Strefa Wisły

Zatrzymać poznańską lokomotywę!

Bardzo dobra postawa drużyny pod wodzą nowego szkoleniowca, atrakcyjny rywal wymieniany jako jeden z głównych kandydatów do mistrzostwa, dodatkowo potyczka ze smaczkiem kibicowskim w tle, a przede wszystkim stadion przy R22 zapełniony po brzegi - lepszej zapowiedzi tego meczu już po prostu nie da się stworzyć. Już w piątek do Krakowa przyjeżdża Lech Poznań. Początek spotkania o godzinie 20:30.

 Starcie Wisły z Lechem śmiało można określić hitem kolejki. Rywalizacja ta od ładnych paru lat elektryzuje piłkarską Polskę, a oba zespoły są rokrocznie stawiane jako przykład futbolu efektownego i widowiskowego. Na trybunach walka jest niemniejsza niż na płycie boiska, gdyż animozje pomiędzy obiema ekipami są, delikatnie rzecz ujmując, całkiem spore. Skupmy się jednak na wydarzeniach na murawie, a te zapowiadają się nadzwyczaj interesująco! 

Poznański Lech po ciężkiej jesieni w nowym roku wreszcie odpalił. Chorwacki trener, Nenad Bjelica podczas okresu przygotowawczego do rundy wiosennej stworzył w Poznaniu maszynę do wygrywania, i to najlepiej 3:0. Wystarczy powiedzieć, że ostatnim przegranym przez jego drużynę spotkaniem był wyjazd do Białegostoku na początku grudnia 2016 roku, gdzie Kolejorz uległ Jagielloni 2:1. Od tej pory poznaniacy tylko dwukrotnie nie zdobyli pełnej puli ligowych punktów w ośmiu kolejnych kolejkach, dokładając do tego w międzyczasie efektowne zwycięstwo 3:0 nad Pogonią Szczecin w Pucharze Polski. Płomyczek nadziei na to, że Lechowi da się jednak urwać punkty, dała ostatnio niespodziewanie ekipa Franciszka Smudy - Górnik Łęczna, który w 26. kolejce Lotto Ekstraklasy wywiózł ze stadionu przy Bułgarskiej bezbramkowy remis. Na 4 kolejki przed końcem rundy zasadniczej Lech jest na 3. miejscu w tabeli z 48 punktami na koncie. Strata do liderującej Jagielloni to zaledwie jedno oczko, a przed nami jeszcze podział punktow. Ekipa z Poznania, wraz z Jagą, Legią i Lechią jako pierwsze zapewniły już sobie grę w grupie mistrzowskiej. Nic więc dziwnego, że apetyty fanów Kolejorza są w tym sezonie bardzo duże. Zadanie Wisły na nadchodzącą kolejkę jest proste - wylać kubeł zimnej wody na ich gorące głowy, na które tak wielu już nakłada sobie mistrzowską koronę!

Biała Gwiazda w ostatniej kolejce rzutem na taśmę wyrwała arcyważne punkty w starciu z Wisłą Płock, wygrywając przed własną publicznością 3:2. Tym samym podopieczni Kiko Ramireza odskoczyli nieco od napierających Pogoni Szczecin i właśnie Nafciarzy, którzy za wszelką cenę chcą wedrzeć się do górnej ósemki. Niemniej jednak, to nie czas na osiadanie na laurach. Przed krakowianami jeszcze sporo roboty, a zwycięstwo z Lechem pozwoliłoby może przewartościować cele nakładane na drużynę przed sezonem. Zatrzymanie rozpędzonej poznańskiej lokomotywy nie tylko napędziłoby chłopców do utrzymania miejsca w górnej połowie tabeli, ale dałoby szansę na spojrzenie na tych, którzy nad nami. Po 26. kolejce krakowska Wisła plasuje się na 6. pozycji z dorobkiem 37 punktów. Przewaga nad grupą spadkową wynosi w tym momencie 4 punkty, a strata do prowadzącej Jagielloni to 12 punktów. W obliczu rzeczonego podziału punktów, to naprawdę niewiele. Dopóki piłka w grze...

Przed przerwą reprezentacyjną Wiślacy znów przedłużyli swoją fantastyczną passę na stadionie przy Reymonta. Zwyciężywszy Wisłę Płock piłkarze Białej Gwiazdy sprawili, że już od 11 meczów nikt nie był w stanie wywieźć z domu Wisły zwycięstwa, w tym tylko dwóm zespołom udało się wywalczyć remis. Teraz przed twierdzą w Krakowie stoi bardzo poważne wyzwanie - ale nie takie rzeczy się już działy po właściwej stronie Błoń... Szczególnie przy tak licznie zgromadzonej najlepszej publiczności w Polsce!

Ostatnie potyczki Wisły i Lecha przeważnie kończyły się niestety pozytywnie dla tych drugich. W obecnej kampanii krakowianie i Lechici mierzyli się ze sobą już trzykrotnie - w ligowej rywalizacji przy Bułgarskiej padł remis 1:1, a dwumecz w Pucharze Polski zakończył się ostatecznie wynikiem 3:5. To właśnie w pucharowych rozgrywkach obie drużyny zmierzyły się po raz ostatni - pod koniec listopada ubiegłego roku Kolejorz zwyciężył w grodzie Kraka 4:2, choć Wiślakom nie brakowało tak wiele, jak wskazuje sam wynik. Ostatnie zwycięstwo Wisły nad zespołem z Poznania miało miejsce na początku sezonu 2015/16, kiedy to przy R22 po dublecie Rafała Boguskiego trzy punkty zostały w Krakowie. Nie obrazilibyśmy się, gdyby w ten weekend było podobnie!

Sytuacja kadrowa obu drużyn jest bardzo optymistyczna. Hiszpański szkoleniowiec Białej Gwiazdy nie będzie mógł skorzystać wyłącznie z usług Rafała Pietrzaka, którego nie zobaczymy jeszcze co najmniej do końca rundy zasadniczej. Wątpliwym jest także występ nowo przybyłych do Krakowa dwóch Kolumbijczyków: Evera Valencii oraz Cristiana Echavarrii ze względu na krótki pobyt w Polsce i mało czasu na aklimatyzację w zespole. Ta decyzja jednak leży wyłącznie w geście Kiko Ramireza. Nenad Bjelica ma jeszcze większy komfort w wyborze składu, ponieważ jedynym niedyspozycyjnym piłkarzem w Lechu Poznań jest duński napastnik, Nicki Bille Nielsen.

Piątkowy pojedynek Wisły z Lechem zapowiada się niezwykle emocjonująco. Scenariusz na spektakl jest świetny, frekwencja dopisała aż nadspodziewanie, aktorzy zgłaszają gotowość do wielkiego występu. Oby tylko wszystko zakończyło się z happy endem dla gospodarzy!

 

Back to Top