[ZAPOWIEDŹ] Święta Wojna! Cracovia - Wisła
Wielkimi krokami zbliża się mecz, na który od początku sezonu zawsze czekają wszyscy kibice. Już jutro w ramach 11. kolejki Lotto Ekstraklasy Wiślacy zmierzą się z sąsiadką zza Błoni na jej stadionie. Początek derbowego starcia o godzinie 18:00.

Sąsiadka to od samego startu nowego sezonu czerwona latarnia ligi. Zapowiadana przez trenera Probierza walka o mistrzostwo Polski odbija się czkawką pysznym Pasom, którzy przed bieżącymi rozgrywkami widzieli siebie na zaszczytnych miejscach, a Wisłę wyszydzali z powodu jej dramatycznej sytuacji i wtórując mediom skazywali ich na pewny spadek. Dziś widmo walki o utrzymanie coraz głębiej zagląda w oczy właśnie Pasom i wiele daliby oni, by być aktualnie na miejscu trzymającej się w czubie Białej Gwiazdy.
Warto wspomnieć o niebywałym osiągnięciu sąsiadki z ostatnich dni - po dwóch miesiącach ligowych rozgrywek wreszcie do swojego konta w glorii i chwale mogła ona po raz pierwszy dopisać trzy oczka po zwycięstwie przy Kałuży z Wisłą Płock 3:1, podwajając tym samym swój dotychczasowy dorobek punktowy. Prawdę mówiąc, gdyby nie przyzwoita obrona, która pozwoliła sąsiadce zachować aż 4 remisy w tym sezonie, ich pozycja w ligowej tabeli byłaby doprawdy katastrofalna. Proszę sobie bowiem wyobrazić, że trzy bramki w rywalizacji z Nafciarzami stanowią niemal 40% zdobytych bramek w przeciagu całej kampanii 2018/19 (w sumie 8 trafień). Pasy posiadają zdecydowanie najmniej skuteczną ofensywę w lidze, pozostając jedyną obok Arki Gdynia drużyną z jednocyfrowym wynikiem w tej statystyce. I choć ich gra nie jest aż tak zła, jak wskazują na to ich rezultaty, to brak dobrego finiszera może całkowicie pogrzebać ten zespół.
Derby to jednak całkiem inna historia.
Naładowani sportową złością i ambicją powinni wyjść na niedzielne spotkanie także piłkarze Białej Gwiazdy. Drużyna Macieja Stolarczyka notuje bowiem wyraźny spadek formy, co spowodowało aż trzy przegrane ostatnie mecze (dwa ligowe i pucharowy po rzutach karnych). Po kapitalnym początku przyszła zadyszka i od starcia w Szczecinie z tamtejszą Pogonią wyraźnie coś się zacięło - gra przestała się kleić, sytuacje nie tworzą się już tak łatwo, a i przeciwnicy nie dają sobie narzucić wiślackiego stylu gry. Takie okoliczności tym bardziej powinny zmotywować zawodników z Reymonta, o co z pewnością zadbają mający Wisłę w sercu Stolarczyk, Sobolewski i spółka. Duża liczba Polaków w składzie, w tym oddani w pełni Białej Gwieździe Boguski czy Brożek, sprawiają, że nie wyobrażamy sobie nawet innej sytuacji niż gryzienie trawy od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty w Derbach. A jeśli tylko Wisła zagra na miarę swoich możliwości, to o wynik możemy być spokojni.
Historia rywalizacji tych dwóch najstarszych polskich drużyn piłkarskich każdemu jest chyba chociaż w części znana. Dość powiedzieć, że niedzielne Derby będą już 198. Świętą Wojną o panowanie w Krakowie. Jako ciekawostkę warto zapoznać się z pewną statystyką: na najwyższych szczeblach rozgrywek ligowych w Polsce Wisła mierzyła się z sąsiadką 80-krotnie - 34 mecze padły łupem Białej Gwiazdy, 24 razy triumfowała sąsiadka, a 22-krotnie dochodziło do podziału punktów. Od powrotu sąsiadki do Ekstraklasy byliśmy świadkami 10 derbowych spotkań, z których czterokrotnie zwycięsko wychodziła Wisła, trzykrotnie wygrywała sąsiadka i także trzykrotnie padał remis. Ostatnie starcia są jednak dla Wisły jeszcze przyjemniejszym wspomnieniem. Najpierw wytargane przy R22 2:1 po dwóch bramkach Carlitosa w końcowej fazie meczu, a później totalna dominacja przy Kałuży i mówiące samo za siebie 1:4 na tablicy wyników dzięki bramkom Wasilewskiego, Carlitosa i dwóch trafieniom Jesusa Imaza. Nic nie stoi na przeszkodzie, by Hiszpan powtórzył jutro swój wyczyn, przełamując jednocześnie swoją niechlubną serię niewykorzystanych sytuacji.
Sytuacja kadrowa obu zespołów jest całkiem niezła. W zespole gospodarzy prawdopodobnie zabraknie czterech zawodników: Adriana Danka, Airama Cabrery, Gerarda Olivy oraz młodego Daniela Pika. Trener Maciej Stolarczyk nie będzie mógł za to skorzystać oczywiście z usług Marko Kolara, który przeszedł niedawno operację barku i rozpoczął dopiero rehabilitację. Pod znakiem zapytania stoi także występ Kamila Wojtkowskiego. Poza nimi, wszyscy zgłaszają gotowość do gry.
Obie ekipy mają swoje problemy - jedni większe, drudzy mniejsze, jedni widoczne gołym okiem, drudzy zakulisowe. Przy okazji meczów takich jak Derby wszystkie pozaboiskowe sprawy odkładane są jednak na bok i nie mają najmniejszego znaczenia. W dni takie jak jutrzejszy liczy się tylko wynik. Niestety, niedzielne spotkanie będzie nieco pozbawione odpowiedniej dla niego atmosfery ze względu na zakaz stadionowy za ostatni mecz pomiędzy Wisłą a sąsiadką. Ranga rywalizacji pozostaje jednak niezmienna, tak samo jak to, że nagrodą za zwycięstwo są trzy cenne ligowe oczka. Do boju, Wisełko!