Strefa Wisły

Hattrick porażek przy R22 - Wisła 1:2 Zagłębie

Patrząc na terminarz kilka tygodni temu, zważywszy na bardzo skuteczną postawę Wiślaków przed własną publicznością do tamtej pory chyba wszyscy cieszyliśmy się, że końcówkę rundy obejrzymy praktycznie nie wyjeżdżając z Krakowa - najpierw dwa mecze u siebie kolejno z Górnikiem i Wisłą Płock, później Derby, a na koniec nieszczęsne Zagłębie. Perspektywy były piękne, ale piłkarska rzeczywistość okazała się brutalna: na trzy mecze w ciągu ostatnich dwóch tygodni przy Reymonta Wiślacy zaliczają trzy porażki i na świąteczne urlopy pojadą z pewnością ze spuszczonymi głowami.

GM 9912

Dzisiejszy mecz rozpoczął się praktycznie od... przerwy. Ta wywołana była zbyt dużym zadymieniem stadionu spowodowanym efektowną oprawą zgromadzonych na Stadionie Miejskim sympatyków Białej Gwiazdy. Po kilku minutach widoczność na murawie wróciła do normy i sędzia wznowił mecz. I choć zaprezentowane przez nich racowisko było ciekawe dla oka, to niewykluczone, że na piłkarzy Wisły zadziałało nieco dekoncentracyjnie. Zaraz po wznowieniu gry Wiślacy bowiem dali sobie wbić strasznego "babola" z rzutu rożnego. Najpierw nieporadnie próbował wybić piłkę Boguski, który nieomal sam nie wpakował sobie piłki do siatki, potem instynktownie, aczkolwiek niefortunnie interweniował Cuesta, po którego obronie piłka spadła idealnie pod nogi niepilnowanego Guldana i ten przy dużej dozie szczęścia wpakował ją do siatki od poprzeczki. Tym sposobem podopieczni Radka Sobolewskiego już od 5. minuty musieli odrabiać straty.

Już kilkadziesiąt sekund później mogła paść kolejna bramka dla gości. Piękną indywidualną akcją popisał się Bartłomiej Pawłowski, lecz jego strzał wylądował zaledwie na słupku, po czym opuścił pole gry. Po tym ostrzeżeniu krakowianie wreszcie wzięli się do roboty. Jedna ze składnych wymian podań wyprowadziła Zorana Arsenicia na pojedynek z Jarosławem Jachem w polu karnym lubinian. Chorwat bez problemów poradził sobie z reprezentantem Polski, który nagle bez powodu runął jak długi, lecz sędzia w tej sytuacji się nie popisał i dał się nabrać na aktorstwo w wykonaniu defensora Zagłębia. Kolejna groźna szansa Wisły ponownie wzięła się z błędu Jacha. Dzięki jego gapiostwu do piłki na 3. metrze od bramki doszedł Jesus Imaz, ale nie potrafił wytrzymać naporu obrońcy i uderzył bardzo niecelnie z ostrego kąta. Wreszcie, w 39. minucie Wiślacy zostali za swoje starania nagrodzeni. Dobre dośrodkowanie Zorana Arsenicia wprost do niepilnowanego Carlitosa, a ten z pierwszej piłki składa się do woleja i pakuje piłkę do siatki, doprowadzając tym samym do wyrównania!

Piłkarze Białej Gwiazdy nie cieszyli się jednak za długo z takiego stanu rzeczy. Jeszcze przed przerwą, w 45. minucie z powodu łamiącego linię Arsenicia skrzydłowy Zagłębia Alan Czerwiński zdołał uniknąć spalonego i pomknął w kierunku bramki Cuesty, po czym dograł w pole karne do niekrytego Świerczoka, a ten po świetnym przyjęciu popisał się jeszcze lepszym wykończeniem i na sekundy przed gwizdkiem kończącym pierwszą część gry ponownie dał prowadzenie zespołowi gości.

Druga odsłona również nie zaczęła się dla Wiślaków najlepiej. Pozwolili oni podopiecznym Mariusza Lewandowskiego przejąć inicjatywę i dali zepchnąć się do defensywy. Po kilkunastu minutach udało się jednak odmienić oblicze spotkania i przejść do ofensywy. Jako pierwszy przed szansą stanął Marcin Wasilewski po dograniu z rzutu rożnego, ale nie był w stanie skierować głową piłki w światło bramki z dogodnej pozycji. Niedługo potem Wiślacy ponownie mogli napocząć rywala z rzutu rożnego, tym razem za sprawą Arkadiusza Głowackiego. Kapitan Wisły jednak, podobnie jak jego partner z defensywy, niestety uderzył niecelnie. Niedługo potem jedną z lepszych okazji Wisły tego dnia miał Jesus Imaz po genialnym podaniu Carlitosa, lecz hiszpański skrzydłowy trafił w bramkarza. Następnie Carlitos spróbował wziąć odpowiedzialność na swoje barki, szukając rozwiązania w akcji indywidualnej, lecz jego taniec w polu karnym powstrzymał w ostatniej chwili jeden z defensorów Zagłębia. Na zegarze minęło już ponad 80 minut, a wynik wciąż pozostawał niekorzystny. Napór Wisły nie ustawał, lecz Polacek i spółka bronili się zaciekle. Ponownie po rzucie rożnym próbował Wasilewski, ale jego strzał okazał się minimalnie niecelny. Jeszcze jeden korner i przed szansą uderzenia sprzed szesnastki stanął Jesus Imaz, lecz i jego strzał obronił golkiper Miedziowych. W ostatnich sekundach doliczonego czasu gry świetną piłkę w pole karne zagrał wprowadzony niedawno na boisko Kamil Wojtkowski, a dośrodkowanie celnym strzałem zakończył Paweł Brożek. I tym razem na posterunku był jednak Polacek. Choć Wiślacy robili naprawdę wiele, by przynajmniej zremisować to spotkanie, to ostatecznie po raz trzeci z rzędu musieli uznać wyższość rywali przed własną publicznością, co przed świąteczną przerwą musi boleć szczególnie.

Wisła Kraków 1:2 Zagłębie Lubin

0:1 - Guldan 5'
1:1 - Carlitos 39'
1:2 - Świerczok 45'

Składy:

Wisła: Julian Cuesta - Zoran Arsenić (46' Jakub Bartkowski), Arkadiusz Głowacki, Marcin Wasilewski, Maciej Sadlok - Rafał Boguski (78' Jakub Bartosz), Tibor Halilović, Vullnet Basha (78' Kamil Wojtkowski), Jesus Imaz - Paweł Brożek, Carlitos.

Zagłębie: Martin Polacek - Lubomir Guldan, Bartosz Kopacz, Jarosław Jach - Alan Czerwiński, Adam Matuszczyk, Jarosław Kubicki, Łukasz Janoszka (69' Arkadiusz Woźniak) - Bartłomiej Pawłowski (86' Patryk Tuszyński), Jakub Świerczok, Filip Jagiełło (90+4' Jakub Tosik).

Żółta kartka: Wojtkowski

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Widzów: 10 515.

 

Back to Top