[ZAPOWIEDŹ] Starcie na szczycie - Wisła-Lechia
Przerwa reprezentacyjna dobiegła końca - ligowi trenerzy mieli okazję popracować dłużej ze swoimi zespołami i doszlifować wszystkie niedoróbki przed powrotem ekstraklasowych rozgrywek. Jeżeli jednak któryś z Was liczył na mało wymagającego rywala dla Wisły, by po rozbracie z ligą spokojnie wejść na właściwe obroty, poważnie się zawiedzie. Przed Białą Gwiazdą nie lada wyzwanie - do Krakowa przyjeżdża kapitalnie dysponowana Lechia Gdańsk. Stawką meczu fotel lidera! Początek już w sobotę o godzinie 20:30 przy R22.

Lechia przez ostatnie lata coraz bardziej się zadłużała, sprowadzając bardzo dobrych jak na polskie warunki zawodników, którzy rzecz jasna inkasowali równie dobre pieniądze. Zawsze jednak czegoś brakowało, a zespół, który na papierze prezentował się wyśmienicie, nie był w stanie pokazać swoich walorów na murawie. Ambitne plany włodarzy Biało-Zielonych w bieżącej kampanii wreszcie przestają być tylko mrzonką, nabierając powoli realnych kształtów. Mamy za sobą dopiero 7 kolejek, zatem nie ma co dzielić skóry na niedźwiedziu, ale faktem jest, że "konstelacja gwiazd", którą sukcesywnie powiększano w Gdańsku na boisku zaczęła wyglądać jak drużyna, a nie tylko zlepek indywidualności. Wszystko to za sprawą bardzo solidnej pracy zatrudnionego jeszcze w rundzie wiosennej ubiegłego sezonu Piotra Stokowca. Gdańszczanie pod wodzą tego szkoleniowca zaczęli być rywalem dominującym, przejmującym inicjatywę, grającym otwarty, ofensywny futbol, co oprócz wymiernych efektów w postaci ligowych punktów, przynosi także inne korzyści - aprobatę kibiców i szacunek u oponentów. Na Lechię obecnie po prostu patrzy się z przyjemnością. Tak samo zresztą jak na krakowską Wisłę. Lepszej zapowiedzi tego starcia chyba być nie może!
Nie tylko efektowna, ale i efektywna gra najbliższych rywali Białej Gwiazdy zaowocowała szybkim przejęciem prymu w Ekstraklasie. Po 7. kolejce z 17 punktami na koncie (5 zwycięstw, 2 remisy, bez porażki!) to właśnie Lechia prowadzi w tabeli. Jej przewaga nad Wiślakami to jednak zaledwie trzy oczka - wszystko zatem może zmienić się po sobotniej rywalizacji. Ostatnie mecze Lechistów to imponująco wyglądająca seria czterech zwycięstw z rzędu: kolejno z Miedzią Legnica, Górnikiem Zabrze, Pogonią Szczecin i przed dwoma tygodniami z Koroną Kielce. Na ten moment wygląda na to, że Budowlanym nie robi różnicy, czy grają u siebie, czy w delegacji - zarówno w domu, jak i poza nim punktują aż miło. Jedynym wyjazdem, z którego nie udało im się w tym sezonie przywieźć kompletu punktów był ten do Warszawy, gdzie zremisowali bezbramkowo z Legią.
W obozie Wisły przed tym starciem na szczycie panuje jednak całkowity spokój. Reprezentanci kraju (Rafał Pietrzak oraz Martin Kostal) wrócili do klubu w pełni zdrowi i wypoczęci, pozostałych zawodników także ominęły kontuzje. Trener Stolarczyk mógł wykorzystać ten czas na poprawę drobnych niedociągnięć w grze, ale przede wszystkim na regenerację oraz poprawienie wyników motorycznych piłkarzy, które jego zdaniem w ostatnim meczu nie stały na odpowiednim poziomie. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy jest zadowolony z wykonanej pracy. Jednym z jej elementów był także mecz sparingowy przeciwko na co dzień występującej w klasie okręgowej Victorii Jaworzno zakończony hokejowym wynikiem 5:1 dla Wisły po dwóch trafieniach Zdenka Ondraska i Marko Kolara oraz golu Kamila Wojtkowskiego.
Do sobotniej rywalizacji to Maciej Stolarczyk będzie przystępował z mniejszym bólem głowy niż jego vis-a-vis. Wszystko to za sprawą znacznie mniejszych problemów kadrowych w ekipie Białej Gwiazdy. Wśród Wiślaków niedyspozycyjny pozostaje jedynie Jakub Bartosz. Inaczej sprawa wygląda po drugiej stronie barykady. Kontuzjowani są: Błażej Augustyn, Grzegorz Wojtkowiak oraz Rafał Wolski, zawieszony za brutalny faul nadal jest Sławomir Peszko, a niewiadomą pozostaje sytuacja Mateusza Lewandowskiego i Daniela Łukasika, którzy według doniesień mediów niezbyt profesjonalnie wykorzystywali swój wolny czas...Może to zatem sprawić, że trener Stokowiec nie będzie miał ochoty skorzystać z ich usług w najbliższym meczu.
Współczesna historia rywalizacji Wisły i Lechii sięga sezonu 2008/09, kiedy to Lechiści wrócili do Ekstraklasy. Od tego czasu obie ekipy spotykały się ze sobą na ligowym szlaku 23-krotnie. Bilans tych starć jest dość mocno korzystny dla gospodarzy sobotniego meczu. Wiślacy wygrali bowiem aż 11 z tych potyczek, 5-krotnie przegrywając, a 7-krotnie dzieląc się punktami z gdańszczanami. Ostatni mecz pomiędzy obiema drużynami zakończył się rezultatem 1:1 po trafieniach Carlitosa i Peszki. Identyczny wynik padł w ostatniej rywalizacji przy Reymonta - wówczas bramki strzelali ponownie Carlitos oraz Joao de Oliveira.
Wysoka frekwencja na trybunach, co gwarantuje świetną atmosferę, wysoki poziom piłkarski obu klubów i kapitalna dyspozycja piłkarzy, a do tego wysoka stawka w postaci fotela lidera ligi - nikogo do oglądania meczu Wisły z Lechią specjalnie namawiać chyba nie trzeba. Trzymajmy tylko kciuki, by oprócz świetnego widowiska w Krakowie pozostały trzy punkty. Lechia jeszcze nie zaznała smaku porażki... Wszyscy przy R22 są jednak gotowi, by zaserwować gościom ten "ich pierwszy raz". Do boju, Wisełko!