Strefa Wisły

Postawić kropkę nad "i"

Siadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy i startujemy! Już dziś o godzinie 18 ostatnia kolejka sezonu zasadniczego Lotto Ekstraklasy, która będzie miała charakter multiligi. Nas najbardziej interesuje jednak mecz w Niecieczy, gdzie Biała Gwiazda zmierzy się z Sandecją Nowy Sącz.

 

Podopieczni Joana Carillo wciąż nie mogą być pewni gry w grupie mistrzowskiej. Wszystko przez niekorzystne wyniki ostatniej kolejki. Nadal jednak Wiślacy wszystko mają w swoich rękach, a właściwie nogach. Wystarczy zdobyć dziś przynajmniej punkt, a wtedy nie trzeba będzie oglądać się na innych. Jeśli jednak Biała Gwiazda przegra w Niecieczy, Arka pokona w derbach Trojmiasta Lechię, a Zagłębie Lubin nie przegra z Cracovią, wówczas przez najbliższe tygodnie będziemy rywalizować w grupie spadkowej. Takiego scenariusza nikt sobie jednak nie wyobraża.

Czy Wiślacy są bowiem w stanie przegrać z outsiderem ligi, który nie wygrał żadnego z ostatnich 20 spotkań Lotto Ekstraklasy? Sandecja po niezłym początku sezonu zdecydowanie obniżyła loty, przez co w tym momencie zamyka ligową tabelę. Trenerem beniaminka od grudnia jest nasz dobry znajomy – Kazimierz Moskal – który wciąż czeka na pierwsze ekstraklasowe zwycięstwo w roli szkoleniowca drużyny z Nowego Sącza.

Obie drużyny spotkały się już raz w tym sezonie. 4 listopada ubiegłego roku, po bramkach Jesusa Imaza, Carlitosa i nieobecnego już przy Reymonta Victora Pereza, Biała Gwiazda pokonała Sandecję 3:0.

To, co może martwić przed sobotnim spotkaniem, to na pewno sytuacja kadrowa. Zwłaszcza w formacji defensywnej, gdzie komfort wyboru został mocno ograniczony. Zoran Arsenić musi odpokutować za żółte kartki, Maciej Sadlok ma problemy z Achillesem, a do gry wciąż niezdolni są Arkadiusz Głowacki i Ivan Gonzalez, który przeszedł ostatnio zabieg artroskopii kolana, przez co jego powrót do gry jeszcze się opóźni. Najprawdopodobniej na środku defensywy zobaczymy więc duet Marcin WasilewskiFran Velez, a po ich bokach będą biegać Jakub Bartkowski i Matej Palcić.

Niezależnie od tego, w jakim składzie rozpoczną dziś mecz Wiślacy, na pewno będą faworytem tego spotkania. Swoją siłę trzeba będzie jednak zademonstrować na murawie, by zwyczajnie udowodnić, że miejsce w grupie mistrzowskiej należy nam się jak przysłowiowemu psu buda. Zwycięstwo, przy korzystnym układzie wyników na innych stadionach, może nam dać nie tylko wspomnianą górnę ósemkę, ale nawet piąte miejsce przed rundą finałową.

Arbitrem spotkania będzie Łukasz Szczech (Warszawa).

Dominik Budziński

Back to Top