Nie tak miało być. Wisła przegrywa z Lechią
Gol Lukasa Haraslina zadecydował o zwycięstwie Lechii nad Wisłą. Podopieczni Kiko Ramireza obudzili się dopiero po stracie bramki, ale nie zdołali odwrócić losów meczu. Od 50 minuty Biała Gwiazda grała w dziesiątkę, po drugiej żółtej kartce dla Tomasza Cywki. 
Obie drużyny rozpoczęły mecz bardzo ostrożnie. Zarówno Wisła jak i Lechia postawiły na zwartą obronę, szukając swoich okazji w kontrach. Lepiej prezentowali się jednak goście, co jakiś czas zagrażając bramce Łukasza Załuski. Już w 5 minucie groźnie z dystansu uderzył Rafał Wolski, ale nasz bramkarz stanął na wysokości zadania. W 25 minucie powinno być 1:0 dla piłkarzy Piotra Nowaka. Marco Paixao w stuprocentowej sytuacji nie był jednak w stanie skierować piłki do siatki.
Wiślacy nie potrafili zagrozić bramce Dusana Kuciaka. Świadczy o tym chociażby fakt, że do przerwy nie oddali żadnego strzału na bramkę.Jeszcze gorzej wyglądał początek drugiej części gry. Kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu mogło być bowiem 0:1. Do bramki trafił nawet Flavio Paixao, ale sędzia asystent słusznie dopatrzył się spalonego.
Kolejne minuty to festiwal nieudolności Tomasza Cywki. Nasz boczny defensor w ciągu trzech minut zobaczył… dwie żółte kartki, przerywając kontry drużyny z Gdańska. Od tego czasu Wisła musiała więc radzić sobie w dziesiątkę. Lechia szybko ten fakt wykorzystała. W 58 minucie w pole karne zagrał Peszko, a Lukas Haraslin pokonał Łukasza Załuskę. Wydaje się, że bramkarz Białej Gwiazdy mógł zrobić więcej przy tym uderzeniu.
Stracony gol niespodziewanie obudził w naszej drużynie dodatkowe pokłady energii. Dopiero grając w osłabieniu Wisła stworzyła sobie pierwsze groźne okazje. W 69 minucie znakomitej sytuacji nie wykorzystał wprowadzony chwilę wcześniej Jakub Bartosz, a minutę później arbiter nie zauważył ewidentnego przewinienia Malocy na Gonzalezie. Wszystko działo się w polu karnym...
Kolejne minuty to okres zdecydowanej przewagi Białej Gwiazdy. Świetnych szans nie wykorzystali jednak Zachara i Gonzalez. W końcówce murawa bardziej przypominała już arenę walk MMA, przez co w obu drużynach posypały się żółte kartki. Jedną z nich obejrzał Arkadiusz Głowacki. Nasz kapitan nie zagra więc w Białymstoku.
Twierdza przy Reymonta mocno zatrzęsła się w posadach. Wisła zdecydowanie za późno postawiła na ofensywę, przez co nie zdołała już odwrócić losów meczu. Porażka z Lechią sprawia, że marzenia o europejskich pucharach trzeba będzie odłożyć na kolejny sezon.
Wisła Kraków – Lechia Gdańsk 0:1
Haraslin 58’
Wisła Kraków: Załuska – Sadlok, Gonzalez, Głowacki, Cywka – Małecki (Bartosz), Llonch, Mączyński, Brlek, Boguski (Bartkowski) – Brożek (Zachara)
Lechia Gdańsk: Kuciak – Wawrzyniak, Janicki, Maloca – Peszko, Sławczew (Kuświk), Borysiuk, Wolski, Haraslin (Stolarski) - Flavio, Marco Paixao (Nunes)
Sędziował Paweł Gil (Lublin)