Strefa Wisły

Klasyk z podtekstami w tle

To już dziś. O godzinie 18.00 przy Reymonta zabrzmi pierwszy gwizdek wielkiego klasyku. Przy szczelnie zapełnionych trybunach, Biała Gwiazda podejmie warszawską Legię.

 

Dawno nie zdarzyło się, aby krakowska Wisła podchodziła do rywalizacji z Wojskowymi, będąc w tabeli wyżej. Dawno nie zdarzyło się też, aby Biała Gwiazda mecz z Legią wygrała. Ostatni raz stało się to bowiem niemal dokładnie cztery lata temu. Po bramce Pawła Brożka wygraliśmy ten mecz 1:0. Nie mamy nic przeciwko, aby dziś „Brozio” znów przypomniał sobie, że komu jak komu, ale drużynie ze stolicy bramki strzelać potrafi.

Wszelkie negatywne serie nie będą dziś mieć znaczenia. Można rzec – jak nie teraz to kiedy? Czy będzie lepszy czas, aby w końcu triumfować w pojedynku z naszym odwiecznym rywalem? Legia to dziś drużyna pogrążona w kryzysie. Klub, który po awansie do Ligi Mistrzów miał odjechać całej Ekstraklasie o lata świetlne, dziś zajmuje w tabeli odległe siódme miejsce, a wściekli kibice zamiast drużynę wspierać, wolą siłą wymierzać sprawiedliwość na swoich piłkarzach. Co ciekawe, legioniści radzą sobie w meczach wyjazdowych… najgorzej w całej lidze. Z delegacji przywieźli tylko trzy punkty, w sześciu meczach aż pięć razy przegrywając.

Mieszane uczucia może więc mieć dziś pewien piłkarz o imieniu Krzysztof. Zawodnik, który uciekał z Krakowa do Warszawy, by szturmem podbijać europejskie stadiony, dziś w pucharowych rozgrywkach może podbijać co najwyżej Zdzieszowice. Choć piłkarz ten, w ostatnim spotkaniu robił co mógł, by wyeliminować się z sobotniego spotkania przy Reymonta, dziś prawdopodobnie na murawę wybiegnie. A że powrót to łatwy może nie być, Krzysztof powinien zapytać kolegę Emiliana.

Tyle o naszym dzisiejszym rywalu, bo choć w klubie z Łazienkowskiej jak widać kolorowo nie jest, to warto jednak skupić się na sobie. A w serca kibiców Białej Gwiazdy optymizm wlał się dopiero przed tygodniem. Po świetnym meczu, Wisła pokonała na wyjeździe Śląsk Wrocław, a wszystkim przy Reymonta spadł ogromny kamień z serca. Wcześniejsze tygodnie nie wyglądały przecież najlepiej. Zwycięstwo we Wrocławiu sprawiło, że i sytuacja w tabeli znów zaczęła wyglądać bardzo dobrze. Ewentualne zwycięstwo w dzisiejszym klasyku sprawi, że krakowianie mogą zrównać się punktami z liderem – Lechem Poznań – który swój mecz już w tej kolejce rozegrał.

Nienajgorzej wygląda też nasza sytuacja kadrowa, która nie zmieniła się od ostatniego spotkania we Wrocławiu. Nadal niedostępni dla Kiko Ramireza Patryk Małecki, Fran Velez i Julian Cuesta. Jest więc z kogo wybierać. Pozostaje mieć nadzieję, że hiszpański szkoleniowiec pośle na murawę najlepszy możliwy garnitur, który pokaże warszawskiej drużynie miejsce w szeregu. A poważnie przyczynią się do tego na pewno tłumnie zgromadzeni kibice, którzy wykupili wszystkie możliwe wejściówki na to spotkanie. Do boju Wisełko!

Arbitrem spotkania będzie Bartosz Frankowski z Torunia.

Dominik Budziński

Back to Top