnym skutkiem. Wreszcie do głosu doszedł Śląsk. Sprawy w swoje ręce wział Robert Pich i indywidualną akcję zakończył groźnym uderzeniem zza szesnastki. Minimalnie się pomylił. Na odpowiedź Wisły nie trzeba było długo czekać. Kapitalną okazję miał przed sobą Carlitos. Hiszpański napastnik dostał dobre dośrodkowanie w pole karne, po czym wziął na zamach obrońcę i w sytuacji sam na sam z Wrąblem strzelił prosto w młodego bramkarza. Sekundy później kolejny raz próbował Carlitos - tym razem z główki, lecz niecelnie. Wrocławianie także ruszyli do ataku. Dość przypadkowo przed szansą stanął Piech, ale fantastycznie interweniował Buchalik. Później w dogodnej okazji znalazł się Sito Riera, ale nieczysto trafił w piłkę.Pierwszą połowę mocniejszym akcentem zakończył Robak, który huknął na bramkę Buchalika, lecz golkiper Wisły tego dnia był nie do pokonania i sparował piłkę na rzut rożny.
Druga część spotkania znakomicie rozpoczęła się dla Wisły. Świetne zagranie na skrzydło do Carlitosa, a ten z "fałsza" obsługuje kapitalnym podaniem wbiegającego w pole karne Jesusa Imaza, który dopełnia dzieła i tak w 49. minucie Biała Gwiazda wyszła na prowadzenie! Śląsk próbował odgryźć się uderzeniem Cotry, ale Buchalik dobrze interweniował. Chwilę później wynik podwyższyć mógł ponownie Imaz, ale zmarnował świetną okazję. Na następną bramkę musieliśmy czekać do 70. minuty, kiedy to sędzia Paweł Raczkowski przy pomocy technologii VAR zadecydował, że podopiecznym Kiko Ramireza należy się rzut karny za szarpanie i ściąganie do parteru jednego z piłkarzy Wisły przez Celebana przed wrzutką. Jedenastkę na gola bardzo pewnie zamienił Carlitos i na tablicy świetlnej mieliśmy już wynik 0:2. W końcówce spotkania kontaktową bramkę mógł jeszcze strzelić Marcin Robak, ale fatalnie przestrzelił, a także Jakub Kosecki, który trafił prosto w Buchalika. Wiślacy do końca kontrolowali już przebieg spotkania i odnieśli zasłużone zwycięstwo!
Śląsk Wrocław 0:2 Wisła Kraków
49' Jesus Imaz, 70' Carlitos (k)
Śląsk: Wrąbel - Pawelec, Celeban, Tarasovs, Cotra - Riera, Chrapek (72' Madej) - Pich, Kosecki - Piech (72' Vacek), Robak
Wisła: Buchalik - Arsenić, Głowacki, Gonzalez, Sadlok - Llonch, Basha - Boguski (75' Bartosz), Jesus Imaz (84' Wojtkowski) - Carlitos, Brożek (73' Victor Perez)
żółte kartki: Celeban, Tarasovs, Chrapek, Riera, Kosecki - Głowacki
sędziował: Paweł Raczkowski