C. Lopez: To było nasze wspólne szaleństwo
W sobotni wieczór piłkarze Białej Gwiazdy uradowali ponad dwadzieścia pięć tysięcy kibiców zasiadających na trybunach stadionu im. Henryka Reymana, pokonując lokalną rywalkę zza Błoń 2:1. Niezwykłe umiejętności strzeleckie zaprezentował Carlos Lopez, który dwukrotnie pokonał bramkarza Cracovii. 
Szaloną końcówkę spotkania derbowego zafundował fanom Białej Gwiazdy 27-letni „Carlitos”, odwracając losy Derbów Krakowa. „Dla mnie tak naprawdę szaleństwem jest to, że ludzie zostawiają swoje życie za drzwiami, przychodzą na stadion i nas wspierają. To na pewno dodaje skrzydeł, więc myślę, że było to nasze wspólne szaleństwo – moje i kibiców. Skoro już przyszli tutaj, żeby nas dopingować, to trzeba było im coś fajnego pokazać” – mówił z uśmiechem na ustach Carlos Lopez. „Liczę, że przede mną jeszcze więcej podobnych meczów. Cieszę się, że strzeliłem te dwie bramki, chociaż chcę zaznaczyć, że nie jestem jedynym ojcem tego sukcesu, ponieważ cała drużyna na niego zapracowała” – dodał hiszpański napastnik Białej Gwiazdy.
Zwycięstwo w 194 Wielkich Derbach Krakowa nie przyszło Wiślakom łatwo, gra nie układała się tak, jak powinna, a przewagę, zwłaszcza w pierwszej części rywalizacji, mieli goście. „Nigdy nie tracę nadziei na korzystny rezultat. Trzeba walczyć do końca z całych sił, niezależnie od tego ile bramek strzeli rywal. W Hiszpanii mówi się, że byk się kończy dopiero na ogonie” – zaznaczył.
Niecodzienną „cieszynkę” zaprezentował fanom po strzelonej bramce w 81. minucie „Carlitos”. Czy ma coś podobnego w zanadrzu? „Był to impuls radości. Mam jednak szeroki repertuar jeśli chodzi o „cieszynki”, więc liczę, że jeszcze sporo Wam pokażę w przeciągu całego sezonu” – wyraził nadzieję. Hiszpański snajper Wisły nie zamierza zastanawiać się z jakim dorobkiem bramkowym zakończy rozgrywki Lotto Ekstraklasy. Liczą się wyłącznie bieżące spotkania. „Z mojej perspektywy mam zero goli, bo już wszystkie strzeliłem. Nie zakładam niczego przed pierwszym gwizdkiem. Po każdym meczu resetuję się i skupiam na kolejnym, zostawiając poprzednie za sobą” – kontynuował.
Sobotniej rywalizacji z trybun przyglądali się rodzice „Carlitosa”, którzy na co dzień mieszkają na Półwyspie Iberyjskim. „Chciałbym zadedykować bramki zarówno mojej kobiecie, która towarzyszy mi w Krakowie każdego dnia, jak i moim rodzicom. Cieszę się, że ten ważny mecz oglądali na żywo i mocno trzymali za mnie kciuki ” – zakończył wypowiedź Hiszpan.
Karolina Biedrzycka