Strefa Wisły

[ZAPOWIEDŹ] Walka o życie: Wisła - Arka

Sytuacja Białej Gwiazdy w ekstraklasowej tabeli z kolejki na kolejkę robi się coraz mniej wesoła. Po sześciu ligowych porażkach z rzędu Wisła znalazła się na 14., karanej w bieżącej kampanii spadkiem, lokacie. Co prawda, to dopiero pierwsza część sezonu, lecz jeśli Wiślacy nie zaczną wreszcie punktować, reszta stawki może uciec na dystans nie do nadrobienia w przyszłości. Już dziś przy R22 odbędzie się jeden z kluczowych meczów w kontekście walki o utrzymanie. Do Krakowa przyjeżdża bowiem okupująca ostatnie miejsce Arka Gdynia. Początek spotkania jest zaplanowany na godzinę 20:00.

Wiślacy na dobre ugrzęźli w kryzysie. Ostatnio osiągane przez nich wyniki są fatalne, ale najgorsze jest to, że styl gry, jaki prezentują, nie daje nadziei na przełamanie tego impasu. Jeszcze dwa miesiące temu mówiliśmy o przyzwoitym starcie rozgrywek i efektownej grze Wiślaków, która strzelała wiele bramek i grała przyjemnie dla oka. Teraz znajdujemy się w diametralnie innej sytuacji, jednak, mimo wielu niepowodzeń, wciąż musimy wierzyć, że w tej drużynie z trenerem Maciejem Stolarczykiem u steru wciąż drzemie potencjał na dużo więcej, niż ostatnimi czasy dają z siebie.

Starcie z Arką jest idealną okazją na przełamanie z dwóch powodów. Po pierwsze, nastroje w Gdyni wcale nie są dużo lepsze. Podopieczni trenera Aleksandara Rogicia nie zaznali smaku zwycięstwa w Ekstraklasie od pięciu kolejek. W międzyczasie dwukrotnie udało im się zremisować: najpierw bezbramkowo z Piastem Gliwice, a później w derbach Trójmiasta z Lechią 2:2. W ostatniej kolejce dali się oni całkowicie zdominować Legii Warszawa, choć trzeba przyznać, że ogromną rolę odegrała w tym czerwona kartka, jaką już w 31. minucie zobaczył pomocnik Arki, Nando, a ich dzielna obrona skapitulowała tylko raz. Generalnie Arkowcy dysponują od pewnego momentu bardzo solidną linią defensywną, wbrew temu, co pokazują liczby. Jeżeli już przegrywają, robią to raczej nieznacznie. Ich największym problemem jest za to ofensywa. Nie tyle są nieskuteczni, co po prostu kreują sobie bardzo mało sytuacji strzeleckich w każdym meczu. Nie bez przyczyny w całej Ekstraklasie tylko Korona Kielce strzeliła mniej bramek od Arki. Kluczem do pokonania Żółto-Niebieskich nie jest zatem koniecznie postawienie szczelnych zasieków w obronie, lecz raczej znalezienie sposobu na skruszenie muru postawionego pod ich bramką. A w tym znacząco pomóc mogą wracający wreszcie do zdrowia piłkarze Białej Gwiazdy...

I to właśnie jest drugi powód, dla którego dzisiejszy mecz może potoczyć się zupełnie inaczej od tych sześciu ostatnich. Wreszcie "szpital" w Wiśle dobiega końca. Na nogi postawieni zostali praktycznie wszyscy zawodnicy. Jedynym, który narzeka na drobny uraz jest Emmanuel Kumah. Gotowy do gry jest Vullnet Basha, który nie mógł wystąpić przeciwko Rakowowi przed tygodniem z powodu bolesności poczutej w trakcie rozgrzewki. W pełni zdrowy jest także na całe szczęście Michał Mak, który musiał przedwcześnie opuścić murawę w Bełchatowie. Do zdrowia wrócił także najlepszy strzelec Wisły w tym sezonie, Paweł Brożek. I najważniejsza, najlepsza informacja - Kuba Błaszczykowski, na którego czekaliśmy jak na zbawienie, będzie już brany pod uwagę przy ustalaniu meczowej osiemnastki na dzisiejsze spotkanie! Prawdopodobnie nie zagra on dzisiaj od pierwszej minuty, jednak powrót naszego kapitana może być impulsem, który całkowicie odmieni losy Białej Gwiazdy w tym sezonie. Po drugiej stronie barykady nie jest aż tak optymistycznie w tej kwestii. Trener Rogić będzie musiał sobie radzić bez leczących kontuzje: Frederika Helstrupa, Luki Maricia, Marcina Budzińskiego, Michała Kopczyńskiego, Adama Dei, Santego Samanesa, Mateusza Młyńskiego i Fabiana Serrarensa oraz oczywiście pauzującego za czerwoną kartkę, wcześniej wspominanego Nando.

Dużo wskazuje na to, że pojedynek z Arką może być dla Wisły tak potrzebnym przełamaniem. Za krakowską drużyną przemawia także historia. Na najwyższym poziomie ligowym w Polsce obie ekipy mierzyły się do tej pory 31-krotnie, a bilans tych spotkań wyraźnie wskazuje na Białą Gwiazdę, która wygrywała 15 razy przy 9 wygranych Arki i 7 remisach. Ostatni mecz pomiędzy Wisłą a Arką miał miejsce w Gdyni, w połowie maja tego roku. Wówczas to gospodarze okazali się stroną triumfującą, wygrywając 3:1. Bramkę dla Wisły strzelił wtedy Maciej Śliwa. Ostatni mecz tych drużyn przy Reymonta w Krakowie toczył się za to pod dyktando Wiślaków, którzy jednak nie potrafili przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Tamten mecz zakończył się rezultatem 0:0, a rzutu karnego nie zdołał wykorzystać wtedy Rafał Boguski, który to do spółki z Pawłem Brożkiem są najlepszymi strzelcami Wisły przeciwko Arce z obecnie grających w niej zawodników (obaj po 3 gole w 11 meczach).

Dodając do tego sprzyjające Wiślakom "mury" stadionu, wszystkie okoliczności przemawiają zatem za nimi. Czy Maciej Stolarczyk i jego ekipa będzie w stanie podnieść się z kolan i pokonać przed własną publicznością gdyńską Arkę? My mocno w to wierzymy. Do boju, Wisełko! Liczy się tylko zwycięstwo!

Back to Top