Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Starcie na szczycie - Wisła-Lechia

Przerwa reprezentacyjna dobiegła końca - ligowi trenerzy mieli okazję popracować dłużej ze swoimi zespołami i doszlifować wszystkie niedoróbki przed powrotem ekstraklasowych rozgrywek. Jeżeli jednak któryś z Was liczył na mało wymagającego rywala dla Wisły, by po rozbracie z ligą spokojnie wejść na właściwe obroty, poważnie się zawiedzie. Przed Białą Gwiazdą nie lada wyzwanie - do Krakowa przyjeżdża kapitalnie dysponowana Lechia Gdańsk. Stawką meczu fotel lidera! Początek już w sobotę o godzinie 20:30 przy R22.

GM 5751

Lechia przez ostatnie lata coraz bardziej się zadłużała, sprowadzając bardzo dobrych jak na polskie warunki zawodników, którzy rzecz jasna inkasowali równie dobre pieniądze. Zawsze jednak czegoś brakowało, a zespół, który na papierze prezentował się wyśmienicie, nie był w stanie pokazać swoich walorów na murawie. Ambitne plany włodarzy Biało-Zielonych w bieżącej kampanii wreszcie przestają być tylko mrzonką, nabierając powoli realnych kształtów. Mamy za sobą dopiero 7 kolejek, zatem nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu, ale faktem jest, że "konstelacja gwiazd", którą sukcesywnie powiększano w Gdańsku na boisku zaczęła wyglądać jak drużyna, a nie tylko zlepek indywidualności. Wszystko to za sprawą bardzo solidnej pracy zatrudnionego jeszcze w rundzie wiosennej ubiegłego sezonu Piotra Stokowca. Gdańszczanie pod wodzą tego szkoleniowca zaczęli być rywalem dominującym, przejmującym inicjatywę, grającym otwarty, ofensywny futbol, co oprócz wymiernych efektów w postaci ligowych punktów, przynosi także inne korzyści - aprobatę kibiców i szacunek u oponentów. Na Lechię obecnie po prostu patrzy się z przyjemnością. Tak samo zresztą jak na krakowską Wisłę. Lepszej zapowiedzi tego starcia chyba być nie może!

Nie tylko efektowna, ale i efektywna gra najbliższych rywali Białej Gwiazdy zaowocowała szybkim przejęciem prymu w Ekstraklasie. Po 7. kolejce z 17 punktami na koncie (5 zwycięstw, 2 remisy, bez porażki!) to właśnie Lechia prowadzi w tabeli. Jej przewaga nad Wiślakami to jednak zaledwie trzy oczka - wszystko zatem może zmienić się po sobotniej rywalizacji. Ostatnie mecze Lechistów to imponująco wyglądająca seria czterech zwycięstw z rzędu: kolejno z Miedzią Legnica, Górnikiem Zabrze, Pogonią Szczecin i przed dwoma tygodniami z Koroną Kielce. Na ten moment wygląda na to, że Budowlanym nie robi różnicy, czy grają u siebie, czy w delegacji - zarówno w domu, jak i poza nim punktują aż miło. Jedynym wyjazdem, z którego nie udało im się w tym sezonie przywieźć kompletu punktów był ten do Warszawy, gdzie zremisowali bezbramkowo z Legią.

W obozie Wisły przed tym starciem na szczycie panuje jednak całkowity spokój. Reprezentanci kraju (Rafał Pietrzak oraz Martin Kostal) wrócili do klubu w pełni zdrowi i wypoczęci, pozostałych zawodników także ominęły kontuzje. Trener Stolarczyk mógł wykorzystać ten czas na poprawę drobnych niedociągnięć w grze, ale przede wszystkim na regenerację oraz poprawienie wyników motorycznych piłkarzy, które jego zdaniem w ostatnim meczu nie stały na odpowiednim poziomie. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy jest zadowolony z wykonanej pracy. Jednym z jej elementów był także mecz sparingowy przeciwko na co dzień występującej w klasie okręgowej Victorii Jaworzno zakończony hokejowym wynikiem 5:1 dla Wisły po dwóch trafieniach Zdenka Ondraska i Marko Kolara oraz golu Kamila Wojtkowskiego. 

Do sobotniej rywalizacji to Maciej Stolarczyk będzie przystępował z mniejszym bólem głowy niż jego vis-a-vis. Wszystko to za sprawą znacznie mniejszych problemów kadrowych w ekipie Białej Gwiazdy. Wśród Wiślaków niedyspozycyjny pozostaje jedynie Jakub Bartosz. Inaczej sprawa wygląda po drugiej stronie barykady. Kontuzjowani są: Błażej Augustyn, Grzegorz Wojtkowiak oraz Rafał Wolski, zawieszony za brutalny faul nadal jest Sławomir Peszko, a niewiadomą pozostaje sytuacja Mateusza Lewandowskiego i Daniela Łukasika, którzy według doniesień mediów niezbyt profesjonalnie wykorzystywali swój wolny czas...Może to zatem sprawić, że trener Stokowiec nie będzie miał ochoty skorzystać z ich usług w najbliższym meczu.

Współczesna historia rywalizacji Wisły i Lechii sięga sezonu 2008/09, kiedy to Lechiści wrócili do Ekstraklasy. Od tego czasu obie ekipy spotykały się ze sobą na ligowym szlaku 23-krotnie. Bilans tych starć jest dość mocno korzystny dla gospodarzy sobotniego meczu. Wiślacy wygrali bowiem aż 11 z tych potyczek, 5-krotnie przegrywając, a 7-krotnie dzieląc się punktami z gdańszczanami. Ostatni mecz pomiędzy obiema drużynami zakończył się rezultatem 1:1 po trafieniach Carlitosa i Peszki. Identyczny wynik padł w ostatniej rywalizacji przy Reymonta - wówczas bramki strzelali ponownie Carlitos oraz Joao de Oliveira.

Wysoka frekwencja na trybunach, co gwarantuje świetną atmosferę, wysoki poziom piłkarski obu klubów i kapitalna dyspozycja piłkarzy, a do tego wysoka stawka w postaci fotela lidera ligi - nikogo do oglądania meczu Wisły z Lechią specjalnie namawiać chyba nie trzeba. Trzymajmy tylko kciuki, by oprócz świetnego widowiska w Krakowie pozostały trzy punkty. Lechia jeszcze nie zaznała smaku porażki... Wszyscy przy R22 są jednak gotowi, by zaserwować gościom ten "ich pierwszy raz". Do boju, Wisełko!

Back to Top